Wiek XIII – XIV: wydarzenia, które określiły przyszłość Śląska, cz. 2: Bitwa pod Legnicą

Bitwa pod Legnicą

Ogromna mongolska armia, licząca dziesiątki tysięcy (w niektórych opracowaniach można się nawet spotkać z setkami tysięcy! 1) wojowników, która wyruszyła na podbój Europy środkowej jest mitem, mającym źródło w całkowitym nie rozumieniu przez średniowiecznych kronikarzy techniki wojskowej, strategii i taktyki mongolskiej, zadziwiającej Europejczyków ruchliwości ich wojsk (w ciągu doby wojska mongolskie potrafiły przebyć dystans nawet ponad 90 km 2, wobec typowych 25-35 km dla wojsk europejskich; sprawiało to wrażenie kilkakrotnie większej ich liczebności), oraz przede wszystkim przerażająca bezwzględność i okrucieństwo 3.

Kronika dynastii Yuan” (Yuan Szy) chińskiej dynastii utworzonej przez potomków Czyngis Chana, zawierająca w sobie fragmenty „Tajnej Historii Mongołów” nigdy nie była badana pod kątem wypraw Mongołów do Europy środkowej, w szczególności na tereny Śląska i Małopolski. Fragmenty informacji możemy jednak odnaleźć np. w perskim opracowaniu „Zbiór Kronik” (Dżami at-tavarich) Raszida ad-Din: „W hukar-il, w roku śmierci Ugedaj Khana (1241) w miesiącach wiosennych oni wyruszyli przez góry Marakhan (…). Orda i Pajdar, wyruszywszy z prawego skrzydła, doszli do ziemi Ila-ut, a przeciw nim wyszedł B.r.z, lecz go pokonali” tudzież, w innym miejscu, raport dowódcy minganu, informujący o ogromnych stratach swojego oddziału w bitwie pod Tuli-sseko (w czasie tej wyprawy). Jak te informacje możemy odczytać?

“Prawe skrzydło” wojsk mongolskich, patrząc w kierunku najazdu (na zachód) to rozpoznane wcześniej oddziały dywersyjne operujące na północnych fragmentach zaatakowanych krajów, w Małopolsce, na Śląsku i na Morawach. To dwa oddziały, dowodzone przez Pajdara i Ordę. Jeden z tych oddziałów poniósł duże straty w bitwie pod Turskiem (Tuli-sseko) opisanej przez Długosza; jednak był to oddział zaledwie w sile minganu (1000 mongolskich wojowników, z pewnością wspomagany wojskami pomocniczymi). Po połączeniu wojska te dotarły na zachód aż do Ila-ut. Ila-ut identyfikujemy jako Iława (średniowieczna Ilau, niem: Eulau), dzisiaj dzielnica Szprotawy nad Bobrem, na pograniczu Śląska i Górnych Łużyc, ewentualnie jako Iłowa,(średniowieczna Ilwa, niem: Halbau), wieś również leżąca na tym pograniczu. Jest to zgodne z informacją, którą znajdujemy w „Rocznikach Kolońskich” informującej, że najazd „Tatarów” w 1241 r. dotarł aż do granic diecezji miśnieńskiej (wcześniej polscy historycy odrzucali w całości tą informację jako nieprawdziwą, wyolbrzymiającą zasięg najazdu). Przeciwnik, którego pokonali – zapisany w niezwokalizowanej postaci jako B.r.z. – odczytywany jest przez specjalistów jako „Fürst”, a tak niewątpliwie tytułowany mógł być Henryk Pobożny.

