Podbój Śląska przez Prusy, cz. 10. Śląska duma: … biblioteki i książki

Uniwersytet Wrocławski

Pierwszą wzmiankę o uniwersytecie we Wrocławiu znajdujemy już w 1363 r. w dokumentach Kurii Rzymskiej. Oczywiście użyto tego określenia jedynie w celu podkreślenia wyjątkowo wysokiego, uniwersyteckiego poziomu nauczania we wrocławskiej szkole katedralnej (istniejącej od 1212 r.).

Pierwsza udokumentowana źródłowo sugestia utworzenia uniwersytetu we Wrocławiu pojawiła się w 1409 r. Rektor uniwersytetu praskiego, Jan Hoffmann ze Świdnicy 1 zaproponował zbuntowanym profesorom i studentom praskiego uniwersytetu Wrocław jako nową siedzibę. Szybka decyzja Fryderyka I z dynastii Wettynów, dająca lokum i obfite uposażenie uczelni w Lipsku, nie dała szans na rozważenie tej sugestii. Poważną próbę założenia uniwersytetu śląskiego podjęto w 1505 r. 20 lipca tego roku. We Wrocławiu gorącymi orędownikami tego byli m.in. Laurentius Corvin 2, Johann „Hans” Haunold, radny miasta oraz pisarz miejski Gregor Morenberg. W węgierskiej Budzie król Korony Czeskiej i Węgier Władysław II zatwierdził przewilej3 fundacyjny wrocławskiej uczelni uniwersyteckiej. Przywilej podkreślał wieką rolę Wrocławia, miasta aspirującego co najmniej do miana drugiej stolicy Korony Czeskiej. Zezwalał na wybór przez obywateli Wrocławia miejsca, gdzie wzniosą budynki uniwersytetu, określał sposoby finansowania uczelni, oraz zalecał, aby przenieść do Wrocławia i wcielić do powstającej uczelni Kolegium Najświętszej Marii Panny w Lipsku, utworzone dla Ślązaków w 1423 r. przy tamtejszym uniwersytecie 4. Określał władze uczelni: formalnym zarządcą miał być biskup wrocławski, jednak faktyczną władzę i kontrolę nad uczelnią miała sprawować wrocławska Rada Miasta. W tym samym dniu, w osobnych pismach, Władysław II zwrócił się z prośbą do czterech właścicieli dużych zajazdów we Wrocławiu: biskupa lubuskiego, opata lubiąskiego, opata cystersów kamienieckich oraz Księcia Opolskiego Hanusza II Dobrego o odstąpienie ich na potrzeby nowo powstającej uczelni, przede wszystkim na mieszkania dla studentów. Autorstwo tekst przywileju przypisuje się Laurentiusowi Corvinusowi, ówczesnemu rektorowi wrocławskiego Elisabet-Gymnasium.

We Wrocławiu niezwłocznie rozpoczęto budowę budynku uniwersytetu, a do Rzymu udała się delegacja, zaopatrzona w ogromną kwotę 3000 florenów (mającą zapewnić przychylność kurii rzymskiej), w celu uzyskania niezbędnej wtedy dla powstania uniwersytetu akceptacji papieża. Ten jednak odrzucił petycję, i to dwukrotnie: jeszcze w 1505 r. i ponownie w 1507 r. Na ogół jako powód odmowy wskazuje się protest, wystosowany przez króla Polski Aleksandra Jagiellończyka, obawiającego się, za profesorami Uniwersytetu Krakowskiego powstania w pobliżu nowego ośrodka akademickiego, który z pewnością przejąłby sporą część studentów i wykładowców, co musiało doprowadzić do obniżenia rangi tej uczelni. Wydaje się jednak, że protest ten był jedynie formalną wymówką papieża Juliusza II. Określone w przywileju zasady finansowania, aczkolwiek uczciwie przekazujące na rzecz zarządzanej przez katolickiego biskupa uczelni części dochodów wrocławskiej kolegiaty Świętego Krzyża (także: uszczuplenia na ten cel dochodów kapituły katedralnej, parafii św. Elżbiety i parafii św. Marii Magdaleny) 5 , przede wszystkim musiało być postrzegane przez niego jako wyciągnięcie ręki po dochody Kościoła. Dodatkowy opór musiało też sprawić mianowanie biskupa wrocławskiego na kanclerza uniwersytetu bez uprzedniej papieskiej zgody.

