Podbój Śląska przez Prusy, cz. 11. Podróż Roberta Semple po Śląsku

Obszerny opis Śląska tudzież Prus i Saksonii (jej Łużyckiej części) w schyłkowym kresie samostanowienia Śląska w monarchii Hohenzollernów zamieścił w swojej książce niejaki Robert Semple. „Obserwacje poczynione w trakcie podróży z Hamburga przez Berlin, Görlitz i Wrocław do Srebrnej Góry, a stamtąd do Göteborg’u” (Observations made on a tour from Hamburg through Berlin, Gorlitz, and Breslau, to Silberberg; and thence to Gottenburg”, wyd. R. Baldwin, Londyn, 1814 r.) są na tyle szczegółowe i dokładne, że pozwalają na porównanie ze sobą tych krain.

Kim był Robert Semple? Miał 39 lat, jak sam wspomina urodził się, gdy jego rodzice byli więźniami w Bostonie po wycofaniu się z tego miasta sił angielskich w czasie rewolucji amerykańskiej (1776 r.). Nie mógł być, jak sam o sobie pisze, zwykłym zamożnym dżentelmenem brytyjskim, podróżującym po świecie dla przyjemności i dreszczyku emocji. W podróż wyruszył z Londynu, 16 kwietnia 1813 roku. To okres wojen napoleońskich, przemieszczających się ogromnych armii, licznych bitew, gwałtownie następujących zmian w całej Europie. Początek tego roku to odwrót Wielkiej Armii Napoleona z Rosji. W lutym Rosjanie dotarli do Księstwa Warszawskiego, w marcu do Łaby. Już w trakcie jego podróży Napoleon kontratakował. W maju wygrał bitwy pod Lützen i Budziszynem. W październiku – pod Lipskiem – doszło do tzw. Bitwy Narodów, w której w sumie wzięło udział około pół miliona żołnierzy, zakończonej porażką Francuzów. Prusy tudzież Śląsk i Saksonia były w tym czasie okupowane przez wojska rosyjskie. Autor podróżował więc po bezpośrednim zapleczu frontowym, jeszcze zanim zostały zakończone działania wojenne.  Co ciekawe, wcześniej odbył dwie podobne podróże, na półwyspie Iberyjskim, obie również w czasie toczących się tam walk z wojskami Napoleona, obie na bezpośrednim zapleczu wojsk jego przeciwników. W sumie trzy takie podróże sugerują, że mogły być to podróże “służbowe”, na zlecenie ministerstwa spraw zagranicznych Imperium Brytyjskiego. Kilkakrotnie wspomina, jak bardzo mu poprzednie podróże ułatwił paszport wystawiony przez to ministerstwo, żałując, że z powodu pośpiechu wyjazdu nie zdążył się w taki zaopatrzyć tym razem. Był dobrze wykształcony: znał kilka języków, poza angielskim: hiszpański, francuski, niemiecki, był świetnie zorientowany w geografii, stosunkach narodowościowych i historii politycznej krajów, po których podróżował. Był admiratorem Prus, zdecydowanym anty-papistą. Zafascynowany potęgą rosyjskiej armii, w tym przede wszystkim wszechobecnymi wszędzie w czasie jego podróży Kozakami.

Przybliżona trasa podróży Roberta Semple na terenie historycznego Śląska, naniesiona na mapę Google.

Z Hamburga podróżował przez ziemie Hannoveru (już wkrótce, od 1814 r – Królestwo Hannoveru, w unii personalnej z Wielką Brytanią) i Meklemburgii. Opisuje nieliczne, biedne wioski, bose kobiety pracujące na lichych polach, piaszczyste drogi.

Dalszŏ tajla artykułu niżyj

Do Prus (Brandenburgia) wjechał w okolicy Lenzen – małego miasteczka, które było „z pewnością lepsze, od wszystkich widzianych w Hannoverze”.

Następnego dnia, w drodze między Perleberg a Kyrlitz notuje: „wieśniacy wciąż mają nędzny wygląd. Cały ten poranek obserwowałem bosonogie wieśniaczki przechodzące (obok) przez gorące piaski dróg, które nie powinny być nazywane drogami.”1

Kyritz też nie robi na nim dobrego wrażenia. Ulice i rynek tego niewielkiego miasteczka zatłoczone są spędzanymi tam z okolicznych pastwisk na noc owcami. Nieprzyjemny zapach, brud, hałas. Podróżując dalej nocą podsłuchuje rozmowę Prusaków, współtowarzyszy podróży. Jest zaskoczony ich złą opinią o pruskiej monarchii, która, ich zdaniem, powinna upaść. Jego zdaniem ta nieprzychylność bierze się z różnorodności ludów mieszkających w tym kraju i ich często sprzecznych interesów.