Dalszŏ tajla artykułu niżyj

W 1965 r. opublikowano odnalezioną kilka lat wcześniej „Historia Tartarorum” (Historia Tatarów), relację spisaną przez C. de Bridia, w czasie papieskiej wyprawy poselskiej wrocławskiego franciszkanina Benedykta Polaka 4. Znajdujemy w niej dwie ciekawe informacje, niewątpliwie rzetelne, bo uzyskane od urzędników Mongolskich kilka zaledwie lat po ich najeździe na Śląsk. Notatka „Przed wyprawą na Węgry i Polskę zebrał Batu Chan wojowników ze swoich ziem (…) i w sile 10 000 wojowników wysłał ich do Polski”. Mamy zatem informację o wcześniej podejrzewanej sile jednego tümenu w najazdu na Węgry i Polskę, przy czym później de Bridia kieruje całą tą siłę do polskich i śląskich księstw, zapominając, że głównym kierunkiem uderzenia były Węgry. W innym miejscu wspomina, że w czasie bitwy legnickiej dowódcy Pajdar i Orda podjęli już decyzję o wycofaniu swoich oddziałów z walki i odwrocie, gdy niespodziewanie pojawiło się jakieś dramatyczne zamieszanie w szeregach księcia śląskiego, wycofanie się z bitwy jego oddziałów 5, co stworzyło Mongołom okazję do przegrupowania własnych sił i ponownego, skutecznego ataku.

Czytając wszystkie XV wieczne i późniejsze relacje, ale także współczesne opracowania historyczne nie można nie zauważyć, że ich autorzy piszą o wojskach Mongolskich tak, jak widzieli współczesne sobie oddziały koczowników stepowych, np. XV-XVII wiecznych Tatarów: liczni dzicy wojownicy, ubrani w skóry, wyposażeni w krzywą szablę i niewielki łuk, czasami pokonujący ciężkozbrojnych europejskich rycerzy swoją liczebnością.

W rzeczywistości horczi (lekka jazda) stanowiła najczęściej jedynie 60% sił mongolskich. Jej wojownicy ubrani w wielowarstwowe, pikowane kurtki, nieźle chroniące przed wystrzelonymi z dystansu strzałami oraz ciosami szablą, uzbrojeni w długie 2.5 – 3 m lance, nieznacznie zakrzywione szable i łuki refleksyjne 6 i co ważne: wyposażeni byli w nieznane wówczas w Europie strzemiona, radykalnie ułatwiające powodowanie koniem i tym samym skuteczniejszą walkę. Ciężką jazdę – badachczin – tworzyło 400 wojowników każdego minganu. Wojownicy (i konie) ubrani w nie ustępujące niczym kolczugom zbroje lamelkowe, często poza włócznią, szablą i łukiem uzbrojeni w żelazne maczugi, potrafili przełamać i pokonać nawet trzykrotnie liczniejsze, zaopatrzone w kolczugi oddziały przeciwników (co np. działo się w czasie podboju Chorezmu).

grafika: Bitwa uzbrojonych w lamelkowe zbroje ciężkozbrojnych wojowników Mongolskich. Ilustracja z „Kronik” Rashida al-Din’a z początku XIV wieku.

Uwzględniając dotkliwe straty z bitwy pod Turskiem, straty poniesione pod Raciborzem i w bitwie pod Chmielnikiem, musimy zrewidować nasze wcześniejsze oszacowanie. Pod Legnicę mogło dotrzeć jedynie około 1000 wojowników mongolskich (jednak z ponadnormatywną liczą ciężkozbrojnych: ci raczej nie uczestniczyli w zwiadzie, który został krwawo pokonany pod Raciborzem) oraz 600-800 wojowników oddziałów pomocniczych: resztek wojowników Mokszan 7, towarzyszących im od czasów podboju Rusi, oraz przede wszystkim ruskich wojowników zhołdowanych wcześniej księstw. Ci ostatni, mimo że najczęśćiej wyposażeni w dobre według standardów europejskich uzbrojenie8, wciąż byli uważani przez Mongołów za żołnierzy podrzędnych…

