Bartodziej & Soika: Wina Tuska
Wojna w Ukrainie kosztuje Polskę setki miliardów złotych wydatków i strat, przy czym największe koszty ponoszą gospodarstwa domowe. Stany Zjednoczone przestały finansować zakupy broni dla Ukrainy. Ten ciężar ma przejąć Europa. Na dodatek Trump domaga się od Europy, nie wyłączając Polski, zwrotu poniesionych dotąd, wysokich kosztów za dostarczoną broń. Znacząco wzrosły w ostatnim okresie nasze wydatki na obronę narodową. Dokładne dane dotyczące wzrostu kosztów funkcjonowania państwa podaje GUS, jednak tą problematyką interesuje się niewielka część społeczeństwa. Dobrobyt doprowadził ludzi do lenistwa poznawczego i osłabienia psychiki. Agencja Moody’s obniżyła długoterminowy rating Polski. Rząd nie może temu przeciwdziałać, bo musiałby obniżyć wydatki, albo zwiększyć podatki, co w tej chwili nie wchodzi w rachubę. Nie można też zapominać o tym, że Polska znajduje się w strefie rosyjskiej wojny hybrydowej.
Brak życzliwości
Mieszkańcy Lubelszczyzny i Podkarpacia są nękani alertami powodującymi chaos, jednak w kraju nie widać oznak psychozy wojennej. To nie dziwi, bo wojnę z autopsji znają już tylko nieliczni. A tak w ogóle, zagrożenie wynika często z naszych codziennych zachowań i podejmowanych decyzji. Nie musi wynikać z wojny, może mieć zupełnie inne źródła, takie jak pandemie, kryzysy ekonomiczne, czy głębokie podziały społeczne. Żyjemy w czasie głębokiej polaryzacji społeczeństwa i paraliżu instytucjonalnego. Toczy się spór kompetencyjny między rządem premiera Tuska, a obozem prezydenta Nawrockiego. W publicystyce określany jest jako wojna polsko – polska, w której strony dążą do pogrążenia przeciwnika i przejęcia pełni władzy. Wyborcy, tych przeciwnych sobie obozów żyją w różnych bańkach informacyjnych: jedni czerpią wiedzę o tym co się dzieje kraju głównie z TVN, a drudzy z TV Republika. Konflikty są zjawiskiem naturalnym, jednak kiedy ludzie zbyt skrajnie zaczynają okazywać swoje przekonania, dochodzi do rozbicia Wspólnoty. W dojrzałych demokracjach respektowane są zasady demokracji: społeczeństwo popiera taki rząd, jaki został wybrany. W polskiej, młodej ciągle demokracji, popieramy jedynie ten rząd, który został wybrany zgodnie z naszymi poglądami, nawet wtedy, gdy się ewidentnie mylimy. Wynika to stąd, że w naszym katolickim kraju, ciągle nie potrafimy się porozumieć. Do tego potrzebne jest okazywanie sobie życzliwości; troski o dobrostan drugiego człowieka. Życzliwość łączy ludzi i buduje Wspólnotę. Jednak nie wszyscy ludzie są na tyle empatyczni, aby zdawać sobie z tego sprawę. Pokutuje w nas jeszcze dawna chłopska mentalność, skutkująca biernością, oportunizmem i nieufnością wobec obcych. Zapomnieliśmy o ideałach Solidarności, a do tego brakuje nam elit z prawdziwego zdarzenia. Nie mamy wzorców, a własnego systemu wartości nie potrafimy stworzyć.