Dopiero 4 mile przed Berlinem droga staje się dobra. Biegnie prosto jak strzelił grzbietem grobli.

Berlin – „z pewnością jedno z najładniejszych miast Europy. Szerokie ulice tworzą regularną siatkę. Murowane domy dla uniknięcia monotonii poprzetykane są pałacami, kościołami, teatrami i innymi budynkami publicznymi. Wszystko wygląda jak część jakiegoś świetnego, monumentalnego planu. Biegnąca przez centrum Szprewa sprawia wrażenie morskiego handlu w tym śródlądowym mieście. Barki o długości stu stóp (ok. 30 m), o wysoko wznoszących się dziobach i rufach przypominają eleganckim kształtem gondole weneckie, ale służą bardziej użytecznym celom. Dzięki nim drewno, węgiel i wyroby ze Śląska i Anglii są transportowane w przystępnej cenie do Berlina. (Liczne) kamienne mosty, place ozdobione pomnikami są dalszą ozdobą miasta.” 2

W Berlinie Robert Semple bez problemów wyrobił sobie paszport pozwalający mu podróżować do Drezna. Był trochę zdziwiony tą łatwością – w Dreźnie wciąż stacjonowały wojska francuskie, a cała wschodnia Saksonia była pod rosyjską okupacją. Przez Mittenwalde („małe, wyglądające na podupadłe miasteczko”) dojechał do Baruth, pierwszego miasteczka na terenie Saksonii. Zauważa lepiej, mimo wciąż piaszczystej gleby, uprawiane pola. W okolicy Calau pan Semple zauważył zmianę w architekturze sakralnej. W miejsce typowo gotyckich budowli, jak sam pisał – charakterystycznych dla narodów północy, wieże kościelne mają teraz inny wygląd. Murowane z cegły na dole, powyżej „pruski mur”, zwieńczone kopułą z zielonych płyt. Wiąże to z innym narodem (rasą) zamieszkującym te ziemie. Przekonanie to utwierdza obserwacja, że towarzyszący mu w tej podróży Kozacy potrafią porozumieć się z wieśniakami, mówiącymi w słowiańskim dialekcie. 3

Dotychczasowa monotonna, piaszczysta równina przeszła w pofałdowane pola, urozmaicone niewielkimi lasami i małymi jeziorkami.

W Hoyeswerdzie („melancholijne miasteczko”) w obawie, że dogonią ich oddziały francuskie, Semple przegląda swoje notatki i pamiętny doświadczeń hiszpańskich, z żalem część z nich niszczy. Wraz z towarzyszami podróży uciekają w kierunku Bautzen. Po drodze widzi wszędzie rosyjskie oddziały przygotowujące się do obrony. Jest zauroczony Nisky. Pisze: “bardzo ładna wioska, założona 70 lat wcześniej przez Braci Morawskich (Herrnhuter). Szerokie ulice, schludne i czyste domy otoczone drzewami.”

W Görlitz nie potrafiąc się wylegitymować zniszczonymi wcześniej dokumentami zostaje aresztowany i – wraz z francuskim oficerem – zostaje skierowany do więzienia w twierdzy Silverberg (Srebrna Góra). Odtąd podróżuje w towarzystwie (co najmniej) dwóch oficerów: pruskiego – przedstawiciela Króla Prus i rosyjskiego – przedstawiciela Imperatora Rosji. Jego status jest dziwny. W odróżnieniu od Francuza, nie odebrano mu szabli i pistoletów, nie przeszukano bagaży. Nie ma jednak swobody poruszania się, strażnicy towarzyszą mu wszędzie, nawet w sypialniach, czy to w pokojach hotelowym czy na kwaterach w domach prywatnych.
Przez Lubań („m
ałe, schludne miasteczko, ok. 6 tys mieszkańców, nad rzeczką Kwisą, będącą granicą między Łużycami a Śląskiem”) wjeżdżają na teren Śląska.

Śląsk w jego oczach to kraina – mimo wojny – dostatnia, dobrze zagospodarowana i różniąca się wyraźnie od wcześniej odwiedzanych krajów. Najczęstszym określeniem przy opisie śląskich miast i miasteczek, regularnie, aż do znudzenia powtarzanym jest „schludne” (neat). Mogą być bogate, wyludnione i podupadłe, wyglądające na kwitnące, ale prawie zawsze są schludne. Przy prawie każdym pojawia się też informacja o licznych manufakturach tkackich.