Dalszŏ tajla artykułu niżyj

Dwukrotna stanowcza papieska odmowa na długo zamknęła przed Wrocławiem możliwość utworzenia w nim ośrodka akademickiego. W efekcie siedemnastowieczny Śląsk był jedynym tak dużym, bogatym i ludnym krajem Świętego Cesarstwa Rzymskiego, nie posiadającym własnej uczelni.6

Paradoksem historii pazerność wrocławskich prałatów stojących prawdopodobnie za tą odmową nie tylko nie uchroniła ich przed zmniejszeniem dochodów, ale być może nawet przyspieszyła ich całkowitą utratę. Już w 1518 r. ukazały się we Wrocławiu pierwsze wykłady Martina Lutra, którego naukom zaczęli sprzyjać liczni śląscy intelektualiści (między nimi także Laurentius Corvinus), a w ciągu następnego ćwierćwiecza wpływy kościoła katolickiego szybko malały na całym Śląsku, w połowie XVI wieku ograniczając się do wrocławskiego Ostrowa Tumskiego, niektórych dóbr klasztornych, okolic Głogówka i Rybnika na Górnym Śląsku (nawet biskupie księstwo nyskie było w przeważającej części ewangelickie)7 oraz fragmentów górnośląskiej części diecezji krakowskiej. Jednocześnie śląskie szkoły średnie zyskały dodatkowy impuls do podnoszenia swojego poziomu nauczania, szybko stając się „prawdziwą arystokracją wśród szkół średnich całej Europy” (Filip Melanchton).

Jeszcze w czasie trwania wojny 30-letniej, w 1638 r. jezuici uruchomili we Wrocławiu swoje kolegium. Rywalizując z innymi wrocławskimi szkołami średnimi szybko osiągnęło wysoki poziom nauczania. Jezuici doskonale wyczuwali potrzebę stworzenia wyższej uczelni na terenie Śląska, jednak próby podejmowane w tym kierunku były, tak jak poprzednio, blokowane przez wrocławski diecezjalny kler. Dopiero w 1702 r, dzięki pewnym zabiegom dyplomatycznym 8 udało im się do tego pomysłu przekonać cesarza Leopolda I Habsburga, dzięki czemu powstająca uczelnia została uposażona licznymi dobrami ziemskimi, zabezpieczającymi dość wysokie i stabilne dochody. Co więcej, dostrzegając niechęć mieszczan i zdając sobie sprawę z możliwości sekowania budowy nowego gmachu, Cesarz przekazał na potrzeby uniwersytetu swoją jedyną, niekwestionowaną prywatną własność w mieście: zamek cesarski.

W latach 1728 – 1732 zbudowano budynek główny Uniwersytetu z Aulą Leopoldiną (Auditorium Academicum) 9. Powstał na cześć fundatora Uniwersytetu. Budowę finansował jego syn, Cesarz i Najwyższy Książę Śląska, Karol VI Habsburg. Warto wspomnieć też o otwartej w ok. 1730 r. Wieży Matematycznej, oraz Oratorium Muzycznym (Oratorium Marianum, 1733 r.) 10.

Śląska duma: … , biblioteki i książki

Wysoki poziom naukowy oraz niezwykły prestiż, jakim cieszyły się śląskie szkoły średnie poświadcza też fakt, że począwszy od XVI wieku, aż do 1740 r. wielu wykładowców śląskich szkół średnich było wcześniej lub później także wykładowcami uniwersyteckimi, a pozycja rektora którejś z tych szkół, niekoniecznie tylko tych o formalnie najwyższym statusie, była zwieńczeniem i ukoronowaniem kariery zawodowej licznych naukowców i pedagogów akademickich, często wcześniej pełniących funkcje rektorów europejskich uniwersytetów.

W oparciu o „Akademie i szkoły niemieckie księstwa śląskiego oraz biblioteki (…)” Kundmanna powstało wiele prac badających historię śląskich szkół. Mniej osób zwracało uwagę na inną, bardzo obszerną część tej książki poświęconą śląskim bibliotekom. Sam indeks wspomnianych w niej bibliotek zajmuje prawie trzy strony. Kundmann opisuje kilkadziesiąt współczesnych mu śląskich bibliotek klasztornych, szkolnych, przyparafialnych, prywatnych czy miejskich, często także ich historię, przy czym zajmuje się tylko bibliotekami dolnośląskimi 11. Biblioteki zawsze powstawały z ludzkiej potrzeby gromadzenia i udostępniania wiedzy (wyjątkiem były średniowieczne przyklasztorne, gdzie dodatkowym motywem było stworzenie zajęcia – przepisywania ksiąg – wypełniającego nadmiar wolnego czasu mnichom). Na Śląsku powstawały przede wszystkim przy każdej szkole średniej, a tych było, jak wiemy, bardzo dużo, ale także jako prywatne kolekcje, z czasem przekazywane miastom, fundacjom edukacyjnym czy naukowym, szkołom. Już na początku XVII wieku niektóre z nich były dostępne publicznie. Z czasem publicznie dostępne biblioteki stały się powszechne, zarówno w dużych miastach (Wrocław, Legnica, Brzeg), jak i w niewielkich (np. biblioteka przy parafii św. Anny w Ząbkowicach Śląskich / Frankenstein). Te wyjątkowo stare metryki publicznych śląskich bibliotek niosą ponownie informację o stosunkowo powszechnym, niezłym wykształceniu Ślązaków. Ówczesne biblioteki były, w dzisiejszym rozumieniu tego słowa, przede wszystkim bibliotekami naukowymi, z dodatkowym działem poświęconym poezji. Kundmann w kilku wypadkach podaje działy opisywanych, większych bibliotek: teologia, filozofia, matematyka, historia, geografia, nauki przyrodnicze. Te książki miały swoich czytelników wszędzie.

