Podbój Śląska przez Prusy cz. 5. Przemysł śląski w czasach przed 1740 r.

Ze względu na bogactwo własnej ziemi Śląsk był szczęśliwym krajem, mogącym wyżywić własną populację (…) oraz dostarczać własnych surowców do kompleksowego, wysoko rozwiniętego przemysłu. Także pracowitość, aktywność i roztropność biznesowa jego mieszkańców, w połączeniu z korzystnym położeniem między mniej rozwiniętymi krajami wschodu i południowego wschodu, a krajami rozwiniętymi na zachodzie, dawały mu przewagę w handlu hurtowym nad wszystkimi innym krajami z wyjątkiem Saksonii. Na równi z Anglią przewyższał wszystkie inne kraje świata.

prof. Hermann Fechner o Śląsku w czasach przed 1740 rokiem w „Wirtschaftsgeschichte der preußischen Provinz Schlesien in der Zeit ihrer provinziellen Selbständigkeit 1741 – 1806” (Historia gospodarcza pruskiej prowincji śląskiej w czasie jej niezależności 1741 – 1806).

Poprzednie części:

Śląskie tkactwo i farbiarstwo.

Od najdawniejszych czasów rejony występowania rud miedzi, ołowiu i żelaza, później także cynku, oraz złota i srebra uważane były za uprzywilejowane przez naturę, a ich wydobywanie i przetwarzanie tworzyło bogactwo ich mieszkańców. Złoża wszystkich tych kruszców znano i eksploatowano na Śląsku od najdawniejszych czasów, jednak na zamożność Śląska w XVII i XVIII wieku największy wpływ miał przemysł tkacki, a śląskie Schleier i Rötebau były dumą całego kraju.

Śląskiemu tkactwu surowca dostarczała rodzima hodowla i uprawy. Owce obowiązkowo obecne w każdym śląskim gospodarstwie1 dostarczały wełny, a uprawy lnu i konopi, które zajmowały większość powierzchni upraw2 na całym Dolnym Śląsku, roślinnego włókna tkackiego. W każdej niemal miejscowości można było spotkać przędzalnie, przetwarzające te surowce na nici tkackie3 i warsztaty tkackie4 produkujące materiały wełniane5, bawełniane i płótna6. Doskonałej jakości płótna śląskie eksportowane były na cały świat, a jego najlepsze odmiany obowiązkowe w ofercie największych domów handlowych Amsterdamu, Paryża czy Londynu. Okolice Jeleniej Góry były haimatem słynnych i sprzedawanych dosłownie na wagę złota kilku odmian śląskich Schleier. Produkcję tych luksusowych tkanin zapoczątkował szewc Joachim Girnch, który w 1469 r. podróżował do niderlandzkiego Harlemu. Zdobyta w czasie tej podróży wiedza, oraz przywiezione przez niego modele maszyn tkackich pozwoliły na produkcję płócien o jakości słynnego francuskiego batystu. W 1622 r. Martha Moibanus w Jeżowie Sudeckim (Grunau) zapoczątkowała produkcję śląskich woalów i tiuli, a na początku XVIII wieku Melchior Reimann z karkonoskiej Sosnówki (Seidorf) rozpoczął wytwarzanie imitacji szwajcarskiego muślinu.

