Wiek XIII – XIV: wydarzenia, które określiły przyszłość Śląska, cz. 4: Kolonizacja; narodziny Górnego Śląska

Osadnictwo Śląskie w XIII wieku.

W popularnych opracowaniach historycznych, szczególnie tych z drugiej połowy XX wieku, pojawiło się dużo propagandowych przekłamań interpretacyjnych dotyczących kolonizacji Śląska w XIII wieku. Wcześniej równie propagandowym podejściem grzeszyli niektórzy pruscy historycy przełomu XIX i XX wieku. W efekcie w obiegowej opinii funkcjonują dwa, bardziej lub mniej sprzeczne poglądy, oba koncentrujące się na etniczności osadnictwa, lekceważące lub marginalizujące jego sedno.

Pierwsze zorganizowane grupy osadników, pojawiły się na Śląsku już w połowie XII wieku, być może nawet wcześniej. Z zapisów „Księgi Henrykowskiej” dowiadujemy się, że grupa Walonów mieszkała wtedy we Wrocławiu (ich osadę lokalizuje się w okolicy dzisiejszej ulicy Traugutta). Prawdopodobnie Walonowie osiedlali się również w innych miejscach Dolnego Śląska, między innymi w Lwówku Śląskim (Löwenberg) 1 i jego okolicach, także w kilku innych wsiach. O ich obecności świadczą trwające później przez wieki nazwy typu Wallendorf, Wallengasse itp. Walonowie to potomkowie zromanizowanych Celtów, mieszkający na terenie obecnej północnej i zachodniej Belgi, potomkowie m.in. wspominanych wcześniej Nerwiów. Jako znani i cenieni w całej Europie poszukiwacze i górnicy złota, srebra oraz kamieni szlachetnych, to oni najprawdopodobniej rozpoczęli na dużą skalę eksploatację złota w okolicach Lwówka i Złotoryi (Goldberg).

Intensywna kolonizacja Dolnego Śląska trwała w czasach Henryków Śląskich, a Górnego w czasach Włodzisława opolsko-raciborskiego, jednak jej początków należy szukać znacznie wcześniej. Synowie Władysława Wygnańca kilkanaście lat spędzili w Altenburg, we wschodniej Turyngii. Wydaje się, że przynajmniej najstarszy z nich Bolesław Wysoki, musiał cieszyć się sporą popularnością wśród młodych rycerzy tego kraju. Już tylko królewskie pochodzenie, udział w krucjatach i sukcesy w turniejach rycerskich same w sobie gwarantowały mu pozycję lidera wśród nich. Wyjątkową sławę i szacunek wśród rycerzy przyniósł mu pojedynek, który stoczył na oczach dwóch armii, z niezwyciężonym wcześniej olbrzymiej postury rycerzem włoskim, pod murami Mediolanu. Pojedynek toczył się na śmierć i życie, w pewnym momencie Bolesław uniknął śmiertelnego ciosu i sam tak silnie ugodził kopią przeciwnika, że “ów olbrzym, śmiertelną odebrawszy ranę, wypadł z siodła i omdlał. Wówczas Bolesław (…) dobił olbrzyma i zdarłszy mu zbroję, pozostawił martwe zwłoki na pobojowisku”. Ten widowiskowy, wygrany na oczach armii cesarskiej pojedynek wzbudził powszechny zachwyt i sam cesarz, gdy mu Bolesław doręczył trofea, nie mógł ukryć zadowolenia i obdarzył go hojnymi podarkami.

Dalszŏ tajla artykułu niżyj

Wracającym później na odzyskany Śląsk Bolesławowi i Mieszkowi towarzyszyła – jak zapisał potem Wincenty Kadłubek – niewielka grupa wiernych i dobrze wyszkolonych rycerzy, z pewnością pochodzących właśnie ze wschodniej Turyngii i zachodnich Łużyc. To oni, jak również towarzyszący powracającym w 1263 r. książętom cystersi 2, zaczęli sprowadzać na nadane im ziemie osadników i naturalnym się wydaje, że sprowadzali ich przede wszystkim ze swoich rodzinnych, znanych dobrze stron. Bolesław Wysoki jest niedocenianym prekursorem modernizacji Śląska, mimo że to właśnie jego doskonała znajomość całej Europy Zachodniej, jej centrów kulturalnych oraz osobiste, dobre kontakty z najlepszymi europejskimi rodami pozwoliły jego następcom na tak szeroką akcję osiedleńczą oraz przede wszystkim na stałe związały Śląsk z kulturą 3, sztuką 4 i nauką 5 europejską.

Bolesław I Wysoki

grafika: Płyta nagrobna Bolesława I Wysokiego w opactwie cystersów w Lubiążu, miedzioryt Bartłomieja Strachowskiego, 1733 r.