Thomas Rehdiger – fundator najcenniejszych i najstarszych zbiorów Miejskiej Biblioteki we Wrocławiu

Księgozbiory liczące czasami kilka, w najlepszym wypadku kilkadziesiąt tysięcy woluminów, nie robią dzisiaj wielkiego wrażenia. Ponownie zatem w celu ich oceny, spróbujmy porównać ówczesne śląskie publiczne biblioteki z innymi, nawet nie brandenburskimi jedynie, ale z całego Cesarstwa. W 1869 r. Edward Edwards napisał i opublikował studium porównawcze miejskich bibliotek publicznych: Free Town Libraries, Their Formation, Management, and History: In Britain, France, Germany and America” (Publiczne biblioteki miejskie, ich powstanie, zarządzanie i historia: w Wielkiej Brytanii, Francji, Niemczech i Ameryce). W grupie największych i najważniejszych publicznych bibliotek miejskich w Niemczech w połowie XIX wieku na drugim miejscu wymienia Miejską Bibliotekę we Wrocławiu 12. Z kolei wśród najstarszych zbiorów książek należących do miast, których początki sięgają końca XVI wieku wylicza Gdańsk, Hamburg, Lubekę, Trewir, Ratyzbonę i Halle. W tym doborowym towarzystwie jest brak Wrocławia, mimo że najstarszą częścią wrocławskiej biblioteki była tzw. „Biblioteka Rehdigera”, przekazana w spadku miastu i jego obywatelom już w 1576 r. Mimochodem wyjaśnia to sam Edwards pisząc w innym miejscu, że wszystkie informacje o wrocławskiej bibliotece czerpał z artykułu w „Serapeum” (lipskie czasopismo poświęcone bibliotekom) z 1857 r. Najstarsza i największa, hamburska biblioteka, powstała ze zbiorów mających początek w 1479 r. Jej zasoby rosły z czasem dzięki darowiznom prywatnych zbiorów. W 1750 r. wybudowano dla niej nowy budynek, który mógł pomieścić aż 50 000 tomów książek. Jak na tym tle wygląda Wrocław?

Miejska Biblioteka we Wrocławiu (Rehdigersche Stadtbibliothek zu Breslau) powstała z połączenia w 1865 r. trzech, dużo starszych publicznych bibliotek, których właścicielem było Miasto Wrocław.

  1. Najcenniejsze zbiory zawierała tzw. Biblioteka Rehdigera, zwana również biblioteką przy St. Elisabeth, bo tam początkowo przechowywane były jej zbiory. Jej zaczątkiem była darowizna Thomasa Rehdigera na którą składało się około 6000 cennych książek z całej Europy, około 300 manuskryptów, oraz cenny zbiór sztuki: obrazy i rzeźby. Zbiory te powiększały kolejne darowizny w XVII i na początku XVIII wieku. Kolekcja nie miała własnego katalogu przed XIX wiekiem, tylko na podstawie znanych darowizn szacuje się, że około 1740 r. ten zbiór książek liczył około lub powyżej 20 tysięcy egzemplarzy (w momencie utworzenia jednej biblioteki miejskiej w 1865 r: 88 326 tytułów 13) i powiększany był sukcesywnie aż do 1945 r. 14 Biblioteka Redhigera upubliczniona została w 1665 r.

  2. Biblioteka przy St. Maria Magdalena powstała ze zbiorów Johanna Hessa 15 po 1547 r. Wśród darczyńców tej biblioteki możemy znaleźć Nicolausa II Rehdigera, brata Thomasa. Upubliczniona już w 1601 r. W 1641 r. znacznie powiększona dzięki darowiźnie możnowładcy morawskiego Karola z Żerotina. Około 1740 r. liczyła około 30 tysięcy, a w 1865 r. 42 495 tomów. Obecnie ta część księgozbioru liczy ok. 34 tys. egzemplarzy.

  3. Trzecią publiczną biblioteką wrocławską była biblioteka kościoła św. Bernardyna, wywodząca się z pochodzącego z końca XV wieku zbioru bernardynów. Upubliczniona w 1621 r. W XVII i na początku XVIII wieku, podobnie jak poprzednie dzięki darczyńcom 16, rozwijała się najszybciej i była zdecydowanie największą. W 1740 można oszacować jej zbiory jako na pewno większe niż 40 tysięcy egzemplarzy. W 1865 r. ponad 68 tysięcy tomów.