Wraz z tkactwem rozwijało się farbiarstwo, opierające się oczywiście na naturalnych, roślinnych barwnikach. O sukcesie śląskiego farbiarstwa zadecydowała znajomość tajemnicy produkcji czerwonego barwnika z marzany barwierskiej (Rubia tinctorium, niem: Färberkrapp), którą w 1507 roku zdobył wrocławski producent tkanin wełnianych Häller. Barwiące właściwości kłącza tej rośliny znano w Europie od starożytności, jednak nie potrafiono uzyskać jednolitej, powtarzalnej farby. Produkcja tej tak zwanej w Europie „tureckiej czerwieni” była pilnie strzeżoną tajemnicą w Imperium Otomańskim. Dopiero około 1470 r. w niderlandzkiej Zeelandii zaczęto wytwarzać ten bardzo poszukiwany barwnik o jakości zbliżonej do tureckiego, być może stamtąd ta wiedza trafiła do Wrocławia. Prawidłowy, wieloetapowy, trwający kilka miesięcy cykl produkcyjny dawał intensywnie czerwony barwnik, bardzo dobrze wiążący się z każdym rodzajem włókna i odporny na działanie słońca (płowienie). Dopiero w drugiej połowie XVIII wieku Francuzom udało się przełamać ten holendersko – śląski duopol. Uprawy marzany zajmowały tysiące hektarów w okolicy Wrocławia, a roczna produkcja tego cennego barwnika na początku XVIII wieku sięgała aż 60 – 70 tysięcy cetnarów (3000 – 3500 ton)7.

W latach ’30 XVIII wieku wyroby tkackie stanowiły 30 – 40 % wartości eksportu śląskiego (dodatkowo eksport barwników do 15% eksportu). Po włączeniu do Brandenburgii – Prus były głównym towarem eksportowym tego kraju aż do końca XVIII wieku, a całość eksportu śląskich towarów przemysłowych jeszcze w latach ’80 tego wieku przekraczała 60% wartości całego pruskiego eksportu.

Śląskie górnictwo i hutnictwo.

Przeprowadzone w 2013 roku badania sondażowe torfowisk w okolicy Żyglinka (tarnogórskie) wykazało ślady osadnictwa sięgające mezolitu8. Badając skład chemiczny torfu odkryto w nim zawartość związków m. in. miedzi, cynku, kadmu i ołowiu, występujące w różnych proporcjach i z różnym natężeniem, ale nieprzerwanie przez około ostatnich 6000 lat. Zbyt wąski zakres badań nie daje stuprocentowej pewności, ale ich wyniki wskazują na być może ciągłe przetwórstwo metali kolorowych na naszym terenie, trwające kilka tysięcy lat dłużej, niż mówią o tym najstarsze dokumenty historyczne.

Pierwszą, potwierdzoną w dokumentach lokalizacją jest nierozpoznana miejscowość Zversov koło Bytomia (villa ante Bitom que Zversov dicitur) w bulli papieża Innocentego II z 1136 r. Dokumenty XIII i XIV wieczne informują nas już o kopalniach w Reptach, bezimiennych należących do miasta Bytom, także w Miechowicach, Bobrku, Piekarach, Bobrownikach, Szombierkach. Również odkryte w Suchej Górze (Trockenberg, obecnie w granicach Tarnowskich Gór) w końcu XIX wieku archaiczne wyrobiska górnicze określone zostały jako na pewno starsze, niż XIV wiek. Prawdziwy rozkwit górnośląskiego górnictwa, głównie rud ołowiu i srebra, nastąpił w XVI wieku, dzięki mądrej gospodarce Hanusza II Dobrego i dzierżawcy Bytomskiego Państwa Stanowego Jerzego Fryderyka Hohenzollern’a. Można spotkać się z oszacowaniami, że tylko w tym rejonie w XVI wieku prowadziło działalność około 600 kopalń, przy czym jako kopalnia rozumiano wtedy niezbyt głęboki szyb lub sztolnię i podążający za złożami rud chodnik. Wydobywanie niezbyt cenionego wówczas na Górnym Śląsku węgla9 nie wymagało książęcej lub pańskiej zgody, nie dawało wielkich profitów i prawa do używania właścicielowi kopalni (na ogół chłopu, na którego ziemiach taka kopalnia była zlokalizowana) zaszczytnego tytułu górnika, nie było też nigdzie odnotowywane. Są to tylko oszacowania, jednak kopalń i osób w nich pracujących musiało być naprawdę wiele, tudzież musiały generować spore zyski, bo najpierw został wydany przywilej górniczy dla Tarnowskich Gór (30 kwietnia 1526 – akt wolności górniczej), a 16-18 listopada 1528 r. – przywilej górniczy (gwarecki) regulujący warunki pracy i płacy w górnośląskich kopalniach kruszcowych10. O liczebności tych kopalń można się przekonać przeglądając księgi parafialne z początku XVIII wieku, w których najczęściej odnotowywano status ojca chrzczonego dziecka. Przykładowo, w niewielkich wówczas Piekarach Śląskich (Deutsch Piekar) możemy doszukać się aż kilkunastu takich górników. Górnictwo piekarskie i jakość wydobywanych tam rud musiała być szeroko znane od dawna, bo Idzikowski w swojej Rybnickiej Kronice wspomina, że w czasach panowania w Rybniku rodziny Lobkowickich (1575 – 1638), do rybnickiej kuźnicy11 przywożono rudy z Piekar. Sama kuźnica rybnicka ma prawdopodobnie co najmniej XV wieczną metrykę, bo Idzikowski wspomina o notatce z 1500 r. nakazującą cechowi rzeźników dostarczać do niej corocznie dwie dobre skóry wołowe „zdatne na miechy” (w okolicy Rybnika wg Idzikowskiego istniały „w dawnych czasach” kopalnie rudy żelaza, m.in. w Józefowcu i Golejowie).