Henryk Brodaty zintensyfikował kolonizację z dwóch powodów: obawa przed skolonizowaniem pogranicznych śląskich ziem przez podwładnych króla czeskiego, oraz z powodu własnej słabości militarnej. Słabo do tej pory zaludnione podgórze sudeckie wypełniła stosunkowo gęsta sieć wsi i miasteczek, wybudowane zostały nowe, nadgraniczne zamki obronne. Druga przyczyna spowodowała wybór prawa, na jakim lokowano nowe miejscowości. Spośród wielu stosowanych w tym czasie w Europie środkowej wybrał akurat takie, które zwalniało sołtysów i wójtów z obciążeń podatkowych , ale w zamian obligowało ich do pełnienia służby wojskowej. Prawo magdeburskie, bo o nim mowa, w polskiej literaturze zwane najczęściej prawem niemieckim, sprzyjało wprowadzeniu pieniężnej lub zbożowej dziesięciny w miejsce tradycyjnej i bardziej uciążliwej snopowej. Wieś na prawie niemieckim miała sołtysa, którym zostawał zazwyczaj zasadźca. Otrzymywał on kilku łanowy dział ziemi wolny od czynszów, a partycypował w czynszach (1/6) i dochodach sądowych (1/3) właściciela. Poza tym miał prawo budowy młyna i karczmy. Zobowiązany był jednak do służby wojskowej. W stosunku do osadników pełnił namiestniczą władzę z ramienia pana wsi, a więc przede wszystkim był sędzią pierwszej instancji. W sprawowaniu władzy sądowniczej pomagała mu ława wiejska złożona z chłopów. Każdy z osadników dostawał w dziedziczne użytkowanie 1 łan (ok. 16 ha) ziemi zwolnionej ze świadczeń na rzecz władcy. Poza tym osadnictwu na prawie niemieckim towarzyszył okres wolny od wszystkich świadczeń tzw. wolnizna, która trwała od kilku do aż 24 lat. Wspólne było pastwisko, las, prawo połowu ryb. Charakterystyczny dla wsi tego typu był regularny układ pól i zabudowań. Prawo niemieckie było korzystne dla osadników, gdyż po spłaceniu renty mogli sami dysponować wypracowaną nadwyżką. Oparte było na zasadzie wolności osobistej osadników.

Podobnie wyglądała lokacja miast. Zasadźca, z konieczności dobrze wykształcony, znający prawo i posiadający spore możliwości finansowe człowiek, późniejszy dziedziczny wójt miasta, przy pomocy wykształconych mierniczych wytyczał prostokątny rynek, do którego przylegały krótszymi bokami równe, prostokątne parcele budowlane. Z narożników rynku wychodziły dwie prostopadłe do siebie ulice. Przy większych rynkach także ze środka każdego rynku odchodziła prostopadła doń ulica. Z ekonomicznego punktu widzenia ponownie najbardziej istotnym był okres wolnizny, a z ustrojowego – samorządność miejska. Typowy układ urbanistyczny zorganizowanego wg prawa niemieckiego miasta ma np. Wodzisław Śląski, a zamieszczany jeszcze na XIX-wiecznych planach miasta opis „Alt Loslau” (w okolicy m.w. „Raciborskiego Przedmieścia” – dzisiejszego placu Świętego Krzyża) być może wskazuje na istnienie właśnie w tym miejscu przed lokacyjnej osady typu miejskiego.

Kolonizacja na prawie niemieckim i związana z tym reorganizacja miast i wsi w dłuższym okresie przynosiła spory dochód właścicielowi ziemi – księciu. Początkowy jednak okres, związany z wolnizną, związany był ze spadkiem dochodów. Była swoistą inwestycją, wymagającą długookresowego planowania i możliwą jedynie przy niezłym stanie finansów własnych. Fundamentalne znaczenie miały też przemiany ustrojowe. Wprowadzenie nowego porządku administracyjno – sądowego, opartego na spisanych prawach, powodowało wzrost samorządności lokowanych na prawie niemieckim miast i wsi o tego stopnia, że np. Wrocław już u schyłku XIII wieku cieszył się niemal całkowitą niezależnością polityczną. Powszechne stosowanie praw spisanych (tzw. Zwierciadło Saskie, którego śląskiej interpretacji dokonał Konrad z Opola6 w czasie rządów Włodzisława Opolskiego), konieczne czasami odwoływanie się do Magdeburga poprzez zasięganie pouczeń tamtejszego sądu miejskiego w szczególnie skomplikowanych kwestiach prawnych oraz zawiązane w trakcie kolonizacji stosunki handlowe spowodowały zbliżenie Śląska z kręgiem cywilizacyjnym Europy Zachodniej. Jednocześnie stopniowo następował rozkład wcześniejszego systemu zależności feudalnych i rozwijał się system decentralizacji władzy.

Kolonizacja Górnego Śląska rozpoczęła się mniej więcej w tym samym czasie i z identycznych powodów, jak Dolnego, jednak okres intensywnego osadnictwa był opóźniony o około 20 lat i zaczął się dopiero w czasie rządów Włodzisława opolsko- raciborskiego. Granice jego księstwa obejmowały Ścinawę i Niemodlin na zachodzie, dalej biegły mniej więcej wzdłuż Stobrawy na północy, obejmowały późniejsze księstwo siewierskie aż po linię Przemszy na wschodzie. Południowy wschód obejmował także dzisiaj uznawane za małopolskie dorzecza Soły i Skawy z Oświęcimiem, Zatorem, Kętami i Wadowicami włącznie, południowa granica obiegała źródła Odry i wracała na północny zachód biegiem Ostrawicy z miejscowością Frydek (dzisiaj Frydek-Mistek, kraj slezsko-morawski, rep. Czeska), by w końcu dalej biegiem Prosny wracać w kierunku Ścinawy. Jego akcja osadnicza w znacznym stopniu zniwelowała opóźnienie gospodarcze w stosunku do ziem dolnośląskich. Dla porównania: w połowie XIV wieku na Dolnym Śląsku ulokowano 88 miast, na o połowę mniejszym Górnym Śląsku – 46. W tym samym czasie, porównywalne terytorialnie z całym Śląskiem, Małopolska miała jedynie 30 lokowanych miast, a Wielkopolska tylko 40. Lokacje wiejskie pokazują jeszcze większą przewagę Śląska. Tylko dolnośląskich wsi w tym okresie było lokowanych już około 600, małopolskich 148, a wielkopolskich 164 7.