Dej pozōr tyż:  Welōnek w Kraju Morawskoślōnskim

Liczebność wojsk Henryka Pobożnego szacowana jest różnie. Jeżeli przyjąć, że pięć hufców Henryka, o których piszą kroniki, było mniej więcej równoliczne (co jest wysoce prawdopodobne), oraz że w walce zginęło do 80% ich stanu 9, możemy je ocenić na około 3000. Takie oszacowanie jest możliwe po uwzględnienia informacji, że z tzw. oddziału krzyżowców zginęło w bitwie około 500 wojowników 10. Oddział ten składał się z rycerzy zakonów Joanitów, Templariuszy i Zakonu Niemieckiego. Na całym Śląsku możemy się doliczyć 8 komturii tych zakonów. W każdej komturii Zakonu Niemieckiego przebywało 4 – 5 rycerzy, w pozostałych dwóch nieco więcej, jednak łącznie z (ewentualnymi) rycerzami komturii brandenburskich i łużyckich rycerzy zakonnych nie mogło być więcej niż stu kilkudziesięciu. Każdemu z nich zawsze towarzyszyło 2 kuszników, po uzupełnieniu oddziału przez górników kopalń złota i być może kilkudziesięciu rycerzy z pobliskich Łużyc i Brandenburgii, z trudnością możemy doliczyć się możliwych 600 osób łącznie, co dla pięciu wystawionych oddziałów daje właśnie siłę 3000 wojowników 11. Na siły Henryka składało się przede wszystkim śląskie rycerstwo, uzupełnione częścią rycerstwa małopolskiego, oraz z południowej Wielkopolski. Na pewno obecni również byli rycerze morawscy i łużyccy, być może również brandenburscy. Oddziały piesze tworzyli wieśniacy i być może górnicy (wynikało to z obowiązku służby wojskowej sołtysów osadzanych na prawie magdeburskim, jakże licznych od czasów Henryka Brodatego na Dolnym Śląsku, oraz prawdopodobnie z takiego samego obowiązku, związanego z nadaniami górniczymi kopalń kruszcowych). Uderzający był brak rycerstwa z północnej Wielkopolski, ludnych Kujaw, Mazowsza, zatem ziem, które nie podlegały Henrykowi Pobożnemu, co z pewnością wskazuje na silne skonfliktowanie piastowskich dynastów tych ziem z Henrykami, a nawet może sugerować ich nadzieję na klęskę Piastów śląskich 12.

Bitwa wojsk Henryka z Mongołami toczyła się 8 (lub 9) kwietnia 1241 r. w okolicy zwanej Wolstat (Walstat), niedaleko grodu legnickiego. Książę śląski, także przecież pan ziemi krakowskiej, prawdopodobnie zdecydował się wycofać tak daleko na zachód, by dać czas na zgromadzenie się własnych wojsk, oraz licząc na przyłączenie się do wspólnej walki wojsk Wacława I Przemyślidy, swojego szwagra i sojusznika.

Nie wiemy dlaczego Henryk zdecydował się na bitwę. Siły Wacława I dotarły w tym czasie już do zamku Świny (Schweinhausburg) na Pogórzu Kaczawskim, niecałe 50 km od Legnicy, czyli 1 – 1.5 dnia drogi wojsk króla czeskiego. Połączone wojska z pewnością musiały by zmiażdżyć siły mongolskie. Na pewno znakomicie był poinformowany o faktycznej sile i możliwościach bojowych Mongołów, najprawdopodobniej nawet nieco przeceniał ich siły. Sugeruje to, że wojsko, które Henrykowi udało się zgromadzić musiało posiadać wyraźną przewagę liczebną, w przeciwnym wypadku mógł spokojnie poczekać dalszych kilka dni w grodzie na pomoc czeską (we wszystkich polskich opracowaniach, wbrew informacjom o tym, że dla wojsk mongolskich normą była walka z liczebniejszym przeciwnikiem, panuje jednomyślna opinia o większej lub mniejszej przewadze liczebnej Mongołów). Być może zadecydowała chłodna kalkulacja polityczna. Wiemy, że tzw. Monarchia Henryków Śląskich stopniowo wygrywała z polskimi liniami Piastów zręcznością polityczną, a nie siłą militarną. Brak silnej armii był mankamentem, który nie pozwolił do tej pory podporządkować śląskim władcom wszystkich dawnych ziem Piastów. Samodzielne pokonanie budzących trwogę w całej Europie Mongołów mogło ten brak przysłonić i – szczególnie w oczach rosnącego w Europie w siłę papiestwa – stanowić cenny, trudny do przecenienia atut.