Dolny Śląsk został inaczej, ale co najmniej jednakowo obdarowany przez naturę. Dolnośląska miedź zaczęła swoją pisaną historię w Miedziance (Kupferberg im Riesengebirge)12 – wydobycie zaczęło się tam już w XII wieku. Do najstarszych należały również kopalnie miedzi w Grzędach (Konradswaldau) i Wyszkach (Hohndorf).

W Złotym Stoku (Reichenstein)13 eksploatację złota i rud żelaza zaczęto na pewno przed połową XIII wieku, kiedy zanotowano, że istniejące już wtedy kopalnie należą do klasztoru w Kamieńcu Ząbkowickim. Z kolei kopalnie złota w Złotoryji (Goldberg) były nieco młodsze, mimo że w rzece Kaczawa (Katzbach) złoto wypłukiwano tam już w XII wieku.

Jedną z najstarszych dolnośląskich kopalń ołowiu i srebra była kopalnia w Boguszowie (Gottesberg, dzisiaj Boguszów-Gorce), istniejąca prawdopodobnie już w XIII wieku, w XVI wieku działało już tam pięć kopalń. XIV wiek to informacje o kopalniach ołowiu i srebra w Srebrnej Górze (Slberberg) i Bystrzycy Górnej (Ober Weistritz). Czasami pierwszą wzmianką o dolnośląskich miejscowościach, była informacja o działających w nich kopalniach, jak np. Karpacz (Krummhübel), kopalnie ołowiu i żelaza.

Od XV wieku działała bardzo wydajna kopalnia rud cyny w Kemnitzkamm k. Świeradowa (Flinsberg), zaprzestano w niej wydobycia w XVIII w. z powodu problemów z zalewającą kopalnię wodą14.

Trzeba jeszcze wspomnieć o kilku kopalniach stosunkowo cennego vitriolu (siarczanu miedzi), o kopalni cynku w Gierczynie (Gierhen), licznych kopalniach węgla kamiennego, który w rejonie lepiej zurbanizowanym, mniej zalesionym i przede wszystkim potrzebującym dużo gorącej wody w procesie bielenia włókien tkackich został o wiele szybciej docenionym surowcem.

Z dolnośląskim górnictwem od zawsze związana była jedna z najstarszych śląskich rodzin arystokratycznych: Czettritz’owie (wcześniej występują w dokumentach także jako Czeteras, Zettritz, Cetrys)15, pochodzący według rodowej legendy, od śląskich władców plemiennych (pierwsze udokumentowane wzmianki o rodzie: początek XIII wieku). Warto pamiętać, że to właśnie oni wydali pierwsze na Śląsku prawa dla górnictwa węglowego. W 1587 r w Sobięcinie (Hermsdorf, dzisiaj część Wałbrzycha) i w 1604: ponowienie „ordunku węglowego”, tym razem dla Białego Kamienia (Weißstein, dzisiaj dzielnica Wałbrzycha).