Włodzisławowi I Opolskiemu zawdzięczamy co najmniej aż 37 lokacji miejskich na Górnym Śląsku, w tym wydaje się wyjątkowo dla niego ważny Wodzisław (lokowany na pewno przed 1257 rokiem, nawiązujący barwami i herbem do barw i herbu Włodzisława I Opolskiego 8), także Racibórz, Żory, Pszów, Pszczyna i Gliwice, ale także dzisiaj małopolskie Oświęcim, Zator i Kęty. Przypisuje mu się również, wydaje się niesłusznie, lokację kilku następnych, w tym Rybnika (lokowanego na pewno przed 1308 r, ale być może już po śmierci Włodzisława I).

Dej pozōr tyż:  Szczepan Twardoch: Polacy, pamiętamy wam Zgodę

Ślady lokacji na prawie niemieckim można było znaleźć w nazewnictwie wsi lub miast aż do pierwszej połowy XX wieku, niestety najczęściej zostały one zatarte po przyłączeniu ziem śląskich do Polski. Dawne określenie „niemiecka” wskazujące jedynie na prawo lokacyjne konkretnej wsi lub miasta (np. Deutsch Piekar – Niemieckie Piekary, nazwane tak z powodu prawa lokacyjnego dla odróżnienia od „starych” Rudnych Piekar, obecnie części Tarnowskich Gór, przemianowano w Polsce na Piekary Śląskie) zostało bezsensownie usunięte z powodów nacjonalistycznych. Z kolei zachowanym przykładem może być Polska Ostrawa – lokowana na starszym, tzw. polskim, prawie. Inną możliwością było stosowanie określeń nowa (na prawie niemieckim) – stara (na prawie polskim) miejscowość, np. Koźle i Stare Koźle.

O ile pochodzenie osadników dolnośląskich nigdy nie było sporne: bezdyskusyjnie pochodzili z krajów niemieckojęzycznych, to ta sama kwestia w przypadku Górnego Śląska budziła gorące spory interpretacyjne. Nawet niektórzy współcześni polscy historycy na podstawie tego, że nie ma śladów w dokumentach o ich pochodzeniu twierdzą, że w sporej, być może nawet przeważającej części, była to kolonizacja wewnętrzna. Zapominają jednak, że argument o braku śladów w dokumentach można z taką samą mocą zastosować do ich interpretacji, zatem jest ona tylko interpretacją życzeniową i propagandową.

Do pierwszej połowy XX wieku na całym Śląsku, od odrzańskiego Bytomia aż po Frydek (obecnie Frydek-Mistek w rep. czeskiej) powszechnie używane były dialekty Schläsch (śląsko-niemieckie dialekty, wykraczały poza granice śląska, były także dialektami typowymi dla Łużyc, czeskich Sudetów, północnych Moraw). Wg językoznawców Schläsch pochodzi od dialektu staro-środkowo-wschodnio-niemieckiego (poza górnośląską tzw. Bielską Wyspą Językową, obejmującą obszar od rzeki Ostrawica na zachodzie, aż po rzekę Skawinka na wschodzie, na której dominował dialekt pochodzenia frankijskiego i lokalnie – Wilamowice – prawdopodobnie fryzyjskiego). Tzn. dialektu używanego w latach 1050 – 1350 (granice umowne, szacunkowe) w Turyngii i w zachodnich Łużycach, zatem stamtąd musiała pochodzić większość osadników. Zawiera liczne zapożyczenia z dialektu południowo-zachodniego frankijskiego i języków zachodniosłowiańskich. Innymi słowy: nie ma wprawdzie dokumentów z epoki świadczących o osadnictwie (głównie) z Turyngii, ale na całym Śląsku przetrwał język używany wówczas w Turyngii. Przy czym dla dialektów Schläsch wyraźny był wzrost zapożyczeń leksykalnych słowiańskich w kierunku północnym i wschodnim (odwrotnie w języku śląskim, poza miejskimi wyspami językowymi na wschodnich krańcach Śląska, liczba zapożyczeń ze Schläsch wyraźnie rośnie w kierunku zachodnim).

Kolonizacja wewnętrzna, przenoszenie istniejących wcześniej osad wiejskich na prawo niemieckie z pewnością miała miejsce, limitowana jednak była względami ekonomicznymi i demograficznymi. Z jednej strony niemożliwe było tak istotne zwiększenie liczby osad wiejskich bez sprowadzenia ludności z innych krajów, z drugiej, przenoszenie starych osad na nowe prawo było bardzo kosztowne: władca rezygnował, czasami na wiele lat, z dochodów z takiej miejscowości.

