Ôpinije

Przyszłość metodologiczna Górnego Śląska

  Metodologia, która jest używana do badania tożsamości śląskiej jest wadliwa i wpisuje się w dyskurs kolonialny. Ta wadliwość nie wynika nawet z samego znajdowania się w dyskursie kolonialnym, ale też braku rzetelnego spojrzenia na problem. 

   Pytanie o tożsamość jest przede wszystkim mętne, co uniemożliwia stworzenie wokół tych deklaracji porządnej dyskusji. Weźmy przykład. GUS próbuje przez spis powszechny zbadać, jakim językiem posługują się mieszkańcy Polski. Opcja, która jest aktualnie używana, stanowi jedną z najgorszych, łączy cechy dyskursu kolonialnego z brakiem rzetelności. Nie podaje się definicji, czym ten język miałby być, związku z czym powstaje zamieszanie statystyczne. A z drugiej strony nadal używa się pojęcia “języka”, które sprawia, że aby odpowiedzieć “dobrze” na te pytanie, musimy na nie spojrzeć z polskiego punktu widzenia. Gdyby Polska chciała spojrzeć na to z perspektywy szacunku, zamiast z perspektywy dyskursu kolonialnego, powinna pytać o pojęcia lokalne. Zamiast pytać o to, jakim językiem posługuje się ludność, powinna zapytać “czy posługuje się Pan <<Ślonskom Godkom>>”; byłaby to ogromna zmiana na lepsze. 

   Ta mętność jest jednym z problemów nie do obejścia, gdy stosujemy metody ilościowe (np. ankiety a/b/c/d) zamiast metod jakościowych (np. wywiady). Metody ilościowe nie nadają się do badania takich zagadnień jak tożsamość. Tym bardziej gdy oparte są na dyskursie kolonialnym. Z założenia muszą one być ogólne, związku z czym trudniej jest uchwycić i wprowadzić do nich na przykład takie zagadnienia jak “hajmat”, które stanowią specyfikę szczegółową. Państwo ma możliwości przeprowadzenia badań przy pomocy metod jakościowych na taką skalę w rzetelny sposób. Ale tego nie zrobi, bo nie dają one twardych danych, których oczekują urzędnicy, a nawet już ludność. 

   Innym jeszcze przykładem wtłoczenia w dyskurs kolonialny są same słowniki. To one mają największy wpływ na krystalizację tożsamości śląskiej, a mogą być osadzone na złej metodzie, nawet gdy akceptujemy tą naukową. Część z nich była tworzona w okresie (przykładowo ~1960), w którym Ślązacy zaczęli zapożyczać słowa z języka polskiego. Taki “bezstronny obserwator” musi jednak przyjąć jakieś założenia czy ustosunkować się do pewnych elementów, które zauważył. Nawet gdy nie będzie ich wartościować, to nadal nadaje im jakiś status. Dlatego “obiektywizm” w jego przypadku powinien polegać na opisie i transparentności. Mogli oni przykładowo podchodzić do tego tematu od razu z założeniem, że badają gwarę, a nie język, co usprawiedliwiało akceptowanie polskich zapożyczeń jako elementów śląskich. 

Dalszŏ tajla artykułu niżyj

   Z perspektywy antykolonialnej moglibyśmy nawet odejść całkowicie od badań naukowych, w tym statystycznych. Stanowią one spojrzenie na zagadnienie tożsamości przez wynalazki obce dla Ślązaków. Tym bardziej, gdy zdamy sobie sprawę, jak silnie już zostaliśmy wtłoczeni w asymilację. Powinniśmy przenieść ciężar debaty na inne perspektywy niż autoidentyfikacja. A przynajmniej zastosować jakiegoś rodzaju rozwiązania doraźne, które miałyby szanse to umożliwić.  

   Jest naprawdę dużo osób, które nie uważają się za Ślązaków, bo się zasymilowali, ale w dalszym ciągu uważają Ślązaków za mniejszość etniczną. Dlatego zamiast pytać, “czy czuje się Pan Ślązakiem?”, powinniśmy pytać o to, “czy uważa Pan Ślązaków za mniejszość etniczną?” 

   Statystyki spisu są źle interpretowane. Odpowiedź na pytanie o narodowość śląską jest dobrowolna. Związku z czym brak deklaracji śląskiej u części osób powinno być interpretowane nie jak teraz “nie czuję się Ślązakiem”, a bardziej jako “przemilczałem tą kwestię”. Gdyby rzeczywiście ktoś chciałby mieć jasne dane, które mówią, ile procent społeczeństwa czuje się Ślązakami, to musiałby wprowadzić pytanie o tożsamość śląską jako obowiązkowe. 

   Moglibyśmy pytać o to, “czy państwa przodkowie czuli się Ślązakami?”. Albo po prostu “czy Państwa przodkowie są autochtonami?”. Dzięki czemu mielibyśmy jakiś sposób na walkę ze zaniżonymi statystykami. 

   Innym usprawnieniem mogłoby być dopisanie do pytania o język podczas spisu powszechnego, że w przypadku ludności śląskiej, ta definicja jest trochę inna niż polska, przez co proszę zwrócić na to uwagę.   

   Czy po prostu pytać o tożsamość, a nie identyfikację. “Czy jest Pan Ślązakiem?”. Pytanie o poczucie bardziej wpisuje się w dyskurs kolonialny, bo łatwiej jest nim manipulować niż samą kulturą i tożsamością; pytanie o poczucie nie tworzy takiej refleksji na temat samego siebie. Gdy zależy to tylko i wyłącznie od poczucia, to trudniej weryfikuje się, czy ktoś “jest” odrębny od Polaka. Nie zauważa się tych wszystkich, którzy są w tym z nami.  

   Oczywiście, wiadomo, że niemożliwe jest obiektywne spojrzenie na ten problem. Zadanie pytania w taki czy inny sposób zawsze będzie wspierać jedną czy drugą stronę. Ale obiektywizm w tym przypadku powinien polegać, tak jak mówiłem, na jawnym i transparentnym dialogu, którego aktualnie nie ma. Dlatego też możemy śmiało przyjmować narzędzia, które chronią tego słabszego. Takie działania można osiągnąć przez metody jak najbardziej opisowe, a nie ilościowe. 

Społym budujymy nowo ślōnsko kultura. Je żeś z nami? Spōmōż Wachtyrza

Łukasz Janik

Robotnik, filozof nieakademicki, śląski rewolucjonista. Pracuje i mieszka w jakieś fabryce gdzieś na Górnym Śląsku.

Ôstŏw ôdpowiydź