Średniowieczne bitwy toczyły się w różny sposób, jednak wszystkie je łączyła jedna cecha: główne uderzenie, wyprowadzane najczęściej zaraz na początku bitwy, toczyły ze sobą najlepsze, najlepiej wyszkolone oddziały. Przy zbliżonych siłach obu stron, wynik tego zwarcia najczęściej przesądzał o wyniku bitwy. Sednem była ich umiejętność walki w zwartym szyku. Siła ataku takiego oddziału kilkakrotnie przewyższała siłę uderzenia wszystkich jego wojowników z osobna (to m.w. tak, jakby porównywać uderzenie pięcioma palcami z uderzeniem zwartej pięści). W czasie walki obie strony próbowały rozerwać szyk przeciwnika, którego było potem łatwiej pokonać nawet mniej wyszkolonym żołnierzom. Ta taktyka była oczywista i dla wodzów i dla średniowiecznych kronikarzy. Mongołowie stosowali jednak inną i jak się okazało zdecydowanie skuteczniejszą taktykę bitewną. Dysponując praktycznie nieograniczoną możliwością pozyskiwania wojowników do oddziałów pomocniczych, wykorzystywali ich do pierwszego uderzenia. Czasami skutecznego, najczęściej jednak, w walce z silnym przeciwnikiem, oddziały te przegrywały to zwarcie. Jednocześnie zawsze, czy w wyniku samej walki, czy w wyniku ataku pościgowego za tymi uciekającymi oddziałami, szyk bojowy tych najlepszych oddziałów przeciwnika szedł w rozsypkę. Dopiero wtedy uderzały najlepsze, ciężkozbrojne oddziały, które walcząc w szyku z łatwością wygrywały nawet z liczniejszym przeciwnikiem. Taki schemat: początkowe wygrywanie, pościg równoznaczny z rozerwaniem własnych szyków i kompletna późniejsza porażka, po ataku zwartych szyków mongolskich powtarzają się we wszystkich opisach europejskich bitew z armią Mongołów w 1241 r. Dokładnie według tego schematu toczyła się również bitwa pod Legnicą.

Dej pozōr tyż:  Obrazy Górnego Śląska (#6): Górki

Jak wiemy z opisu bitwy z punktu widzenia Mongołów, Henrykowi Pobożnemu niewiele brakowało do jej wygrania i realizacji wspomnianych wcześniej politycznych rachub. Długoszowy opis bitwy również zawiera informację o kluczowej dla jej wyniku ucieczce części wojsk z pola bitwy, przy czym wskazanie na Mieszka Opolskiego jest mało wiarygodne, ten był przecież jedynym w całej inwazji mongolskiej na Europę środkową wodzem, który odniósł znaczące zwycięstwo w bitwie z Mongołami 13. Inny kluczowy moment bitwy: użycie przez Mongołów bojowych gazów paraliżujących najczęściej uznawany był przez ogół historyków za fantazję Długosza. Dzisiaj wiemy, że Mongołowie znali i stosowali wynalezione przez Chińczyków takie gazy, znamy nawet ich skład chemiczny i sposób używania. Wskazywana przez niektórych historyków ich niska skuteczność (trująca) 14 wykluczała jednak ich zdaniem stosowanie tych gazów w boju. Pomijają jednak całkowicie psychologiczną skuteczność „pary gęstej, dymu i wiewu tak smrodliwego, że za rozejściem się między wojskami tej zabójczej woni Polacy mdlejący i ledwo żywi ustali na siłach i niezdolnymi się stali do walki” (opis za Długoszem), szczególnie silną pomiędzy zabobonnymi, wierzącymi w czary i złe moce. Nietrudno sobie wyobrazić, że przynajmniej część wojowników Henryka mogła uznać to za przejaw wkraczających do walki “diabelskich mocy” z piekła pochodzących przecież wojsk (Tartar, od którego niektórzy wywodzą europejską nazwę Tatarów, był właśnie piekłem, w greckiej mitologii) i uciec z pola bitwy.