Dla uniknięcia nieporozumień związanych z XIII wiecznym rozumieniem ziem, które dzisiaj nazywamy górnośląskimi, przyjrzyjmy się jeszcze „narodzinom” Górnego Śląska.

Narodziny Górnego Śląska.

Określenie „Górny Śląsk” pojawiło się dopiero z końcem XV wieku. Ponieważ współcześnie jest ono intuicyjnie dobrze rozumiane, będę je mimo to stosował do określenia ziem, które dopiero później zostały tak nazwane.

Współczesna wschodnia granica 9 Górnego Śląska ukształtowała się dopiero w końcu XV wieku, wcześniej śląskie ziemie sięgały dużo dalej na wschód, mimo to każdy interesujący się śląską historią spotkał się z twierdzeniem odwrotnym, z tezą, że to wschodnie skrawki obecnego Górnego Śląska zostały wykrojone z ziem małopolskich i podarowane śląskiemu władcy. Spróbujmy rozwikłać tą sprzeczność, korzystając zarówno z najnowszych badań archeologicznych, jak i z dobrze znanych średniowiecznych dokumentów.

Przypuszczamy, że w czasach plemiennych ziemie aż do będącej jedyną naturalną przeszkodą Jury krakowsko-częstochowskiej były swobodnie penetrowane i częściowo zasiedlone przez plemiona, umownie nazwane górnośląskimi. W niektórych bardziej zachowawczych polskich pracach, obszar pomiędzy dzisiejszym Górnym Śląskiem, a Jurą określa się jako ziemię buforową, „niczyją” (jednak w takim razie wczesnośredniowieczny gród w Będzinie też musiałby być „niczyj”, co jest absurdem). Pojawiają się ostatnio także opinie archeologów, sugerujące na podstawie przypuszczalnego czasu powstawania osad, na przynajmniej częściowe zasiedlanie tych ziem z zachodu, ze Śląska.

Już w XIX wieku historiografia polska sugerowała, że ustalone w wyniku podziałów i scaleń XIII – wieczne granice dzielnic, odpowiadały wcześniejszym granicom plemiennym, lub być może raczej granicom między związkami pokrewnych plemion, co nieco później uznane zostało za pewnik i jest akceptowane powszechnie, za wyjątkiem właśnie granicy górnośląsko-małopolskiej, sięgającej w czasach Włodzisława I Opolskiego właśnie aż do Jury.

W 1163 r. cesarz Fryderyk Barbarossa wymusił na Bolesławie Kędzierzawym zgodę na przywrócenie władzy nad całym Śląskiem wraz z ziemią lubuską synom Władysława Wygnańca. Polski kronikarz, biskup Wincenty Kadłubek, tak o tym napisał: „Ponieważ jednakże [Kędzierzawy] kilka miast tej prowincji dla własnego większego bezpieczeństwa sobie zatrzymał, stało się to powodem wielu nieszczęść i utrzymywało zarzewie ciągłych niepokojów.” Do niedawna interpretowano te zdanie jednoznacznie: Kędzierzawy zatrzymał swoje załogi w kluczowych śląskich grodach: Legnicy, Wrocławiu, Opolu, Raciborzu. Taka interpretacja nie uwzględnia jednak w pełni ówczesnych realiów. Władca – książę był w XII wieku silny jedynie na tyle, na ile pozwalały mu decyzje plemienne. Obsadzenie czterech (lub pięciu: dodatkowo Głogowa) wystarczająco silnymi załogami, zdolnymi kontrolować cały kraj stało w sprzeczności z ugodą z cesarzem, nie było w interesie plemion „polskich”, zatem raczej nie wyraziłyby one zgody 10 na taki hazard. Obsadzenie załogami słabszymi, zdolnymi się jedynie utrzymać w tych grodach, nie miało sensu. Raczej prędzej, niż później musiały by wpaść w ręce (chociażby przez zagłodzenie) Bolesława i Mieszka 11, władających otaczającymi je ziemiami. Zostawiając w nich silne załogi, ryzykował konflikt z cesarzem. Zostawiając słabe załogi, miał pewien, nie do wygrania, konflikt z książętami śląskimi. Gdzie zatem jest to „zwiększenie własnego bezpieczeństwa” Kędzierzawego w relacji Kadłubka?

Dej pozōr tyż:  Współczesna norma języka śląskiego – dekada funkcjonowania ślabikŏrzowego szrajbōnka

Czytając relację Kadłubka (1150 – 1223), naocznego świadka tych wydarzeń, musimy zauważyć, że skrzętnie unika bliższych informacji o tych wydarzeniach. Kadłubek pisząc swoją kronikę był (co okaże się ważne) biskupem krakowskim, zaufanym współpracownikiem arcybiskupa Kietlicza. Z jednej strony być zatem zwolennikiem silnej władzy politycznej i finansowej Kościoła (po śmierci papieża Innocentego III, będącego uosobieniem dążeń zwierzchności Kościoła nad władzą świecką i odejściu od tego przez jego następcę, odsunął się od wszelkiej działalności i do końca życia przebywał w klasztorze), z drugiej był – jak dzisiaj byśmy powiedzieli – nacjonalistą polskim, a nawet raczej małopolskim. Książęta śląscy, mimo że byli przedstawicielami starszej, głównej linii Piastów, są dla niego „cierniami, które wyrosły z dzikiego, bocznego odrostu”.