Dej pozōr tyż:  Tagung zum 20-jährigen Bestehen des Eichendorff-Zentrums

Łączne zestawienie liczebności księgozbiorów tych bibliotek unaocznia, że zarówno w 1740 r (hamburska w 1750), jak i w drugiej połowie XIX wieku, połączone biblioteki wrocławskie były jednak większe od hamburskiej (Edwards szacuje liczbę książek połączonej biblioteki jedynie na 130 tysięcy, taką samą liczbę podaje w swoim opracowaniu – za Edwardsem? – Biblioteka Uniwersytetu Wrocławskiego, spadkobierca tej biblioteki, mimo, że ze zbiorczego katalogu Pfeiffera wynika, że w Miejskiej Bibliotece we Wrocławiu w momencie jej utworzenia w 1865 r. było ponad 199 tysięcy tomów 17).

Thomas Rehdiger (1540 – 1576), humanista i kolekcjoner, był synem wrocławskiego patrycjusza Mikołaja (Nicolaus I) Rehdigera, wywodzącego się prawdopodobnie z rodziny dziedzicznych wójtów Kluczborka (Kreuzburg) i Anny Morenberg von Schönborn (córki wrocławskiego pisarza miejskiego, inicjatora próby utworzenia Uniwersytetu Wrocławskiego w 1505 r.). Zarówno Nicolaus I, jak i każde z jego dwanaściorga dzieci było doskonale wykształcone. Jego synów odnajdujemy w spisach najlepszych uczelni ówczesnej Europy: Akademii Krakowskiej, Wittembergii, Paryża, Leidy, Padwy. Ogromny majątek zgromadzony przez ojca pozwolił Thomasowi po zdobyciu wymaganego przez ojca wykształcenia (był między innymi studentem Melanchtona), na kilkunastoletnie podróżowanie po całej Europie w poszukiwaniu cennych druków i rękopisów, obrazów i rzeźb, co dało podstawę jego kolekcji (podobnie najmłodszy z braci – Jacob – podróżował i kolekcjonował książki i dzieła sztuki; najstarszy, Nicolaus II zarządzał majątkiem rodziny, ale także kolekcjonował dzieła sztuki i książki), przekazanej testamentem mieszkańcom Wrocławia.

W każdej bibliotece opisanej przez Kundmanna, tam gdzie podaje też jej działy, zawsze pojawia się dział „Silesiaca”, zawierający dzieła poświęcone Śląskowi. W późniejszej miejskiej bibliotece wrocławskiej dział ten był najobszerniejszym, w XIX wieku dużo większym od połączonych działów poświęconych Polsce i Czechom, a nawet większy od działu poświęconemu ziemiom całego Cesarstwa (z wyłączeniem Śląska). Bogata literatura przed 1740 r. tworzona przede wszystkim przez Ślązaków o Śląsku powstawała głównie w dwóch falach: przed wojną 30-letnią i następnie począwszy od ostatnich dekad XVII wieku.

Dobrym przykładem wcześniejszych autorów może być tercet gigantów śląskiej nauki: Martin Helwig, Caspar Schenckfeldt 18 i Nicolaus Henelius.

Pochodzący z Nysy (Neisse) Marin Helwig (1516 – 1574) był uczniem Trozendorfa i studentem Melanchtona. Wszechstronnie wykształcony, początkowo pracował jako nauczyciel w szkole łacińskiej w Świdnicy, a od 15442 we wrocławskiej Magdalenäum (uczył łaciny, greki, matematyki i geografii; od 1560 r. był jej rektorem). Zostawił po sobie wiele pism, w tym szczegółowe „Calendarium” (dziennik osobisty) z lat 1552 /54. Zaginęła jego praca „Descripto Silesiae” (Opis Śląska, ) z 1571 r, wagę jej treści możemy oceniać jedynie na podstawie licznych uwag i komentarzy zamieszczanych w dziełach innych autorów. Dziełem życia Helwiga była jednak jego mapa Śląska, historycznie pierwsza oparta na osobistych pomiarach i obserwacjach autora, wielokrotnie wznawiana, będąca przez około 200 lat wzorcem dla wszystkich innych map Śląska. Helwig zadedykował swoją mapę Nicolausowi Rehdigerowi (Nicolaus II, syn założyciela tego wrocławskiego rodu) 19, swojemu przyjacielowi, sponsorowi i protektorowi jej wydania 20. Mapa jest w układzie południowym, „do góry nogami” w stosunku do dzisiejszych map. Przepysznie zdobiona, otoczona ornamentem, gdzie wśród ozdobnych elementów roślinnych i zwierzęcych Helwig umieścił 28 herbów: księstw śląskich i ich stolic. 21 Po raz pierwszy dokładnie też jest oddane dorzecze Odry, sieć miast, układ terenu, w którym dominują Sudety z Karkonoszami (Riesenberg – u ich podnóża znajdujemy prawdopodobnie pierwsze graficzne wyobrażenie Rübenczala / Rübezahla – śląskiego Ducha Gór) z rozpoznawalną Śnieżką, pośrodku mapy: góra Ślęża. W okolicy Namysłowa przy miejscowości Smogra (Smogarzew) umieścił też intrygującą informację: Prima Silesiorii Scola 966 (pierwsza śląska szkoła 966). Wyraźnie zaznaczone są sąsiadujące ze Śląskiem kraje: Morawy, Czechy, Łużyce, Brandenburgia, Polska. Jedyny do niedawna znany egzemplarz mapy Hedwiga z pierwszego wydania, drukowany na pergaminie, ręcznie kolorowany przez Zachariasza Bormanna (będący prawdopodobnie pierwotnie w posiadaniu Helwiga) trafił po pewnym czasie do biblioteki Magdalenäum, i razem z jej zbiorami został włączony do wrocławskiej biblioteki miejskiej. Zaginął lub został zniszczony prawdopodobnie już po wojnie w 1945 r 22.