Śląski przemysł, w tym górnictwo i hutnictwo, zamarł na kilkadziesiąt lat w czasie wojny 30 – letniej, jednak już od około 1660 roku działał na poprzednim poziomie, a przełom XVII i XVIII wieku zapoczątkował przyspieszający z dekady na dekadę jego rozwój.

We wspomnianej wcześniej „Historii gospodarczej (…)” H. Fechner wspomina jedynie o „niezliczonych” kopalniach rud żelaza na Dolnym i Górnym Śląsku w 1740 r, wylicza za to dokładnie działające huty i kuźnice16. W wypadku metalurgii początku XVIII wieku zdecydowanie dominował Górny Śląsk. Dolnośląskich dwanaście hut dysponowało jedynie słabo wydajnymi niskimi piecami łupowymi z wymuszonym obiegiem powietrza (Luppenfeuer17) produkującymi żelazo niskiej jakości (żelazo gąbczaste), którym zawsze towarzyszyły kuźnice, na Górnym Śląsku poza 34 Luppenfeuer działało 12 nowocześniejszych wysokich pieców18 i aż 28 fryszerni19. Górnośląski przemysł metalurgiczny zgrupowany był w kilku ośrodkach, rozciągających się wzdłuż cieków wodnych, dostarczających energii poruszającej młoty kuźnic.

Najstarsze i prawdopodobnie najliczniejsze, istniejące nieprzerwanie od XIV do XVIII i XIX wieku leżały nad Liswartą (lublinieckie i oleskie; wg różnych opracowań od 27 do 31 pieców hutniczych i kuźnic). Równie ważnym, a w przyszłości znakomicie ważniejszym, był rejon Małej Panwi, od Woźnik, Żyglina (żglić = wypalać) i Kalet (Stahlhammer) wzdłuż całego jej biegu, aż do jej ujścia do Odry w Czarnowąsach. Wśród nich najstarsza była Kuźnica Bruskowska (ziemie Koszęcina)20, a a na jej terenie powstała później „matka górnośląskich hut” Huta Małapanew.

Kolejnym ośrodkiem kuźniczym była dorzecze Kłodnicy, zatem cały obecnie miejski pas od dzisiejszych południowych dzielnic Katowic, przez Rudę Śląską, Zabrze i Gliwice, dalej poprzez Pławniowice aż do Kędzierzyna – Koźla. Najmniejszym ośrodkiem były huty i kuźnice nad rzeką Rudą, huty i kuźnice rozlokowane były wzdłuż całego jej biegu na terenie dzisiejszego Rybnika i powiatu rybnickiego, w obu Rudach i w Kuźni Raciborskiej.

Hutnictwo miedzi praktycznie zlokalizowane było jedynie na Dolnym Śląsku. Kopalnie miedzi wstępnie ją przetwarzały we własnych piecach, a następnie dostarczały ją do trzech wielkich kuźnic miedzi (w Żaganiu, Kunnersdorf – obecnie dzielnica Jeleniej Góry i Świdnicy), oraz wielu mniejszych (w tym górnośląskich: w Nysie, w Rudach Kozielskich i Bełku). Od początku XVIII wieku wielkim odbiorcą była też nowoczesna huta mosiądzu w Jacobswalde (Kotlarnia w gm. Bierawa), produkująca mosiężne blachy i drut (także fabryka luster). Huta Jacobswalde była też odbiorcą potrzebnego do produkcji mosiądzu górnośląskiego galmanu, początkowo od drobnych górników piekarskich, po 1704 r. głównie z kopalń spółki Giesche w Szarleju (obecnie Piekary Śląskie).