Po bitwie legnickiej Mongołowie krążyli kilka dni wokół Legnicy. Właśnie wtedy ich podjazdy docierają do Iławy (lub Iłowy) 15. Jest to spowodowane wyczekiwaniem na reakcję Wacława czeskiego na wynik bitwy. Gdyby Wacław zdecydował się ścigać wojska mongolskie, te prawdopodobnie, jako bardzo już słabe, wycofały by się prawdopodobnie w kierunku północno-wschodnim, nękając jednak czeskie wojska, nie pozwalając im na odejście i hipotetyczną pomoc Węgrom. Ponieważ Wacław zdecydował się wrócić do Czech, oddziały mongolskie demonstracyjnie wybrały drogę południową, w pobliżu czeskich granic, ponownie sugerując możliwość najazdu na Czechy, wiążąc czeskie siły na ich własnym terenie. Drogą przez Świdnicę, Dzierżoniów i Ziębice, paląc po drodze opactwo w Henrykowie (Heinrichau) dotarły w okolice Otmuchowa (Ottmachau), gdzie przebywały około dwóch tygodni. Następnie przez Głubczyce dotarli w okolice Golesicsko 16. Polscy historycy uznają, że chodzi o Grodziec (Hradec nad Morawici, w 1155 r. wymieniany jako Gradice Golenzicezke), jednak to byłaby zbyt gruba pomyłka: rdzeniem nazwy tej miejscowości jest „Grodziec”. Bardziej prawdopodobnym jest przypuszczenie, że były to opawskie Holasowice (jedna z najstarszych wsi na terenie śląska), lub nawet Goleszów w okolicy Cieszyna (wzmiankowany w 1223 r jako Golesuouvo). Tutaj przebywali następne osiem dni. W tym czasie wysłany silny podjazd mongolski po raz czwarty w tej kampanii dotarł niespodziewanie pod Racibórz, jednak ponownie zastawszy zamknięte bramy, złupił jedynie okolice (przy okazji dodatkowo uzasadnia to hipotezę, że praktyczną stolicą, najznaczniejszym miastem ziem „górnośląskich” czasów Mieszka Otyłego, ale też jego następcy Włodzisława, było właśnie to miasto), inny spalił Bruntal (Fredenthal). Jeden z podjazdów pustoszył również okolice Rybnika i Wodzisławia. Część mongolskich wojowników, potopiwszy konie w bagnach Leśnicy, rozciągających się wówczas pomiędzy Radlinem a wodzisławskim Grodziskiem, została pochwycona przez radlińskich chłopów. Wg tradycji osadzono ich później w miejscowości Mszana. W końcu przez Morawy odeszli na Węgry, aby połączyć się z głównym wojskiem, a te wkrótce, na wieść o śmierci Kubilaj Khana, wróciły do Mongolii.

Część pierwsza cyklu: Wiek XIII – XIV: wydarzenia, które określiły przyszłość Śląska

Dej pozōr tyż:  Na gōrnoślōnskich szportplacach, 11.10.2020

______________________________________________________________________________________________

1  W szczytowym okresie swojego rozwoju – ataku na państwo Songów – cała armia mongolska liczyła 120 000 wojowników.

2  Każdy mongolski wojownik prowadził ze sobą 2-3 koni na zmianę, dzięki czemu nie tracono czasu niezbędnego na odpoczynek niosących jeźdźca koni. Są oszacowania wyliczające nawet dystans 160 km pokonywany przez oddziały mongolskie w ciągu doby w czasie inwazji na Węgry. Dodatkowo pozornie zwiększało to 2-3 krotnie liczebność ich oddziałów.

3  Chińskie państwo Songów liczyło 120 milionów mieszkańców. Spis ludności dokonany po podboju tego kraju przez Mongołów, dokonanego zaledwie kilkanaście lat po inwazji na Śląsk, zanotował jedynie 60 milionów ocalałych mieszkańców tego kraju. Proszę zwrócić uwagę, że w „najbardziej krwawej wojnie w historii” (II WŚ) na całym świecie zginęło około 57 milionów ludzi. Znane są przypadki realizowania wojennego prawa Mongołów: jeżeli miasto, nawet te największe, liczące w ówczesnych Chinach setki tysięcy mieszkańców, nie poddało się na pierwsze wezwanie, wszyscy jego mieszkańcy byli mordowani po jego zdobyciu.

4  Poselstwo w latach 1245 – 1247. Posłowi papieskiemu Giovanniemu da Pian del Carpine towarzyszył Benedykt – najprawdopodobniej jako przewodnik i tłumacz oraz nieznany z pełnego imienia „C” – prawdopodobnie również franciszkanin. Przydomek „de Bridia” najczęściej interpretuje się jako „z Brzegu” lub „z Barda”.