Caspar Schwenckfeldt (1563 – 1609). Pochodził z Gryfowa Śląskiego (Greiffenberg). Studiował m.in. na wydziale medycznym uniwersytetu w Bazylei, gdzie doktoryzował się z farmakologii. Hołdował zasadzie „Wszystkie łąki, hale, wszystkie góry i pagórki są aptekami” , dlatego każdą wolną chwilę poświęcał na wędrówki górskie, badaniu napotykanych na nich roślin i minerałów, obserwacji zwierząt. Można szacować, że pieszo spenetrował obszar około 4000 km2, przede wszystkim terenów górskich i podgórskich. Wędrował z przyborami do rysowania i notatnikiem, w którym utrwalał spotkane najciekawsze okazy. Był bibliofilem, zgromadził w sumie 705 książek z zakresu farmakologii, balneologii, botaniki, mineralogii, zoologii, i geografii. Był twórcą naukowego ziołolecznictwa, śląskiej balneologii, skatalogował rodzimą florę i opisał faunę. Był także pierwszym śląskim minearologiem. Wśród licznych jego publikacji znajdziemy też opis historyczno-geograficzny Śląska. Jego liczne, wszechstronne zainteresowania i publikacje naukowe spowodowały, że był przez współczesnych nazywany „śląskim Pliniuszem”. Nigdy do końca nie wyleczony z febry, której nabawił się w wieku 20 lat w Lipsku, zmarł młodo w wieku zaledwie 52 lat.

Pochodzący z górnośląskiego Prudnika (Neustadt) Nicolaus Henelius (Mikołaj Henel, 1582 – 1656) bezpośrednio po ukończeniu studiów (wydział prawa, uniwersytet w Jenie) przez 3 lata podróżował po Europie jako opiekun syna Mikołaja Rehdigera 23. Dokładnie zwiedził Niemcy, Francję, Włochy. Po powrocie na Śląsk osiadł we Wrocławiu, gdzie doczekał się wysokich godności miejskich: zmarł jako syndyk Wrocławia. Był bardzo płodnym autorem, jednak najważniejsze jego dzieła o których trzeba pamiętać to „Silesiographia” i „Breslographia” z 1613 r. geograficzno-historyczne opisy Śląska i Wrocławia tudzież nie wydana drukiem „Silesia Togata” – zawierająca biogramy 600 śląskich uczonych (ludzi w togach). W przeciwieństwie do Schwenckfeldta daje dość dokładny opis Górnego Śląska, nie zapominając o tym, że do niedawna jego częściami były także księstwa oświęcimskie, zatorskie i siewierskie. Dzięki nowatorskiemu podejściu i kompleksowemu, systematycznemu opisowi „Silesiographia” stała się wzorcem dla wielu licznych naśladowców, autorów lokalnych „…graphii” śląskich (także morawskich i łużyckich) na całe dziesięciolecia.

Cała ta trójka (także inni ówcześni autorzy) w swoich pracach opisuje Śląsk jako odrębną krainę, niezależną od Czech, Niemiec czy Polski 24. Śląsk jest w ich pracach odrębnym, samodzielnym bytem politycznym i geograficznym. Dodatkowo Schwenckfeldt i Henelius informowali, że ludność Śląska używa dwu języków: dialektu niemieckiego i dialektu słowiańskiego.

Rozwój piśmiennictwa śląskiego silnie ograniczyła, wręcz przerwała na pewien czas, wojna 30 – letnia 25. Dopiero w drugiej połowie XVII wieku zaczynają się pojawiać nowe, znaczące tytuły. Obfitość tytułów, które pojawiły się przed 1740 r. uniemożliwia nawet pobieżne omówienie literatury nawiązującej do Śląska w tym okresie. Są to dzieła geograficzne, przyrodnicze, czy historyczne, jak w poprzednim okresie. Pojawiają się jednak także całkiem nowatorskie. To np. prawdopodobnie pierwszy historycznie śląski przewodnik turystyczny „Przewodnik po całym Górnym- i Dolnym Śląsku” (Wegweiter durch gantz Ober- und Nieder Schlesien), Daniel Gomolcke, Oleśnica 1735 r, napisany „aby ułatwić przyjezdnym podróżowanie po naszym kraju”.