Wykorzystując zaangażowanie Kędzierzawego na północy, w wojnie z plemionami pruskimi, Bolesław i Mieszko odbili na początku 1166 r. te „miejsca ubezpieczające Kędzierzawego”; za Kadłubkiem: „ gdy książę [Bolesław Kędzierzawy] zajęty był pilniejszymi sprawami, oni [Bolesław i Mieszko] zajmują miasta, umiejętnie je obwarowując, wzmacniają załogi.”. Mimo wszystko zgadzało się to jakoś ze wspomnianą interpretacją prawie do końca XX wieku…

Dzięki archeologii końca XX i początku XXI wieku wiemy o zaciekłej wojnie toczonej na ziemiach od Bytomia po Olkusz na początku drugiej połowy XII wieku. Archeolodzy nie mają wątpliwości: wojna była zacięta, wyludniła kraj, zniszczone zostały grody w Bytomiu, Będzinie, być może w Siewierzu, podejrzewa się także Olkusz. Zniszczone lub na zawsze porzucone zostały osady na całym dzisiaj małopolskim pasie pogranicznym z Górnym Śląskiem. Dzięki srebrnym monetom odnalezionym w Łosieniu (Dąbrowa Górnicza) wiadomo, że wojna toczyła się nie wcześniej, niż w 1165 r.

Jest nieprawdopodobne, aby skrupulatny kronikarz, współczesny tej wojnie, obserwujący ją z bliska i będący w momencie jej pisania (o czym zaraz) prawdopodobnie stroną tej wojny, nie napisał o niej ani jednego słowa. Jedyną wojną w tym rejonie i to dokładnie w tym czasie, o której pisał Kadłubek, to wojna, w której młodzi Bolesław i Mieszko „z małą wprawdzie, ale dobraną garstką [rycerzy] nad tysiącami wojska [Kędzierzawego] zwycięstwa odnieśli” odbijając „ kilka miast tej prowincji [Śląska] dla własnego większego bezpieczeństwa zatrzymanych”.

Zatem: odbite zostały miasta i tereny, zatrzymane bezprawnie przez Kędzierzawego, będące wcześniej częścią dzielnicy Śląskiej. Tereny sięgające aż po przedpola Krakowa, zatem ich posiadanie zwiększało bezpieczeństwo jego władcy. Tereny, na których od wczesnego średniowiecza eksploatowano cenne ołów i srebro, stanowiące podstawę jego bezpieczeństwa ekonomicznego. Cenne tereny, których mimo posiadanej przewagi militarnej Kędzierzawy nie mógł odbić nie ryzykując konfliktu z cesarzem, ponieważ wcześniej były śląskimi.

Jest bardzo znamienne, że biskupi krakowscy już od XI wieku wyciągali ręce po tereny, na których występowały złoża srebra (tzw. Klucz Sławkowski). Co ciekawe, słynny, często cytowany dokument o miejscowości Zversov w pobliżu Bytomia (1136 r.) nadający uposażenie arcybiskupstwu gnieźnieńskiemu, czy mniej znany dokument również tyczący Bytomia (uposażenie klasztoru w Tyńcu, 1125), są bezdyskusyjnie późniejszymi fałszerstwami lub podróbkami. Kolejną wojnę o kontrolę nad tymi srebronośnymi terenami (na przełomie XIII/XIV wieku) rozpoczęły działania krakowskiego biskupa Jana Muskaty. Finalnie biskupi krakowscy dopięli swego: w ich posiadanie wyszły rozległe tereny późniejszego księstwa olkuskiego, a księstwo siewierskie przejęli całe na własność. Argumenty, odwołujące się do zasięgu diecezji wrocławskiej, krakowskiej (także ołomunieckiej, obejmującej górnośląskie przecież tereny Opawy), są puste i bez znaczenia, ponieważ nie znamy pierwotnego zasięgu tych diecezji. Nie znamy dokumentów fundacyjnych żadnej z nich 12. Co więcej, po powstaniach przeciwko „łacinnikom” w XI wieku 13 upadły diecezje wrocławska i krakowska. Naturalnym byłoby przesunięcie na południe granic diecezji ołomunieckiej, na chwilowo niczyje (w sensie kościelnym) ziemie. Diecezja wrocławska została odtworzona dopiero w 1051 r. (biskup Hieronim) i zasięgiem objęła jedynie nie należące do innych diecezji ziemie. Diecezja krakowska odtworzona była pięć lat wcześniej, w 1046 r. i co ciekawe, równocześnie z jej odtworzeniem biskupi krakowscy po raz pierwszy sięgnęli po zagłębie srebra (Klucz Sławkowski), z tego lub nieco późniejszego okresu pochodzą również wspomniane wcześniej fałszerstwa dokumentów nadające uposażenia z okolic Bytomia kościołowi.