Zanotował też interesującą obserwację dotyczącą różnicy w budowie pojazdów podróżnych. W Hanowerze i Brandenburgii wozy były solidnie zbudowane, ciężkie. W Saksonii, Łużycach – wozy lepszej konstrukcji, lżejsze. Na Śląsku podobne do tych ostatnich, tylko boki pojazdów zbudowane były z wiklinowej plecionki zamiast ciężkich desek, dzięki czemu są lżejsze i przyjemniejsze dla oka.

Lwówek Śląski (Löwenberg) – pierwsze miasto na Śląsku. „Miasto ładnie zabudowane kamienicami, domy wzniosłe, szczególnie wokół rynku. Podobnie jak w Lubaniu, dolne okna są bardzo wąskie. W mieście jest duża liczba manufaktur wszelkiego rodzaju tkanin lnianych. Miasto wygląda na czyste i dostatnie mimo wojny. Podróżujemy przez przyjemny kraj, zróżnicowany. Dobrze uprawiane pola, lasy nie złożone już z samych sosen, ale także dębów, jesionów, brzóz i jodeł.

Złotoryja (Goldberg) – „podupadłe, wyludnione miasteczko, połowa domów opuszczona i zaniedbana. Na wzgórzu przed miastem stoi hydrauliczna maszyna dostarczająca mieszkańcom wodę. W mieście zaatakował nas wściekły tłum biorący nas za Francuzów. Dalej podróżowaliśmy między doskonale uprawianymi, otwartymi polami. Przez cały dzień drogi były znakomite, równe tym w Anglii.”4

Legnica (Legnitz) – „to znaczne miasto. Wiele dużych manufaktur tkackich. W mieście jest kolegium, dawniej należące do Jezuitów, w jednym z najwspanialszych tego typu budynków w krajach niemieckich. Drogi w dalszym ciągu doskonałe. Wieśniacy w całym tym kraju mówią jakimś dialektem słowiańskim który jest, bez większych problemów, zrozumiały przez rosyjskich żołnierzy.” 5

Wrocław (Breslau) – wyjątkowo piękne miasto, jego zdaniem w tej podróży jedynie Berlin przewyższał je świetnością i splendorem. „Z pewnością można je zaliczyć, co najmniej, do najwspanialszych wśród nie-stołecznych miast Europy”. Semple był zachwycony „powiewem antycznej czystości”, która zdawała się panować w całym mieście. Zauważył, że położenie nad Odrą uczyniło je dobrze przystosowanym do gromadzenia dóbr produkowanych w manufakturach całego Śląska i przekazywania ich dalej Odrą do portów morskich, lub kanałami i mniejszymi rzekami do Łaby. Zapisał też: „poinformowano mnie, że w ostatnich latach (przed wojną) zlikwidowano w mieście trzydzieści sześć ośrodków zakonnych (katolickich)”.

Z Wrocławia przez Niemczę (Nimpch – „ciekawe miasteczko”) i Ząbkowice Śląskie (Frankenstein – „ładne miasto. Z żalem odjeżdżałem z powodu doskonale podawanej kawy”) konwój jeniecki dotarł do twierdzy Srebrna Góra (Silverberg). Po drodze, w jednej z licznych, niewielkich wiosek z podziwem zanotował, że wszędzie, nawet w najbiedniejszej śląskiej wiosce można dostać kawę, którą określił mianem „luksusowego napoju kontynentalnej Europy”. Krytykuje jednak śląski sposób jej zaparzania. „Kawa jest rzeczywiście luksusem, którego odświeżającego działania nie da się poznać z nędznego sposobu jej zaparzania w tym kraju”. 6

W twierdzy pan Semple spędził kilka miesięcy. W więzieniu towarzyszyło mu kilku Francuzów, Holender, obywatel Związku Reńskiego. W końcu dotarł do Srebrnej Góry list brytyjskiego Sekretarza Stanu, potwierdzający jego tożsamość i żądający jego uwolnienia. Znużony więzieniem chciał jak najszybciej powrócić do Anglii, stąd mniej dokładny opis podróży, dalej są to raczej oderwane obrazy miejscowości, zwyczajów, zachowań.