Dużą wartość miały badania i publikacje Jana (Johanna) Sinapiusa (1667 – 1725). Sinapius, pochodzący z rodziny mieszkających w Spiszu śląskich emigrantów, był rektorem słynnej oleśnickiej Gymnasium Illustre. Dwa jego najważniejsze dzieła to dwutomowa „Olsnographia” (1707), napisany na wzór Silesiographii opis i historia księstwa oleśnickiego, oraz śląska księga heraldyczna „Schlesischer Curiositäten Erste Vorstellung, Darinnen die ansehnlichen Geschlechter Des Schlesischen Adels” (1720). Wartość tych książek tworzyły wyjątkowo dokładne badania źródłowe, które opisał we wstępach, dostarczyły ogromnej ilości nie prezentowanych gdzie indziej wiadomości.

Z końcem XVII wieku we Francji pojawiło się kilka publikacji gloryfikujących francuskie, dobrze wykształcone autorki współczesnej poezji. Niejako rywalizowały z nimi wydawane na początku XVIII wieku w krajach niemieckich książki zawierające biogramy niemieckich autorek poezji, podkreślające ich formalne wykształcenie. W 1727 r. w tę rywalizację włączył się śląski pastor J. C. Ebert, publikując zawierającą biogramy wykształconych Ślązaczek: „Śląskie wysoko i dobrze wykształcone kobiety” (Schlesiens Hoch- und Wohlgelehrtes Frauenzimmer), Wrocław, 1727 r. Leksykon Eberta zawiera 45 biogramów Ślązaczek żyjących w XVI – początek XVIII w. Książka zaliczana jest do publikacji będących źródłem europejskiego feminizmu. Współcześnie ocenia się, że książka była próbą wykazania w tym obszarze wyższości (!) Śląska nad Niemcami i Francją. Próbą, mimo wyjątkowej liczebności zaprezentowanych Ślązaczek, nieudaną: z powodów braku wykazania formalnego wykształcenia wielu z nich, pochodzenia arystokratycznego części z nich (!) oraz ich rozproszenia na dystansie ponad stu lat, będącą przede wszystkim przejawem śląskiej dumy narodowej 26. „Frauenzimmer” Elberta był jednak niezwykły: w jednej książce zgromadził on więcej biogramów wykształconych kobiet, niż wszystkie wcześniejsze łącznie publikacje niemieckie czy francuskie. Co więcej, jego „wysoko i dobrze wykształcone” wykraczały poza tamte, reprezentujące jedynie poezję czy malarstwo. Pochodząca z Wołowa (Wohlau) Maria Cunitz 27 była jedyną przedstawicielką nauk ścisłych w tym śląsko-niemiecko-francuskim współzawodnictwie, autorką słynnego „Urania propitia” (Urania propitia czyli astronomia przybliżona czytelnikowi, uczyniona zrozumiałą). Pisała także poezje, malowała. Była prawdziwie błyszczącą śląską perłą.

Dej pozōr tyż:  Coby bajtle niy godały po ślōnsku

Pewne podsumowanie śląskiej literatury polityczno-historyczno-geograficznej tego okresu zawarte jest w wydawanej od 1731 r. encyklopedii „Wielki, kompletny, uniwersalny leksykon wszystkich nauk i sztuk” Zedlera 28– pierwszej i przez długi czas największej niemieckojęzycznej encyklopedii. Informacje „Leksykonu” na temat Śląska pochodzą z wcześniejszej książki brzeskiego pastora Friedricha Lucae (Lichstern) „Śląskie Księstwo lub aktualny opis Górnego i Dolnego Śląska” (Schlesische Fürsten-Krone oder eigentliche wahrhaffte Beschreibung Ober- und Nieder-Schlesiens etc; Frankfurt a. M; 1685): „Śląsk – duże i obecnie niezależne księstwo między Niemcami, Czechami i Polską”.

