Bartodziej & Soika: Zdziczenie moralne
Święta, święta i po świętach. Skończył się czar świąt, jednak nie możemy mówić, że wróciliśmy do szarej rzeczywistości. W naszym Kościele katolickim przeżywamy bowiem Okres Wielkanocny, który stanowi 50-cio dniowy czas radosnego świętowania, trwający do niedzieli Zesłania Ducha Świętego. Wypełniająca nas w tym czasie radość jest od kilkunastu lat zakłócana przez zdziczałe, polskie elity polityczne, które sieją w kraju spustoszenie moralne. Zachowują się tak, jakby cywilizowane społeczeństwo i obowiązujące w nim zasady moralne i etyczne było im obce. Łamane są prawa zawarte w Konstytucji i zasady współżycia społecznego. Na porządku dziennym mamy zdziczenie obyczajów, warcholstwo, chamstwo i samowolę polityków. Już raz w historii szlachta doprowadziło do upadku Rzeczpospolitej. Grozi nam powtórka.
Sekundanci pół- prezydenta
Dzisiaj konstytucyjnym gwarantem ciągłości władzy państwowej jest prezydent, a organem pomocniczym, jego kancelaria. Jedynym prezydentem w historii III RP, który spełniał oczekiwania większości obywateli, był Aleksander Kwaśniewski. Po nijakiej prezydenturze Dudy, z woli „zbawcy narodu”, prezydentem został Karol Nawrocki. Jest człowiekiem z niezbyt ciekawą przeszłością; osobą mającą znamiona postaci kontrowersyjnej. Nie radzi sobie z bieżącymi wydarzeniami politycznymi. Krótko i dosadnie określił go prof. Wojciech Sadurski, mówiąc, że mamy kibola w Pałacu Prezydenckim. Wybrany nieznaną liczbą głosów Nawrocki, nie ogarnął dotąd umysłem, że ma reprezentować wszystkich Polaków, a nie tylko zwolenników Kaczyńskiego i współczesnych konfederatów. Można powiedzieć, że reprezentuje połowę narodu. Badania pokazują coraz mniejsze zaufanie do jego osoby. Swoje obowiązki wykonuje połowicznie, więc na własne życzenie jest jedynie pół-prezydentem. Wykorzystując to, że Nawrocki nie ma żadnego doświadczenia politycznego, jego mentor Kaczyński, zamiast dzielić się z nim wiedzą i doświadczeniem, zakodował w jego umyśle, że polityka w Polsce polega na budowaniu podziałów w narodzie oraz niechęci do UE, szczególnie do Niemiec. Trafił na podatny grunt, gdyż agresja i budowanie niechęci do innych grup jest fundamentem kibolskiej tożsamości. Kaczyński doradzał również Nawrockiemu w obsadzie Kancelarii Prezydenta, stąd mamy w niej więcej ultrasów i sekundantów, niż ministrów i doradców z prawdziwego zdarzenia. Nie dziwi nas zatem zamęt i chaos z jakim mamy ostatnio do czynienia przy próbie uzupełnienia składu Trybunału Konstytucyjnego. W tej sprawie prawnik Bogucki, zamiast doradzać historykowi Nawrockiemu, nieustannie wynajduje tendencyjne interpretacje prawa, przyczyniając się tym samym do pogłębiania chaosu w polskim prawodawstwie. Niemądra ze strony Nawrockiego, jak i jego otoczenia, była próba udzielenia poparcia antyeuropejskiemu i antypolskiemu premierowi Orbanowi. Pojechał do niego, mimo iż ta wizyta była wstydliwa dla Polski.