Każdy mieszkaniec Bytomia, Piekar czy Tarnowskich Gór dyskutując o śląskości tych ziem musiał usłyszeć argument o „podarowaniu” przez Kazimierza Sprawiedliwego tych jakoby wcześniej małopolskich terenów Mieszkowi Plątonogiemu (w 1177 r: „Mieszkowi księciu opolskiemu i wspomnianemu jego księstwu przydzielił chętnie Bytom i Oświęcim”; Kronika Wielkopolska; błąd w tytulaturze: Mieszko w tym czasie był księciem raciborskim). To jednak nadinterpretacja. Dosłowne zapisy kronikarskie nic takiego nie mówią 14. Możemy to równie dobrze rozumieć, że Sprawiedliwy mógł po prostu formalnie zatwierdzić to, co książęta śląscy odzyskali mieczem 16 lat wcześniej. Pamiętając, że chodzi o kontrolę nad cennym i dochodowym zagłębiem kruszcowym, otrzymujemy przy okazji wyjaśnienie, nie posiadającej wytłumaczenia w innym wypadku całkowitej wymiany obiegowych krakowskich monet srebrnych oraz silnego zwiększenia obciążeń podatkowych przez Mieszka Starego w latach 1173 – 1177 15.

Po odzyskaniu całej ojcowizny, od ziemi lubuskiej na północnym zachodzie po Siewierz, Oświęcim i dorzecze Soły na wschodzie, Bolesław wydzielił z nich młodszemu bratu tzw. Księstwo Raciborskie. Obejmowało ono wówczas również ziemię cieszyńską aż do Frydka na południu i skrawkami obecnej zachodniej Słowacji, dorzecze Soły na prawym brzegu Wisły oraz cenne ziemie z Oświęcimiem, Olkuszem, Bytomiem i Siewierzem na wschodzie. Nie było to zatem późniejsze, niewielkie księstewko, ale kilkakrotnie większy i bogatszy teren, mimo to Mieszko Plątonogi mógł czuć się pokrzywdzony, stąd późniejsze konflikty z Bolesławem i Henrykiem Brodatym, które zakończyło dopiero przyłączenie do swojego władztwa w 1202 r. ziemi opolskiej. Zakończyło to formowanie kraju, nazwanego później Górnym Śląskiem, zatem to Mieszko Plątonogi (1131 – 1211) jest odpowiedzialny, za jego powstanie.

Wbrew powszechnemu przekonaniu, czasami wyrażanemu nawet przez historyków Śląska, nieprawdą jest, że tereny te wcześniej nie były nazywane śląskimi. Na przykład w bulli z 1198 r. papież Innocenty III upomina polskich biskupów, by zakazywali atakować śląskich książąt. Śląskich: Bolesława Wysokiego (ze stolicą we Wrocławiu), Jarosława Opolskiego i Mieszka Plątonogiego (księcia Raciborza, Cieszyna, Oświęcimia, Bytomia i Siewierza). Dopiero rozdzielenie dynastyczne Piastów Śląskich w 1202 r. spowodowało, że z czasem „śląskimi” zaczęto nazywać władców dolnośląskich, a potomków Plątonogiego „opolskimi”. Plemienne pokrewieństwo ludów mieszkających na całym Śląsku sugeruje także rozdzielająca je wcześniej jedynie przesieka śląska, będąca przecież czymś w rodzaju dzisiejszego żywopłotu, rozdzielającego parcele zaprzyjaźnionych i zgodnie współżyjących sąsiadów. Dla kontrastu: po naniesieniu na mapę wszystkich znanych nam grodów przedpiastowskich na terenie Śląska rzucają się w oczy dwa silne zagęszczenia, tworzące dwa wyraźne pasy obronne: na północy w dolinie Baryczy (zatem chroniące granicę śląsko – wielkopolską) i w Sudetach z przedłużeniem w Beskidach (chroniące granicę śląsko – czeską). Co ciekawe, dokładnie taki sam, wyraźny i wskazujący na konieczność obrony z tych dwóch kierunków obraz daje naniesienie na mapę grodów obronnych, budowanych i aktywnych w X – XIII wieku. Dodatkowe wyraźnie większe zagęszczenie zarówno grodzisk plemiennych jak i grodów czasów piastowskich w Sudetach wyjaśnia konieczność ochrony istniejących już wówczas kopalń złota i kamieni szlachetnych. Brak (licznych) instalacji militarnych na pograniczu śląsko – łużyckim oraz górnośląsko-morawskim nie wymaga chyba komentarza.

Dej pozōr tyż:  "Grubiŏrze na home office" czornŏ kōmedyjŏ ôd dzisiej on-line

Część pierwsza cykluWiek XIII – XIV: wydarzenia, które określiły przyszłość Śląska