Górnictwo i hutnictwo śląskie przez wieki budowali, najczęściej bezimienni, wolni górnicy i kuźnicy, często, szczególnie w wypadku górnictwa miedzi, srebra i złota, tworzący spółki górnicze. Związane z nimi były od zawsze także największe arystokratyczne i szlacheckie śląskie rody – Czetritz, Schaffgotsch, Hochberg, Zedlitz, Garnier, Henkel von Donnensmarck, Collona, Gaschin, Frankenberk, Wengerski, Goczałkowski i inne, dzisiaj nie wiadomo na jakiej podstawie często nazywane rodami „pruskimi”.

_______________________________________________________________________________________________

Dej pozōr tyż:  Damian Halmer: Silesia Contras, czyli Facebook a sprawa śląska

1  Stada owiec były wszechobecne na całym XVII i XIX – wiecznym Śląsku, w szczątkowej postaci przetrwało to aż do początków drugiej połowy XX wieku, gdy wciąż trudno sobie było wyobrazić gospodarstwo bez kilku chociażby owiec. „Ogromne” stada podhalańskich owiec, które zakorzeniły się w powszechnej świadomości czasów PRL liczyły łącznie maksymalnie 30 000 sztuk. Dla porównania: w jednym tylko górnośląskim okręgu (np.) lublinieckim w końcu XVIII i początku XIX wieku hodowano w różnych okresach od 40 – 60 tysięcy owiec.

2  Na tym tle wyróżniały się rejony księstw nyskiego, oleśnickiego, żagańskiego oraz sycowskiego wolnego państwa stanowego, gdzie uprawiano cenną, rodzimą odmianę lnu wyhodowaną na bazie odmiany sprowadzonej z Rygi (obecnie Łotwa).

3  Największe przędzalnie były w Gryfowie Śląskim, Lubomierzu, Jeleniej Górze, Prudniku i Wrocławiu. Doskonalej jakości, wyjątkowo cienką, zwartą i elastyczną nić lnianą, porównywalną jakością z najlepszymi jedwabnymi, produkowano w Nysie, służyła do produkcji śląskiego adamaszku.

4  Np. sukiennicy, którzy pojawiają się już we wzmiance z 1268 r. w Dzierżoniowie (Reichenbach), w 1369 r. utworzyli w tym mieście cech.

5  W produkcji materiałów wełnianych specjalizowały się m. in. Wrocław, Złotoryja, Chojnów, Zielona Góra i Lubin.

6  Najlepszej jakości „zwykłe” płótna produkowano w Kowarach, Kamiennej Górze, Świdnicy.

7  Zdecydowanie większe obszary zajmowały uprawy urzetu barwierskiego (Färberwaid , łac: Isatis tinctoria), z którego produkowano niebieski barwnik indygo.

9  Prawie do końca XVIII wieku węgiel kamienny zużywano niemal wyłącznie w paleniskach domowych. Obfitość górnośląskich lasów i bardzo słaba urbanizacja Górnego Śląska powodowała, że drewno łatwo wygrywało cenowo z węglem („drzewo nie posiada żadnej wartości” – Idzikowski, XVI w.) , jednak trudno sobie wyobrazić, aby nie wydobywano go, występującego powszechnie tuż pod powierzchnią ziemi w państwach bytomskim i pszczyńskim i gdzie nie gdzie w rybnickim, przynajmniej na własne potrzeby. Nieco inna była sytuacja na Dolnym Śląsku.

10 Ten tzw. Ordunek Górny został wydany w trzech językach: urzędowym na Górnym Śląsku staroczeskim (prawdopodobnie jego dialekt górnośląski, używany wówczas na Górnym Śląsku), niemieckim i polskim z wyjaśnieniem, że te inne wersje językowe są po to, aby pracownicy – przybysze z innych krain (z Polski i z krajów niemiecko-języcznych) mogli znać i rozumieć swoje prawa.