Notuje, że w drodze powrotnej Dzierżoniów (Reichenbach), Świdnica (Schweidnitz) – do której odbył wycieczkę – i Niemcza zatłoczone są wojskami rosyjskimi i angielskimi. Okoliczne wsie to rozciągające się we wszystkich kierunkach pola jęczmienia. W Strzelinie (Strehlen) z kolei stacjonowała armia pruska, był główną kwaterą generała Blüchera.

Oława (Ohlau) – „ubogie miasteczko, noszące ślady dawnej świetności”. Oleśnica (Oels) – „niewielkie, schludne miasteczko. Cały ten dzień powszechnie używanym przez wieśniaków dialektem był słowiański.” Z podziwem zapisał też „kosa z ramą była powszechnie stosowana, nie zauważyłem ani jednego sierpa używanego w Niemczech7

Trzebnica (Trebnitz) – „ładne miasteczko, wyróżniające się wśród innych ozdabiającymi fronty domów drewnianymi werandami. Posiłek: omlet i popularna (wszędzie na Śląsku) zupa przygotowana z piwa, do której jednakże wciąż nie potrafię się przyzwyczaić.

Śląsk w oczach pana Semple, mimo kilkuletniej okupacji francuskiej, jest krajem dostatnim i dobrze zagospodarowanym. Drogi szerokie, często utwardzone. Rolnictwo z podziwem zrównał z angielskim, które uważał za najnowocześniejsze w Europie, przy czym zwracał uwagę na takie szczegóły, jak używane narzędzia rolnicze. Chłopi godnie ubrani, w kapeluszach i długich płaszczach.

Pruskie (brandenburskie) wioski są w jego opisie liche, piaszczyste pola nie najlepiej uprawiane, chłopi nędznie wyglądają. Miasteczka ubogie, drogi fatalne i jedynie w okolicy Berlina utwardzone.
Porównanie obserwacji pana Roberta Semple dotyczących Prus i Śląska, wskazuje na wyraźnie wyższy poziom rozwoju Dolnego Śląska. Są one tym bardziej miarodajne, że nie ukrywa on swojej sympatii do Prus, które uważa za przyszłego głównego sojusznika Wielkiej Brytanii na kontynencie.

Dej pozōr tyż:  Wilczy kamień

Wielka Brytania była głównym i jedynym liczącym się przeciwnikiem Francji Napoleona przed konfliktem Francusko – Rosyjskim. Była też głównym rozdającym karty w toczących się później rozmowach pokojowych, ustalających nowy polityczny ład w powojennej Europie. Była żywotnie zainteresowana osłabieniem odwiecznego wroga – Francji, a to najłatwiej było uzyskać wzmacniając nieprzychylnych jej sąsiadów. Musiała mieć rozeznanie w potencjale i możliwości tych krajów. Mogły być w tym pomocne obserwacje wysłanników takich, jak pan Robert Semple.

_____________________________________________________________________________________________

1 „(…) still the peasantry have a miserable appearance. All this morning I beheld peasant girls walking bare-footed along the hot sands, roads they cannot be-called.”

2 Berlin na początku XVIII wieku miał jedynie około 10 000 mieszkańców (dla porównania: Wrocław – 40 000), sto lat później już 170 000. Gwałtownemu rozwojowi demograficznemu towarzyszyła równie gwałtowna, ale przemyślana i dobrze zaplanowana rozbudowa. Większość nowych mieszkańców Berlina to była oczywiście ludność napływowa. W opisywanym czasie, na początku XIX wieku mniej więcej co trzeci berlińczyk pochodził ze Śląska. Zwraca uwagę fakt, że w opinii autora opisu Anglia i Śląsk są podobnie atrakcyjnym źródłem towarów przemysłowych.

3 „The peasants now begin to speak a dialect of Slavonic.”

4 Niechęć do Francji i Napoleona jest powszechna na całym Śląsku. Robert Semple – jako więzień, często uważany przez Ślązaków co najmniej za sojusznika Francji – doświadcza tej niechęci kilkakrotnie i czasami wręcz obawia się o swoje życie. Kontrybucje wojenne, przymusowy pobór do wojska zrobiły swoje. Zdumiewająco silnie kontrastuje to z entuzjastycznym witaniem Napoleona przez mieszczan wrocławskich w 1806 roku.

5 The peasants in all this part of the country speak a dialect of the Sclavonic, and are, without much difficulty, understood by the Russian soldiery.

