Bartodziej & Soika: Będzie się działo

Doczekaliśmy kolejnego lata, długich słonecznych dni, czasu kiedy nasze prawnuki będą korzystać z wakacji, a nasze dzieci i wnuki z zasłużonych urlopów. Lato, to również sezon ogórkowy – pora zbioru ogórków, wyjazdów do wód, posuchy w życiu kulturalnym i to co cieszy nas najbardziej – spowolnienia biegu życia politycznego. Jednak tego lata od polityki nie odpoczniemy, ani krajowej, ani europejskiej. My, serce Europy, nadal nie potrafimy się w niej odnaleźć. Po majowym, udawanym kochaniu, powiedzieliśmy jej, że nie ma naszej zgody na redukcję emisji gazów cieplarnianych, bo uwielbiamy węgiel, także rosyjski i nikt nam nie będzie wmawiał, że od smrodu można umrzeć. Rozpoczęła się kampania wyborcza do Sejmu i Senatu i tak jak każda religia potrzebuje wyznawców, tak każda partia potrzebuje wyborców, więc żaden polityk nie będzie się narażał górnikom i nie tylko im. Partia, to znaczy Prezes wie, że każdy obywatel w naszym kraju, oprócz „jałmużny socjalnej”, życzy sobie być godnym i szanowanym Polakiem. Bycie Polakiem powinno cieszyć. Do tego jednak potrzebne jest państwo potrafiące zapewnić swoim obywatelom warunki spokojnej egzystencji, które w warunkach wszechobecnej, ideologicznej wojny polsko – polskiej, trudno zagwarantować.

Dalszŏ tajla artykułu niżyj

Paskudne LGBT    

Widoczną rolę w wojnie polsko – polskiej odgrywa Kościół. To z jego błogosławieństwem rozpada się polska Wspólnota. Jest to o tyle niezrozumiałe, że szkodzi to samemu Kościołowi. Natomiast nie zaszkodził mu problem pedofilii. Jego nagłośnienie zostało politycznie wykorzystane przez PiS i przedstawione jako atak na Kościół. Na tym tle, podczas wyborów do Parlamentu Europejskiego, w wielu rejonach, głównie wiejskich, nastąpiła wielka mobilizacja wyborców PiS-u. Wśród elektoratu o niewielkiej wiedzy o PE, frekwencja przekraczała niekiedy 50 procent. Samodzielnie myślący elektorat pojawia się w Polsce dopiero w miejscowościach liczących powyżej 20 tys. mieszkańców. W jej południowo – wschodniej części, na uboczu cywilizacji, mają czasem miejsce wydarzenia, których przeciętny człowiek nie jest w stanie pojąć. Ostatnio w miejscowości Hanna, położonej przy granicy z Białorusią w woj. lubelskim, na czas jej wizytacji przez Biskupa, miejscowi urzędnicy wydali całodniowy zakaz sprzedaży i spożywania napojów alkoholowych. Podobnych zakazów nie wydawano chłopom pańszczyźnianym. Czegoś takiego nie byli w stanie wymyślić twórcy serialu komediowego – Ranczo Wilkowyje, ani Mikołaj Rej w swojej rozprawie między Panem, Wójtem, a Plebanem. Odnosimy wrażenie, że obecnie największym zagrożeniem dla Polski i polskiego Kościoła są  siły zwane LGBT, które zamierzają zniszczyć tożsamość narodu. Jesteśmy pytani, co i kto się za tym skrótem kryje. Takie mamy czasy, że każdy może mieć swoją prawdę. My też. Dlatego tłumaczymy, że L, to lesbijki, ale czasem też lewacy i liberałowie. G, to geje, czyli osobnicy niegodni, aby przynależeć do naszej Wspólnoty. B, oznacza Brukselę i całą Sodomę i Gomorę, która się tam zagnieździła. Zaś T, oznacza Tuska, człowieka wysługującego się Angeli Merkel oraz Trumpa, który wymyślił Miesiąc Dumy LGBT. Z tej okazji na budynku konsulatu i ambasady USA w Warszawie powiewają tęczowe flagi. Tfu! Coś takiego uczynił Hegemon i wierny sojusznik w okresie wzmożonej walki z paskudnym LGBT, walki która jest najświętszym obowiązkiem każdego prawdziwego Polaka.

Udawanie Greka  

Tej walki narodowo – katolicka brać nie odpuści, bo walka i obchody wszelakiego cierpiętnictwa są narodową obsesją. Aby wzmocnić bitewną potęgę kraju, prezydent Duda załatwił za kilkanaście mld. zł. z prezydentem Trumpem możliwość zakupu 32 samolotów F 35. Nie rozumiemy po co nam samoloty ofensywne, których nie da się w Polsce w pełni wykorzystać, za to spodobał się nam sposób sfinalizowania tego zakupu, kiedy to nasz Prezydent przed Białym Domem machał rękami do nadlatującego F 35. Jako bajtle też machaliśmy do różnych fligrów i kukuruźników, zresztą na wsi było to powszechne. Spodobała się nam również wypowiedź Trumpa, który stwierdził, że o stan demokracji w Polsce się nie martwi, bo w Polsce żadnych kłopotów z demokracją nie ma, jednak to stwierdzenie jest chyba zbyt piękne, aby było prawdziwe. W tym samym bowiem czasie premier Morawiecki nawiązując do czekających nas wyborów, powiedział: „Ten bój będzie jak bitwa pod Salaminą. To my (PiS} jesteśmy spadkobiercami tamtych starożytnych Greków, Greków wolności, greckiej demokracji”. Obawiamy się, że grecka demokracja skończyć się może greckim bankructwem.