W 1706 r. ukazała się drukiem „Silesia Togata Conradina”. Dzieło wtórne do „Togaty” Heneliusa, obszerniejsze i lepiej jednak znane. Autor, Joannes Henricus Cunradi (1612 – 1685) określa, że chce w tym dziele zachować wiedzę o przodkach (współczesnych mu) Ślązaków, błyskotliwych naukowców, poetów, polityków. Sam Joannes pochodził z takiej rodziny. Jego ojciec, Caspar Cunradi (1571 – 1633) – wrocławianin, był lekarzem, historykiem, poetą. Był także promotorem młodych poetów skupionych wokół Martina Opitza. Zmarł opiekując się chorymi w czasie epidemii dżumy. Matka, Christina Cunradina (1591 – 1625), córka rektora gimnazjum brzeskiego, poetka; jej biografia znalazła się we „Frauzimmerze” Elberta. Rękopis Cunradiego do druku przeredagował Caspar Theophil Schindler podpisujący się ”Legnicki Ślązak” (Lignicensis Silesius). Autorów początku XVIII wieku określających się jako wrocławski (legnicki, brzeski, głogowskich, opolski, cieszyński, opawski, inny) Ślązak jest bardzo wielu, co świadczy, że przynajmniej wśród śląskich elit naukowo-politycznych wykształciła się ponownie świadomość odrębności narodowej Ślązaków. Wciąż też w ich opinii, dokładnie tak, jak na początku XVII wieku, Ślązacy używali dwóch języków: dialektu niemieckiego i dialektu słowiańskiego. Np. wielokrotnie wcześniej wspominany Kundmann, mimo że sam należał do niemieckiego obszaru językowego, pisał: „pierwotnym językiem mieszkańców Śląska był „Schlavische oder Sclavonische Sprache” (język słowiański), podobny do używanych w Polsce i w Czechach (czego dowodzi jego zdaniem „szerzeniem się na Śląsku doktryny chrześcijańskiej Metodego około 895 r”).

Po 1740 r. – podobnie jak wcześniej w czasie wojny 30-letnia – nastąpił exodus dużej grupy najlepiej wykształconych Ślązaków, a szczególnie krwawa trzecia wojna śląska też odcisnęła swoje piętno na śląskiej nauce i kulturze. Mimo to przez wiele lat Śląsk wciąż błyszczał w monarchii Hohenzollernów: w bilansie handlu zagranicznego Śląska, będącego przecież drugim po saksońskim „zagłębiem drukarskim” w tej części Europy, znaczącą pozycję zajmował import książek i map 29, pomijalnie mały dla innych prowincji.

Śląskie Towarzystwo Kultury Ojczystej.

W 1803 r. Christian Heinrich Müller założył we Wrocławiu Towarzystwo Przyjaciół Nauk Przyrodniczych, które od 1809 r. nosiło nazwę Śląskie Towarzystwo Kultury Ojczystej (Schlesische Gesellschaft für vaterländische Kultur). Ogólnym celem Stowarzyszenia było ułatwienie dostępu oraz rozpowszechnianie wyników badań naukowych w zakresie matematyki i wszystkich nauk przyrodniczych. Mottem stowarzyszenia było hasło”NATURÆ ET PATRIÆ” (Natura i Ojczyzna), na pieczęci znajdowała się kula ziemska, na której był napis „ŚLĄSK” (SILESIA) 30 leżąca na symbolizującej śląski przemysł podstwie tworzonej przez młot i wrzeciono, powyżej której umieszczono wspomniane motto, na dole data powstania Stowarzyszenia: 17 grudnia 1803.

Mimo wysokiej składki (1 talar miesięcznie) Stowarzyszenie wkrótce po rozpoczęciu działalności przekroczyło liczbę 200 członków. Wkrótce Śląskie Towarzystwo Kultury Ojczystej stało się stowarzyszeniem naukowym, pełniło na Śląsku rolę Akademii Nauki i Sztuki 31, umożliwiającej swoim członkom realizację ich zainteresowań naukowych i potrzeb intelektualnych. Regularnie wydawało swoje biuletyny informacyjne i raporty roczne, prowadziło stałe rubryki w kilku śląskich gazetach i czasopismach. Prowadziło wymianę informacji z finalnie około 350 towarzystw naukowych z całego świata. W drugiej połowie XIX wieku porównywalne było rangą i renomą ze słynnym angielskim Royal Society. Członkami honorowymi byli między innymi Karol Darwin, Alexander von Humboldt, J.W. Goethe 32

Stowarzyszenie było typową – jak dzisiaj byśmy powiedzieli – organizacją NGO; następcą i spadkobiercą licznych Stowarzyszeń Patriotycznych (Patriotischen Sozietät), istniejących na Śląsku w XVIII wieku i zajmujących się tymi samymi celami33, ale także krzewieniem wiedzy technicznej w tym agrarnej; najstarszym, o którym wiemy, było powstałe w 1720 r. wrocławskie „Collegium Erudito-Philadelphicum”.

Początek XIX wieku to niestety także wojny napoleońskie, francuska okupacja Śląska, oraz w jej następstwie wymuszone reformy Królestwa Pruskiego, w wyniku których Śląsk stracił resztki swojej niepodległości (a przynajmniej szerokiej autonomii) i w 1815 r. został zapoczątkowany proces tworzenia Prowincji Śląskiej już jako części Królestwa Prus.

__________________________________________________________________________________________________________

1 Jan Hoffmann ze Świdnicy ((Iohannes Hoffmanus Svidnicensis ; Jan Hofman ze Svídnice, Johannes Hoffmann von Schweidnitz, ok. 1375 – 1451). Profesor teologii. Rektor uniwersytetów w Pradze i Lipsku, potem biskup Miśni Jan IV.