6 „Coffee (…) is indeed a luxury, and a refreshment of which no idea can be formed from the miserable preparations of it in this country”.
Kawa była wciąż bardzo kosztownym napojem na przełomie XVIII i XIX wieku. W całej Europie pijano ją jedynie w domach arystokracji, bogatej szlachty lub najzamożniejszych mieszczan. Jej popularność na Śląsku, jej wszech dostępność wskazuje, że była już od dawna ulubionym napojem Ślązaków. Jak słusznie podejrzewał pan Semple, musiała na Śląsk docierać innymi kanałami, niż kosztowną drogą morską. Mimo permanentnego konfliktu turecko – austriackiego kawa była przez dziesięciolecia przemycana z Turcji, przez Bałkany do Wiednia. Dalej, wciąż przemytniczymi drogami (permanentny konflikt austriacko-pruski w drugiej połowie XVIII wieku) docierała na Śląsk. Mimo wszystko kosztowna, jest świadectwem zamożności ówczesnych śląskich chłopów.

7 The whole of this day the common dialect of the peasants was Sclavonic. The scythe with a cradle was universally used, nor did I observe a single sickle employed in Germany.
Podziw Roberta Semple ma głębokie uzasadnienie. Kosy, chociaż znane już od dawna, zaczęły się upowszechniać w Europie dopiero z końcem XVIII wieku. Wcześniej, ze względu na wysoką cenę stali, wszędzie zazwyczaj stosowano proste i dużo tańsze sierpy. Powszechne ich stosowanie na Śląsku w owym czasie świadczy z jednej strony o zamożności śląskich chłopów, z drugiej o łatwym dostępie do (górnośląskiej) stali, z której je wytwarzano, dzięki czemu musiały być tańsze, niż gdzie indziej.
Rama (urządzenie przypominające grabie z długimi zębami) zamontowana na kosie, ułatwiające równe układanie pokosów, została wymyślona zaledwie 30-40 lat wcześniej w Massachussets i w tym czasie była absolutną nowinką technologiczną w europejskim rolnictwie. Żniwiarz wyposażony w taką kosę z łatwością wykonywał pracę nawet 5-6 żniwiarzy używających sierpów.

 

Dej pozōr tyż:  Współczesna norma języka śląskiego – dekada funkcjonowania ślabikŏrzowego szrajbōnka

Społym budujymy nowo ślōnsko kultura. Je żeś z nami? Spōmōż Wachtyrza

Jan Lubos

Jan Lubos (ur. 1957) – z wykształcenia fizyk. Nauczyciel, górnik, przedsiębiorca, handlowiec. Rybniczanin, Ślązak z urodzenia i umiłowania. Członek RAŚ, DURŚ i SONŚ. Jego pasją są Śląsk i kraje Dalekiego Wschodu, historia i kultura tych krain. Autor licznych felietonów historycznych, prowadzi również blog o tematyce polityczno – historycznej na portalu rybnik.com.pl

Śledź autora:

Ôstŏw ôdpowiydź

Twoja adresa email niy bydzie ôpublikowanŏ. Wymŏgane pola sōm ôznŏczōne *

Jakeście sam sōm, to mōmy małõ prośbã. Budujymy plac, co mŏ reszpekt do Ślōnska, naszyj mŏwy i naszyj kultury. Chcymy nim prōmować to niymaterialne bogajstwo nŏs i naszyj ziymie, ale to biere czas i siyły.

Mōgliby my zawrzić artykuły i dŏwać płatny dostymp, ale kultura powinna być darmowŏ do wszyjskich. Wierzymy w to, iże nasze wejzdrzynie może być tyż Waszym wejzdrzyniym i niy chcymy kŏzać Wōm za to płacić.

Ale mōgymy poprosić. Wachtyrz je za darmo, ale jak podobajōm Wōm sie nasze teksty, jak chcecie, żeby było ich wiyncyj i wiyncyj, to pōmyślcie ô finansowym spōmożyniu serwisu. Z Waszōm pōmocōm bydymy mōgli bez przikłŏd:

  • pisać wiyncyj tekstōw
  • ôbsztalować teksty u autōrōw
  • rychtować relacyje ze zdarzyń w terynie
  • kupić profesjōnalny sprzynt do nagrowaniŏ wideo

Piyńć złotych, dziesiyńć abo piyńćdziesiōnt, to je jedno. Bydymy tak samo wdziynczni za spiyranie naszego serwisu. Nawet nojmyńszŏ kwota pōmoże, a dyć przekŏzanie jij to ino chwila. Dziynkujymy.

Spōmōż Wachtyrza