Następna część cykluRozdrobnienie Śląska. Kuzyni z Wahlstatt

__________________________________________________________________________________

1  Wbrew obiegowym opiniom wydaje się, że to nie Złotoryja i Złoty Stok były pierwszymi miejscami na Śląsku, gdzie wydobywano złoto. Lwówek Śląski mimo, że jego znany dokument lokacyjny jest młodszy od tego ze Złotoryi, był być może wcześniej lokowany (znane są dokumenty nadające miastu specjalne prawa – np. prawo mili – możliwe tylko w wypadku osady posiadającej prawa miejskie), a jego okolice były intensywnie eksploatowane przez górników złota. Dzięki współczesnemu cyfrowemu modelowaniu powierzchni ziemi, w jego okolicach wskazano aż 135 000 średniowiecznych szybików poszukiwawczo-wydobywczych. Świadczy to o długiej i intensywnej eksploatacji złota na tym terenie.
2  Bolesław Wysoki osadził cystersów w Lubiążu. Przybyli oni na Śląsk już 1163 r, proces lokacyjny zakończył się dopiero w 1175 r. Pochodzili z dobrze mu znanego opactwa w Pforcie, na ówczesnym pograniczu Turyngii i Łużyc. W ciągu wieków ten śląski zespół klasztorny rozrósł się, finalnie był największym opactwem cysterskim na świecie i jednocześnie drugim co do wielkości obiektem sakralnym świata (arcydzieło śląskiego baroku, w dużej części udostępniony obecnie do zwiedzania). Miejsce pochówku kilku książąt śląskich.
3  W ciągu całego XIII wieku obserwujemy w dokumentach śląskich ciągły wzrost liczby osób posiadających tytuły naukowe, nie zakłócił tego wzrostu nawet najazd mongolski.
4  Powstała na początku XIV wieku kamienna płyta nagrobna Bolesława Wysokiego z metalowymi aplikacjami (Lubiąż) należy do najstarszych w Europie tego typu zabytkowych dzieł sztuki. Interesującym jest, że być może jedynie kilka (a z pewnością tylko jedna) powstało wcześniej, w Anglii. Lubiąskie i wrocławskie płyty nagrobne, wykonane identyczną techniką jak te najstarsze angielskie, musiały być wzorem dla dużo późniejszych czeskich, niemieckich czy polskich i ogólnie europejskich. Taki sposób upamiętniania zasłużonych osób był bardzo rozpowszechniony później na całym Śląsku. Np. jeszcze pod koniec XIX w. całą posadzkę kościoła św. Elżbiety we Wrocławiu tworzyły płyty nagrobne. Interesującą ciekawostką jest fakt, że artysta wyposażył Bolesława Wysokiego w tarczę z herbem książąt (Hercogów) Meranii (nadmorskie obszary Chorwacji położone nad zatoką Kvarner w rejonie Rijeki) – tytuł od 1180 r. należący do Bertholda IV von Andechs, ojca św. Jadwigi Śląskiej; dynastii wygasłej w 1251 r. na jej bratanku Ottonie II. Herbem Meranii był srebrny (biały) orzeł na błękitnym tle, w niektórych wersjach z epoki zadziwiająco podobny do późniejszego orła Piastów Śląskich.
5  Rozkwit śląskiej nauki na przełomie XIII/XIV wieku opisałem w artykule Śląska, wczesna zapowiedź renesansu”.
6  Zwierciadło Saskie Konrada z Opola zostało później przetłumaczone na łacinę i w tzw. versio Vratislaviensis stanowiło podstawę prawa miejskiego w sąsiedniej Polsce aż do końca XVIII wieku.
7  Przewaga urbanizacyjna ziem śląskich nad polskimi była ogromna, mieszczanie śląscy zapraszani byli już w XIII wieku jako zasadźcy miejscy w Polsce. Przykładowo Kraków został lokowany w 1257 r, jego zasadźcami było trzech dziedzicznych wójtów pochodzących ze Śląska:  Gedko Stilvoyt, Jakub z Nysy i Dytmar Wolk z Wrocławia. Nowo wytyczone miasto zostało zasiedlone głównie przez przybyszów ze Śląska.
8  W polskiej literaturze stosuje się (niepoprawnie) imię Władysław. Poprawne czytanie powinno być Włodzisław – a właściwie wg standardowego zapisu dialektu śląskiego: Wôdzisław – identycznie, jak miasta Wodzisław.
9  Mniejsze, ale też istotne nieporozumienia wiążą się z granicą dolno-górnośląską w rejonie Nysy. Biskupie księstwo nyskie powstało pierwotnie na terenach kasztelanii otmuchowskiej, na zachód od rzeki Nysa i południowy zachód od przesieki śląskiej, na ziemiach dolnośląskich. Późniejsze nadania górnośląskich ziem na wschód od rzeki, lokacja i rozwój miasta Nysa na tych terenach, spowodowało przeniesienie do niego stolicy księstwa, którego ziemie finalnie tworzyły w większości dawne ziemie książąt górnośląskich i jedynie na zachodzie ziemie dolnośląskie.
10 Wincenty Kadłubek w kilku miejscach wskazuje na rządy Kędzierzawego i jego następców zgodne z interesem ludzi (zatem: plemion).
11 Mimo pokrewieństwa Bolesław i Mieszko nie mogli żywić ciepłych uczuć do stryja. On był głównym architektem wypędzenia ich ojca. Trudno też było o szacunek: przynajmniej Bolesław mógł być świadkiem upokarzającego ukorzenia się Kędzierzawego przed Fryderykiem Barbarossą (ten musiał worku pokutnym, z krzyżem uwiązanym sznurem u szyi i błagać na kolanach cesarza o wybaczenie). Jednocześnie Kędzierzawy, zmuszony traktatem do udziału w wyprawie cesarza do Włoch, musiał obserwować pojedynek Bolesława z olbrzymem mediolańskim, musiał doceniać także jego zdolności militarne.
12 W książce „Opowieści o śląskiej historii” omówiłem dokładniej tzw. „dokument praski”, mogący być, w części opisowej terytoriów, „sklejeniem” terytoriów fundacyjnych tych diecezji. Jeśli taka hipoteza jest słuszna, diecezja krakowska pierwotnie rozciągała się od Krakowa na zachodzie, po Bug i Stryj na wschodzie.
13 Wg czeskiej Kroniki Kosmasa oraz kijowskiej Kroniki Nestora już w 1022 r doszło na ziemiach Piastów do rebelii skierowanej przeciwko rzymskiemu (łacińskiemu) chrześcijaństwu (Chrobry wygonił wtedy ze swoich ziem między innymi św. Andrzeja Świerada – mnicha obrządku metodiańskiego). Te same źródła piszą o kolejnej rebelii w 1030 – 1032 r. Te same źródła oraz kronikarze polscy opisują wielką rebelię lat 1038 – 1040, ponownie wymierzoną m. in. w duchowieństwo łacińskie, przy czym wiadomo, że poza Mazowszem bunt najsilniej zaznaczył się na Śląsku.
14 „quorundam largitione oppidorum obstrinxit” (Wincenty Kadłubek),
„Bythomiensem et Oswanciensem cum eorum pertinentiis et appendiis universis hilariter adjunxit” (Kronika wielkopolska).
15 Bardzo możliwe, że właśnie kwestie fiskalne stały za buntem możnych, który spowodował usunięcie Mieszka Starego z Krakowa. Krótka wzmianka o tym fakcie w kronice Kadłubka informuje przy okazji, że przywódcami buntu byli Jaksa (prawdopodobnie chodzi o zięcia Piotra Włosta, dawniejszego księcia Kopanicy [obecnie dzielnica Berlina], posiadającego również dobra w Miechowie ) i Świętosław Idzi (syn Piotra Włosta); z powodu ciągłych knowań przeciwko potomkom Wygnańca, Fryderyk Barbarossa zabronił potomkom Włosta (późniejszy polski herb Łabędź) powrotu na Śląsk,