Na razie rozgrywa się bój pomiędzy Rządem, a miastem Gdańsk o to do kogo ma należeć teren Westerplatte, gdzie 1 września mają mieć miejsce obchody 80 – tej rocznicy wybuchu II wojny światowej, z ewentualnym udziałem prezydenta Trumpa. Dla pisowskiej władzy nie ma znaczenia to, że wojna  rozpoczęła się w Wieluniu, dla niej ważne jest, aby to ona była gospodarzem obchodów jej rocznic. Żeby ją zrozumieć trzeba sięgnąć do krytyka systemów totalitarnych – Georga Orwella, który w swoim filozoficznym traktacie o władzy, powiedział: „Kto rządzi przeszłością, w tego rękach jest przyszłość; kto rządzi teraźniejszością, w tego rękach jest przeszłość”. I wszystko jasne. Można więc powiedzieć, że w kwestii Westerplatte, nasza władza mieniąca się spadkobiercą Greków, świetnie się odnajduje. A poza tym łatwiej kształtować przeszłość na partyjne potrzeby, niż przyszłość.

Będzie zabawa  

Udawanie Greka nieustannie ma też miejsce na polu praworządności. Ostatnio pod pretekstem zaostrzenia kary wobec pedofilów, w błyskawicznym tempie przeprowadzono zmiany w Kodeksie Karnym. Krytyka tych zmian przez profesorów i doktorów Uniwersytetu Jagiellońskiego  spotkała się z groźbą wytoczenia procesu przez ministra sprawiedliwości magistra Zbigniewa Ziobro – absolwenta tej uczelni. Groźba za sprawą Prezesa została wprawdzie odwołana, ale pozostało wrażenie niezwykłej pewności siebie i tupetu – tworzenia bezprecedensowej sytuacji. Prezydent po raz kolejny ma szansę wyrazić weto wobec badziewia prawnego i poprawić swoją reputację. Czy z niej skorzysta?

Można wnioskować, że po wygranych przez PiS wyborach, oprócz plusów i piątek czeka nas „morda w kubeł”. Na razie to zalecenie dotyczy głównie Rzecznika Praw Obywatelskich. Wygrana PiS jest prawie pewna. Dlatego opozycja chcąc zachować cień szansy na wygraną, nie może sobie pozwolić na spadek aktywności. Podczas gdy antypisowskie partie prześcigają się, która z nich jest pępkiem Polski, politycy PiS od dawna są gotowi do udzielenia im lekcji „jak wygrywać mamy”. Gotowy do wyborów jest też pisowski lud, który niegdyś kierował się chłopskim rozumem, a dzisiaj wskazówkami płynącymi z partyjnych mediów. Tego elektoratu nie wolno lekceważyć. Jego fanatyzmu i zaślepienia, uzupełnionych obawą o zabranie wszelakich „plusów” należy się bać. Ten elektorat nie posiada umiejętności patrzenia w przyszłość. Nie nawróci się go gadaniem o przekrętach pisowskich polityków, gadaniem o autostradach, dobrej oświacie czy lepszej demokracji. Opozycja nie może skutecznie obiecać wyborcom więcej niż PiS. Antypisowi pozostaje wyłącznie mobilizacja „swojego” elektoratu. Tylko, czy ciepłe kluski i różnych innych mądrali partyjnych stać na skuteczną mobilizację elektoratu. Trudną sytuację ma również Mniejszość Niemiecka, która nie może niczego obiecać.  W każdym bądź, co bądź razie, wybory zapowiadają się jako bój ostatni, decydujący o naszej przyszłości na dziesięciolecia. Za zespołem Piersi możemy powiedzieć – Będzie zabawa, będzie się działo. Na nasz koszt. Szczegółów jednak jeszcze nie znamy.

Gerhard Bartodziej                Bernhard Soika

Bartodziej

Społym budujymy nowo ślōnsko kultura. Je żeś z nami? Spōmōż Wachtyrza

Jakeście sam sōm, to mōmy małõ prośbã. Budujymy plac, co mŏ reszpekt do Ślōnska, naszyj mŏwy i naszyj kultury. Chcymy nim prōmować to niymaterialne bogajstwo nŏs i naszyj ziymie, ale to biere czas i siyły.

Mōgliby my zawrzić artykuły i dŏwać płatny dostymp, ale kultura powinna być darmowŏ do wszyjskich. Wierzymy w to, iże nasze wejzdrzynie może być tyż Waszym wejzdrzyniym i niy chcymy kŏzać Wōm za to płacić.

Ale mōgymy poprosić. Wachtyrz je za darmo, ale jak podobajōm Wōm sie nasze teksty, jak chcecie, żeby było ich wiyncyj i wiyncyj, to pōmyślcie ô finansowym spōmożyniu serwisu. Z Waszōm pōmocōm bydymy mōgli bez przikłŏd:

  • pisać wiyncyj tekstōw
  • ôbsztalować teksty u autōrōw
  • rychtować relacyje ze zdarzyń w terynie
  • kupić profesjōnalny sprzynt do nagrowaniŏ wideo

Piyńć złotych, dziesiyńć abo piyńćdziesiōnt, to je jedno. Bydymy tak samo wdziynczni za spiyranie naszego serwisu. Nawet nojmyńszŏ kwota pōmoże, a dyć przekŏzanie jij to ino chwila. Dziynkujymy.

Spōmōż Wachtyrza