11 Kuźnica (Hammer) – zakład metalurgiczny uzdatniający wytopione z rudy niskiej jakości metale. Z reguły usytuowane nad ciekami wodnymi, napędzającymi mechaniczne młoty. Kuźnice żelaza (Eisenhammer) w procesie wielokrotnego przekuwania usuwały z żelaza żużel i nadmiar węgla, przetwarzając je w żelazo dobrej jakości. Podobny proces oczyszczał miedź w licznych na Dolnym Śląsku kuźnicach miedzi (Kupferhammer).

12 Po II WŚ Rosjanie rękami polskich tzw. Batalionów Pracy, wydobywali tam rudy uranu. Miejscowość przestała istnieć w latach ’70 ubiegłego wieku.

14 Początkowo kopalnię tą odwadniano za pomocą pomp ręcznych. Ostatnie lata eksploatacji: drewniane tzw. „koło wodne” o średnicy 25 łokci wrocławskich (ok. 14,4 m – wysokość pięciokondygnacyjnego budynku!). Zbudowanie tak ogromnej machiny, a następnie postawienie jej i wypionowanie wydaje się z dzisiejszej perspektywy prawie niemożliwe bez współczesnych precyzyjnych narzędzi, wielkich maszyn budowlanych i symulacji komputerowych; świadczy o niebywałym kunszcie technicznym jej konstruktorów. Mniejsze, jednak również „wielkie” (nie znamy jego rozmiarów) drewniane koło wodne służyło do pompowania wody do instalacji wodociągowej w Złotoryi już kilkadziesiąt lat wcześniej.
Dla porównania: największe (zachowane) koło wodne w krajach niemieckich: „Große Rad” (Hesja) skonstruowane około 45 lat później miało średnicę 9,6 m; największe w Europie: „Great Laxey Wheel” o średnicy 22 m. i konstrukcji metalowej, odwadniające kopalnię ołowiu, zbudowano na wyspie Man prawie 150 lat później.

15 W XVI wieku jedna z gałęzi rodu osiedliła się w Księstwie Opawskim, także była przez pewien czas właścicielem Gliwic.

16 W wypadku śląskiego górnictwa i hutnictwa najlepszym źródłem informacji jest inna publikacja H. Fechnera: „Geschichte des Schlesischen Berg- und Hüttenwesens in der Zeit Friedriche des Grofsen, Friedrich Wilhelm’s II. und Friedrich Wilhelm’s III bis Nach den Acten des Geheimen Staatsarchivs, des Handelsministeriums, des Staatsarchivs und des Oberbergamtes zu Breslau” pod redakcją prof. Hermann Fechner, Berlin, 1903 r. (Historia śląskiego górnictwa i metalurgii w czasach Fryderyka Wielkiego, Fryderyka Wilhelma II i Fryderyka Wilhelma III, na podstawie dokumentów Tajnego Archiwum Państwowego, Ministerstwa Handlu, Archiwum Państwowego i Głównego Urzędu Górniczego we Wrocławiu).

17 Do końca XVIII wieku tego typu piece w połączeniu z kuźnicami były najbardziej rozpowszechnione w Europie. Zatrudniały łącznie od 5 – 10 osób, osiągały wydajność 60 – 120 ton rocznie przy zużyciu ok. 270 kg węgla drzewnego na 100 kg wyprodukowanego żelaza.

18 Hochöfen – ówczesne wysokie piece miały wysokość 6-8 m, ich zaletą było to, że obieg powietrza w procesie wytopu żelaza był wymuszony przez efekt kominowy. Zdecydowanie wydajniejsze, opalane wyłącznie węglem drzewnym

19 Fryszernia – zakład metalurgiczny, w którym surowe żelazo przerabiane było na stal. Wydajność śląskich fryszerni, budowanych od połowy XVII wieku: do 500 kg na dobę. Również opalane wyłącznie węglem drzewnym.