Infantylne zachowania
Zamiast rozsądku i życzliwości, w polskim życiu politycznym mamy najczęściej do czynienia z prymitywnym chamstwem, brakiem ogłady oraz agresją słowną. Najczęściej poniewieranym politykiem jest premier Tusk. Wszystko co złe, to wina Tuska. Połowie Polaków wmówiono, że to rudy Niemiec, będący na służbie Berlina i Brukseli. Wyrażenie – wina Tuska – jest w obozie PiS, hasłem propagandowym, sloganem satyrycznym i synonimem szukania osoby winnej. Śmieszy lekceważące odnoszenie się do osoby Premiera jako „Tuska” i używanie pełnej tytulatury wobec Prezydenta. Wielu Polakom wydawało się, że wzorcem polskich, narodowo – katolickich wartości będzie Karol Nawrocki. Stwarzał pozory, że będzie sprzyjał Polsce i będzie życzliwy wobec narodu i instytucji państwa. Okazało się, że nie potrafi, albo nie chce łączyć Polaków. Prowadzi wojnę na weta, hurtowo blokując dobre dla Polski i Polaków inicjatywy rządowe. Najwyższy przedstawiciel naszego państwa i władca chaosu, ma ambicję zostać królem. Bardziej niż o dobro narodu, dba o dobro swoje i przychylnych mu ludzi. W tym względzie naśladuje prezydenta Trumpa. W sposób zauważalny spada zaufanie do jego osoby. Sporo w tym winy jego ministrów, których zachowanie jest czasem gorszące. Przykładem może być min. Rafał Leśkiewicz, który publicznie nazwał Włodzimierza Czarzastego , marszałkiem WC. Sejm RP, to nie szalet, chociaż prezes Kaczyński mówi o nim, że dzisiaj jest miejscem nieprzyjemnym, dodając, że poziom chamstwa w nim jest niebywały. Wini za to KO, chociaż widzimy, że to posłanka PiS czyni z Sejmu folwark zwierzęcy, a wielu posłów tej formacji najzwyczajniej pajacuje. Polska klasa polityczna, zamiast się jednoczyć w obliczu zagrożeń, wciąż podsyca negatywne emocje.
Grzeczny Premier
Donald Tusk i Koalicja Obywatelska w swoim programie wyborczym obiecał przywrócenie praworządności oraz rozliczenie rządów Zjednoczonej Prawicy. Dzięki tej obietnicy wygrał wybory. Dzisiaj, ponad połowa Polaków negatywnie ocenia Donalda Tuska na stanowisku premiera. Nie potrafił w kwestii praworządności poradzić sobie ze spuścizną po Ziobrze i jego kamratach, a może po prostu boi się bezwzględnego przywracania prawa. Doprowadził do tego, że fizycznie mamy Trybunał Konstytucyjny i łożymy na jego utrzymanie, a praktycznie on nie istnieje. Ośmielamy się zauważyć, że Jest to policzek wymierzony społeczeństwu. Ostatnio w Krakowie po raz wtóry, w zakamuflowanej formie, Premier ponowił swoją obietnicę mówiąc: „Grzeczny to już byłem”. Skwitujemy to tak: Będziesz nadal grzeczny, to na pewno przegrasz, a my z Tobą. Nie rozumiemy, dlaczego nasz Premier z wykształcenia historyk, nie bierze przykładu z Marszałka Józefa Piłsudskiego, ojca polskiej niepodległości i twórcy Legionów. Marszałek przekładał dobro państwa nad literę prawa. Jeżeli prawo stało na przeszkodzie realizacji jego wizji naprawy państwa, bez wahania je omijał lub łamał. Wśród wielu „grzechów”, ma na sumieniu zamach majowy i uwięzienie liderów opozycji, m.in. Wicentego Witosa i Wojciecha Korfantego. Dzisiaj dla Polaków, Marszałek jest twórcą odrodzonego państwa i symbolem niezłomności. Premier może również skorzystać z filozofii Kornela Morawieckiego, który w 2015 roku w Sejmie głosił, że prawo to nie świętość. Nad prawem jest dobro Narodu. Prawo, które nie służy narodowi, to bezprawie. Można je naruszyć lub zmienić. Jego wystąpienie PiS na czele z prezesem Kaczyńskim, przyjęło owacją na stojąco. Reasumując, żywimy nadzieję, że Premier w końcu przestanie stać w rozkroku i poczuje ciężar odpowiedzialności za Polskę i Polaków, bo na Prezydenta na razie nie liczymy.
Postscriptum. Odbył się II Kongres Śląskich Samorządowców, którego tematem była ochrona wielokulturowego dziedzictwa regionu i potrzeba patrzenia na nią z polskiej i niemieckiej perspektywy. Z doniesień medialnych wynika, że zajmowano się głównie wizją przyszłości pomnika i amfiteatru na Górze św. Anny. Jako Ślązacy, umiejący patrzeć tak z polskiej, jak i niemieckiej perspektywy, pozwalamy sobie na wyrażenie swojej opinii. Nie interesuje nas hitlerowski amfiteatr, ani nie mający wiele wspólnego z historią pomnik, budowany pod dyktando gen. Zawadzkiego. Góra św. Anny, to dla nas Ślązaków wyłącznie duchowa stolica Górnego Śląska oraz miejsce odwiecznych pielgrzymek i niech tak zostanie.
Gerhard Bartodziej Bernhard Soika