5  „w chwili, gdy [Pajdar i Orda] pragnęli odstąpić z pola bitwy, raptem, zupełnie nieoczekiwanie, szyki chrześcijan zwróciły się do ucieczki”

6  Mongolskie i koreańskie łuki refleksyjne należały do najefektywniejszych w historii. Wydaje się, że dopiero zastosowanie XX wiecznych technologii pozwoliło na wyprodukowanie łuków o większym zasięgu strzału. Krótki łuk – typowe wyposażenie jeźdźca – pozwalał wystrzelić strzałę na dystans ponad 400 m, długi łuk nawet na odległość powyżej 600 m. Kusza, uważana na ogół za lepszą, o dalszym zasięgu broń, przegrywała w konfrontacji z mongolskimi łukami. Np. oddziały chińskich kuszników, liczące nawet dziesiątki tysięcy wyposażonych w tą broń wojowników, były bezradne wobec ataku mongolskich łuczników strzelających z odległości nie pozwalającej na ostrzał z kusz.

7  Mokszanie – wschodnioeuropejski koczowniczy lud ugrofiński. Prawdopodobnie stosunkowo wczesny sojusznik Mongołów w czasie podboju krajów ruskich, naturalnych przeciwników tego ludu. Wg. „Historii Tatarów” de Bridii, pojmanemu w bitwie Henrykowi Pobożnemu kazali uklęknąć przed zwłokami ich wodza (poległemu już pod Sandomierzem; być może wierzenia lub zwyczaje tego ludu nakazywały przywiezienie, o ile to możliwe, jego zwłok do domu), dopiero po odmowie spełnienia tego hańbiącego ukorzenia, ścięli księciu głowę i wysłali ją do Bajdu Chana na Węgry.

8  W X – XIII wieku w Europie środkowej broń i zbroje pochodzące z Rusi uważane były za najlepsze.

9  Mongołowie zawsze walczyli do pokonania – zabicia ostatniego wojownika przeciwnika w bitwie, oraz do pokonania ostatniego oddziału przeciwnika w wojnie (np. podążając za ostatnimi oddziałami uciekających Merkitów, uderzyli na ziemie Kumanów. Resztki Kumanów schroniły się na Węgry – stąd atak na Węgry właśnie). Ocalenia „aż” około 20% sił Henryka można założyć tylko dzięki możliwości ich schronienia się w pobliskim legnickim grodzie.

10 Relacja Wielkiego Mistrza Templariuszy Ponces d’Aubon dla Ludwika, króla francuskiego.

11 Profesor J. Maroń w swoich znakomitych książkach siły Henryka oszacował dokładniejszymi metodami na 1600 – 2000 (w „Legnica 1241”); w późniejszej publikacji („Koczownicy i rycerze. Najazd Mongołów na Polskę w 1241 roku na tle sztuki wojennej Europy XII i XIII w.”) podnosi ich liczbę do 2000 – 4000, co świetnie się zgadza z niniejszymi, przybliżonymi wyliczeniami.

12 Gerard Labuda dla uzasadnienia tej nieobecności, obrzydliwej z punktu widzenia mitycznej „jedności” Piastów, wymyślił trasę pochodu jednego oddziału mongolskiego daleko na północ, sięgającą Mazowsza i Kujaw. Wbrew braku śladów archeologicznych, czy chociaż najmniejszej wzmianki kronikarskiej. Uzasadniał ją „możliwością jej opisania w nieznanej nam kronice” (sic!), zapominając, że największą słabością nieznanych kronik jest po prostu ich brak.

13 Przypisanie tej negatywnej roli Mieszkowi może wynikać z okazywanej wyraźnie i wielokrotnie przez Długosza niechęci śląskim, a przede wszystkim górnośląskim Piastom.

14 np. prof. J. Maroń twierdzi, że nie mogły być stosowane ze względu na niewielką skuteczność trującą.

15 Z kilku przekazów wiadomo, że na Łużycach i w Saksonii poważnie obawiano się wówczas wkroczenia Mongołów na ich ziemie.