Społym budujymy nowo ślōnsko kultura. Je żeś z nami? Spōmōż Wachtyrza

Jan Lubos

Jan Lubos (ur. 1957) – z wykształcenia fizyk. Nauczyciel, górnik, przedsiębiorca, handlowiec. Rybniczanin, Ślązak z urodzenia i umiłowania. Członek RAŚ, DURŚ i SONŚ. Jego pasją są Śląsk i kraje Dalekiego Wschodu, historia i kultura tych krain. Autor licznych felietonów historycznych, prowadzi również blog o tematyce polityczno – historycznej na portalu rybnik.com.pl

Śledź autora:

Jedyn kōmyntŏrz ô „Wiek XIII – XIV: wydarzenia, które określiły przyszłość Śląska, cz. 4: Kolonizacja; narodziny Górnego Śląska

  • 10 listopada 2020 ô 21:07
    Permalink

    Witam – moje nazwisko to Komander – wczesniejsza pisownia COMMANDER albo COMMANDEUR – i się dowiedziałem że z zawodu to byli flisacy, którzy przybyli właśnie z Walonii czy Flamandii i których najpierw osiedlił w Brandenburgii Wielki Książę Elektor, a którzy potem przybyli na Śląsk z biegiem Odry i się zasiedlili w jej okolicach) ….

    Ôdpowiydz

Ôstŏw ôdpowiydź

Twoja adresa email niy bydzie ôpublikowanŏ. Wymŏgane pola sōm ôznŏczōne *

Jakeście sam sōm, to mōmy małõ prośbã. Budujymy plac, co mŏ reszpekt do Ślōnska, naszyj mŏwy i naszyj kultury. Chcymy nim prōmować to niymaterialne bogajstwo nŏs i naszyj ziymie, ale to biere czas i siyły.

Mōgliby my zawrzić artykuły i dŏwać płatny dostymp, ale kultura powinna być darmowŏ do wszyjskich. Wierzymy w to, iże nasze wejzdrzynie może być tyż Waszym wejzdrzyniym i niy chcymy kŏzać Wōm za to płacić.

Ale mōgymy poprosić. Wachtyrz je za darmo, ale jak podobajōm Wōm sie nasze teksty, jak chcecie, żeby było ich wiyncyj i wiyncyj, to pōmyślcie ô finansowym spōmożyniu serwisu. Z Waszōm pōmocōm bydymy mōgli bez przikłŏd:

  • pisać wiyncyj tekstōw
  • ôbsztalować teksty u autōrōw
  • rychtować relacyje ze zdarzyń w terynie
  • kupić profesjōnalny sprzynt do nagrowaniŏ wideo

Piyńć złotych, dziesiyńć abo piyńćdziesiōnt, to je jedno. Bydymy tak samo wdziynczni za spiyranie naszego serwisu. Nawet nojmyńszŏ kwota pōmoże, a dyć przekŏzanie jij to ino chwila. Dziynkujymy.

Spōmōż Wachtyrza