Chwała Bratankom
Fundamentem sprawowania władzy na Węgrzech jest korupcja; przejęcie przez obóz Orbana gospodarki i mediów, brak przejrzystości w przydzielaniu państwowych kontraktów i forsowanie „kolesi”. Sam Orban jest kolesiem Putina jak i Trumpa. Kaczyńskiemu od dawna marzył się Budapeszt w Warszawie; dzisiaj za sprawą Petera Magyara i naszych odwiecznych Bratanków, również i my zaczęliśmy o tym marzyć. Na Węgrzech zwyciężyły pozytywne emocje i prawda nad kłamstwem, czyli to, czego od dawna brakuje Polakom. Mamy w Polsce poziom życia o wiele wyższy niż w latach naszej młodości. Powinniśmy zatem być zadowoleni, a nawet szczęśliwi. Niestety tak nie jest. Wydaje się nam, że podstawowym tego powodem jest wszechobecne kłamstwo w przestrzeni publicznej. Słowo przestało mieć znaczenie, a kłamstwo zostało zaakceptowane jako coś zwyczajnego. W Polsce politycy i media od dawna kłamią bezkarnie. Jesteśmy tym już tak zmęczeni, że przestaliśmy na nie reagować. Symbolem czasu kłamstwa jest w Polsce 16-to letnie świętowanie kłamstwa smoleńskiego, które, za sprawą rodzimych świrów, naznaczyło jakość polskiej polityki i głęboko podzieliło naród. Czas z tym skończyć, tak jak Magyar zakończył 16- to letnią erę Orbana. Jego partia TISZA, uzyskała większość konstytucyjną potrzebną do przeprowadzenia reform. Węgrzy za sprawą Magyara, odzyskali swój kraj. Czas na nas i to już w przyszłym roku. Będzie ciężko, bo Kaczyński ze względu na wiek, jak nikt potrzebuje zwycięstwa. Rządząca liberalno – demokratyczna koalicja również i to takiego, które pozwoli Polakom uniezależnić się od Wetomana. Pierwszą wizytę po wyborach, już jako premier, Magyar obiecał złożyć w Polsce. Sądzimy iż przekaże nam swoją wiedzę o tym, jak wygrywać. Wiemy już, że musimy stać się odporniejsi na kłamstwo i przede wszystkim chcieć wygrać. To będzie wymagało wiele pracy i zawitania czołowych polityków rządzącej koalicji, do wszystkich zaniedbywanych dotąd zakątków w Polsce.
Barbarzyństwo Trumpa
Przyzwyczailiśmy się, że nasz los zależy od hegemona, którym są Stany Zjednoczone. Do czasu prezydentury Trumpa postrzegaliśmy je jako wzorzec demokracji i gwaranta bezpieczeństwa na świecie. Nasze dobre stosunki ze Stanami wzmacniała mieszkająca tam, około 9-cio milionowa Polonia. Niegdyś Ameryka była ziemią obiecaną, dziś jest najmniej pożądanym kierunkiem polskiej migracji. I tak już pozostanie, gdyż Trump odsłonił Polakom jej nieznane, dzikie oblicze. To, co wyczynia dzisiaj Trump nie ma precedensu we współczesnej historii. Nikt dotąd nie rościł sobie prawa do wyznaczania reguł demokracji dla całego świata. Żaden przywódca tak jawnie nie głosił, że nie interesuje go prawo międzynarodowe, bo jego poglądy są ważniejsze. Nie widzi, że wspólnie z premierem Izraela Netanjahu i szefem Pentagonu Hegesethem popełnia zbrodnie wojenne. Chce, aby zginęła cywilizacja Iranu, dawnej Persji, kraju o 2500 letniej historii. Zamierza ten kraj zrównać z ziemią, co byłoby zbrodnią przeciwko ludzkości, gorszą od amerykańskiej zbrodni w Hiroszimie. Trump nie potrafi się pogodzić z krytyką jego poczynań przez papieża Leona XIV, bo uważa, że robi to do czego został wybrany. On sam i jego otoczenie uważa się za Boga. Jego doradczyni religijna oceniła, że jego życie przypomina biblijne losy Jezusa. Obóz PiS-u i Konfederatów zachwyca się postępowaniem Trumpa, a nasz Prezydent wydaje się kopiować jego zachowania. Wynik tego jest czasem komiczny, a nawet żałosny. Prawda jest brutalna – Polska nie jest mocarstwem, więc wszelkie analogie ze Stanami Zjednoczonymi i jego Prezydentem są chybione. Pozwalamy sobie naszemu Prezydentowi przytoczyć cytat z Zemsty A. Fredry: „Znaj proporcje mocium panie”. Co do Trumpa, uważamy , że dla ludzkości byłoby lepiej, żeby zamiast roli Boga i światowego żandarma, podjął się roli ciecia w swoim Trump Tower na Manhattanie.
Dziwne obyczaje mają również miejsce wśród mniejszości niemieckiej. Jej przedstawiciele głoszą, że w wyborach parlamentarnych w 2027 roku wystartują pod szyldem „Śląscy Samorządowcy”. Cieszy nas to, że przyznają się do śląskości, bo to nasz pierwszy i podstawowy wybór. Smuci, że rezygnują z szyldu „Mniejszość Niemiecka”, który dla naszego pokolenia jest historyczną wartością. Swoją decyzję uzasadniają zbitką ogólników, z którymi nie chcemy polemizować. Przestrzegamy tylko, że nazwa komitetu wyborczego nie może wprowadzać w błąd. Mniejszość śląska prawnie nie istnieje, więc tak Okręgowy Komisarz Wyborczy, jak i PKW, mogą w aspekcie przywilejów mniejszości, takiej nazwy nie uznać.
Gerhard Bartodziej Bernhard Soika