16 Długosz zapisał Bolesicsko, jednak wszyscy badacze i komentatorzy traktują to jako ewidentną pomyłkę uznając, że poprawna forma powinna właśnie brzmieć Golesicsko

Społym budujymy nowo ślōnsko kultura. Je żeś z nami? Spōmōż Wachtyrza

Jan Lubos

Jan Lubos (ur. 1957) – z wykształcenia fizyk. Nauczyciel, górnik, przedsiębiorca, handlowiec. Rybniczanin, Ślązak z urodzenia i umiłowania. Członek RAŚ i SONŚ. Jego pasją są Śląsk i kraje Dalekiego Wschodu, historia i kultura tych krain. Autor licznych felietonów historycznych, prowadzi również blog o tematyce polityczno – historycznej na portalu rybnik.com.pl

Śledź autora:

3 kōmyntŏrze ô „Wiek XIII – XIV: wydarzenia, które określiły przyszłość Śląska, cz. 2: Bitwa pod Legnicą

  • 17 paździyrnika 2020 ô 23:40
    Permalink

    Super cykl, wielkie dzięki i szacunek.
    Nie wiedziałem, że to od Mongołów Europejczycy podpatrzyli wynalazek strzemion.
    Nie mogę się tylko doliczyć tej 4-tej wizyty Mongołów pod Raciborzem.
    1. Podjazd w styczniu.
    2. W drodze na Zachód w marcu.
    3. W drodze ze Śląska na Węgry
    i ?

    Ôdpowiydz
    • 18 paździyrnika 2020 ô 07:03
      Permalink

      1. Podjazd w styczniu
      2. bitwa w marcu (klęska Mongołów)
      3. w drodze na zachód na początku kwietnia (rachunki Labudy w publikacji w 1959 r. [ nie pamiętam w tej chwili dokładnie daty publikacji ] wydają się prawidłowe, Mongołowie wyruszyli z Krakowa 2. 04, zatem przechodzili koło Raciborza 4. 04.)
      4. podjazd w czasie ich tygodniowego pobytu na “górnym Śląsku” w okolicach Opawy

      Dziękuję. Dopiero pana komentarz zwrócił moją uwagę na fakt, że opisałem to mało precyzyjnie i wręcz nieco myląco.

      Ôdpowiydz
      • 18 paździyrnika 2020 ô 21:44
        Permalink

        Dziękuję bardzo za te wyjaśnienia.
        W międzyczasie sprawdziłem, że w Japonii zbroje lamelkowe były używane już w 8 wieku (Era Heian) gdzie zapewne przeniknęły z Chin. Nic dziwnego, że w XIII wieku mongolscy badachczin używali już podobnego typu zbroi, bardzo odpowiedniej dla konnych łuczników.

        W mojej rodzinie jest taka ustnie przekazywana legenda o praszczurze pochodzącym z dalekich stepów. Dlatego z taką przyjemnością czytam Pana artykuły.

        Ôdpowiydz

Ôstŏw ôdpowiydź

Twoja adresa email niy bydzie ôpublikowanŏ. Wymŏgane pola sōm ôznŏczōne *

Jakeście sam sōm, to mōmy małõ prośbã. Budujymy plac, co mŏ reszpekt do Ślōnska, naszyj mŏwy i naszyj kultury. Chcymy nim prōmować to niymaterialne bogajstwo nŏs i naszyj ziymie, ale to biere czas i siyły.

Mōgliby my zawrzić artykuły i dŏwać płatny dostymp, ale kultura powinna być darmowŏ do wszyjskich. Wierzymy w to, iże nasze wejzdrzynie może być tyż Waszym wejzdrzyniym i niy chcymy kŏzać Wōm za to płacić.

Ale mōgymy poprosić. Wachtyrz je za darmo, ale jak podobajōm Wōm sie nasze teksty, jak chcecie, żeby było ich wiyncyj i wiyncyj, to pōmyślcie ô finansowym spōmożyniu serwisu. Z Waszōm pōmocōm bydymy mōgli bez przikłŏd:

  • pisać wiyncyj tekstōw
  • ôbsztalować teksty u autōrōw
  • rychtować relacyje ze zdarzyń w terynie
  • kupić profesjōnalny sprzynt do nagrowaniŏ wideo

Piyńć złotych, dziesiyńć abo piyńćdziesiōnt, to je jedno. Bydymy tak samo wdziynczni za spiyranie naszego serwisu. Nawet nojmyńszŏ kwota pōmoże, a dyć przekŏzanie jij to ino chwila. Dziynkujymy.

Spōmōż Wachtyrza