20 Wg Walentego Roździeńskiego w „Officina ferraria, abo huta y warstat z kuźniami szlachetnego dźieła zelaznego”, 1612 r. Tekst napisany prawdopodobnie pomiędzy 1597 – 1607 r. zawiera wierszowaną historię hutnictwa w tym przede wszystkim śląskiego, wylicza kuźnice, opisuje pobieżnie całą technologie produkcji, od opisu rud żelaza do sposobu oceny jakości wyrobu końcowego. Książeczka napisana przez ewangelika, pod patronatem jednego z głównych przywódców rebelii śląskiej przeciwko Habsburgom, ze wstępem znanego pastora ewangelickiego i z cytatami z ewangelickiej Biblii prawdopodobnie jako „nieprawomyślna ideologicznie” w czasach późniejszej brutalnej rekatolizacji została całkowicie zapomniana; przetrwał tylko jeden jej egzemplarz. W opisie kuźnic znajdujemy także dolnośląskie (np. wspomniane wcześniej w Kupfenberg), oraz wiele innych interesujących, nigdzie indziej nie występujących informacji. Z ciekawostek: wg Roździeńskiego książę żagański Henryk V Żelazny (1312 – 1369) przydomek zyskał dzięki zakładaniu licznych kuźnic na terenie swojego księstwa tudzież częstym, osobistym „bawieniu się” w kowala. Polska literatura historyczna twierdzi, że to przydomek współczesny, związany z jego brutalnością i bezwzględnością.
Walenty Rozdzieński (1560 – po 1621), hutnik, zarządca hut Wolnego Pana Stanowego Anreasa Kochcickiego, poeta. Właściwe nazwisko Brusek, jego ojciec Jakub był hutnikiem właśnie w Kuźnicy Bruskowskiej, matka pochodziła z rodziny właścicieli kuźnic Bogucickich, po której odziedziczył hutę w Roździeniu.

lubos_jan_duzeJan Lubos (ur. 1957) – z wykształcenia fizyk. Nauczyciel, górnik, przedsiębiorca, handlowiec. Rybniczanin, Ślązak z urodzenia i umiłowania. Członek RAŚ i SONŚ.
Jego pasją są Śląsk i kraje Dalekiego Wschodu, historia i kultura tych krain. Autor licznych felietonów historycznych, w tym książki “Opowieści o śląskiej historii“, prowadzi również blog o tematyce polityczno – historycznej na portalu rybnik.com.pl

Społym budujymy nowo ślōnsko kultura. Je żeś z nami? Spōmōż Wachtyrza

Jakeście sam sōm, to mōmy małõ prośbã. Budujymy plac, co mŏ reszpekt do Ślōnska, naszyj mŏwy i naszyj kultury. Chcymy nim prōmować to niymaterialne bogajstwo nŏs i naszyj ziymie, ale to biere czas i siyły.

Mōgliby my zawrzić artykuły i dŏwać płatny dostymp, ale kultura powinna być darmowŏ do wszyjskich. Wierzymy w to, iże nasze wejzdrzynie może być tyż Waszym wejzdrzyniym i niy chcymy kŏzać Wōm za to płacić.

Ale mōgymy poprosić. Wachtyrz je za darmo, ale jak podobajōm Wōm sie nasze teksty, jak chcecie, żeby było ich wiyncyj i wiyncyj, to pōmyślcie ô finansowym spōmożyniu serwisu. Z Waszōm pōmocōm bydymy mōgli bez przikłŏd:

  • pisać wiyncyj tekstōw
  • ôbsztalować teksty u autōrōw
  • rychtować relacyje ze zdarzyń w terynie
  • kupić profesjōnalny sprzynt do nagrowaniŏ wideo

Piyńć złotych, dziesiyńć abo piyńćdziesiōnt, to je jedno. Bydymy tak samo wdziynczni za spiyranie naszego serwisu. Nawet nojmyńszŏ kwota pōmoże, a dyć przekŏzanie jij to ino chwila. Dziynkujymy.

Spōmōż Wachtyrza