2 Laurentius Corvinus (1465 – 1527); niem: Lorenz Rabe, pol: Wawrzyniec Korwin, często w literaturze polskiej nazywanym Wawrzyńcem Korwinem Nowotarskim lub Wawrzyńcem z Nowego Targu (za bezsensownym tłumaczeniem nazwy miejscowości jego urodzenia Neumarkt; w rzeczywistości Neumarkt to dolnośląska Środa Śląska). Wcześniej był też m. in. wykładowcą na Akademii Krakowskiej, gdzie prawdopodobnie był – na co wskazuje późniejsza wieloletnia zażyłość i wręcz przyjaźń – nauczycielem Mikołaja Kopernika.

3 Pierwszy akapit przywileju:
[My] Władysław, z Bożej łaski król Węgier, Czech, Dalmacji, Chorwacji, Rame, Galicji, Serbii, Lodomerii, Komanii i Bułgarii, margrabia Moraw, książę Śląska i Luksemburga oraz margrabia Łużyc etc., […] postawieni boskim zrządzeniem na czele tylu królestw i dzierżąc oznaki władzy nad tyloma ludami i narodami, pragniemy odznaczyć naszych poddanych świetnym darem nauki, aby byli zdolni lepiej zarządzać sprawami publicznymi, rozważnie i umiejętnie prowadzić obrady, a takżeby objawione im zostały zasady dobrego życia.Postanowiliśmy zatem w duchu naszym, dla pomyślnego rozwoju naszej prawdziwej chrześcijańskiej religii, dla chwały i wywyższenia naszego królestwa i Korony Czech i dla naszego i naszych świętych przodków zbawienia, pragnąc pójść w ślady świętego Karola cesarza i króla Czech, ufundować uniwersytet, aby były na nim wykładane przez wyznaczonych i mianowanych w tym celu profesorów zasady teologii oraz prawa kanonicznego i cesarskiego, a także nauki filozofii, ponadto medycyny, gramatyki, dialektyki, retoryki, poetyki, arytmetyki, geometrii, muzyki i astronomii. Czynimy to w naszym mieście Wrocławiu, które jest stolicą całego Śląska i z łatwością przewyższa wszystkie miasta Rzeszy cudownie dobrym położeniem, znakomitością budynków i świetnych monumentów, a ponadto kulturą mieszkańców. Dzięki więc temu zarówno ci, którzy pozbawieni byli dotąd studiów naukowych, jak i doktorzy i magistrzy, będą tam mogli wygodnie przebywać.”

4 Kolegium Śląskie przy Uniwersytecie Lipskim powstało staraniem byłych profesorów uniwersytetu praskiego, Jana Hoffmanna ze Świdnicy (Jan Hofman ze Svidnice) i Jana Otto z Ziębic (rektora uniwersytetu praskiego w 1398 r. oraz pierwszego rektora Uniwersytetu w Lipsku), dwóch głównych inicjatorów protestu przeciwko Dekretowi z Kuttenberga (Kutna Hora) z dnia 18 . 01. 1409 r, dającego przedstawicielom nacji czeskiej w Senacie uczelni przewagę decyzyjną nad innymi. Wszyscy studenci i wykładowcy uniwersytetu praskiego podzieleni byli na 4 „nacje”, w zależności od miejsca pochodzenia; każda miała jeden głos decyzyjny. Dekret (za namową husyty Hieronima z Pragi) dawał aż 3 głosy „nacji” czeskiej, a pozostałym przyznawał łącznie tylko jeden. Spowodowało to protest i opuszczenie tej uczelni przez około 1000 studentów i aż 80% wykładowców (głównie śląskich i niemieckich) i utworzenie przez nich nowej, w Lipsku. Spowodowało to upadek znaczenia Uniwersytetu Praskiego.
Nacje uniwersytetu praskiego nie miały nic wspólnego z pochodzeniem etnicznym, podział na nie dokonany został jeszcze w czasach Karola IV wg kryteriów geograficznych. „Nację” czeską tworzyli Czesi, Morawianie, Węgrzy i Słowianie Południowi. Ślązacy razem z Polakami i Rusinami tworzyli następną, trzecia: kraje południowo- i zachodnio-niemieckie i ostatnia: kraje północno-niemieckie i skandynawskie

5 W zamyśle duża część studentów oraz wykładowców szkół średnich przy tych kościołach miała stać się studentami i wykładowcami nowego uniwersytetu śląskiego we Wrocławiu.

6 Trzeba jednak odnotować dwie próby utworzenia śląskiej wyższej uczelni: istniejący w latach 1526 – 1529, pierwszy na terenie Cesarstwa protestancki uniwersytet w Legnicy, oraz równie efemeryczna uczelnia wyższa: gimnazjum akademickie w Bytomiu Odrzańskim, działało jedynie w latach 1601 – 1628.

7 W 1520 r. w diecezji wrocławskiej było ok. 1200 księży, pełniących posługę w ok. 1400 kościołach katolickich. W 1548 r. już jedynie co 50 kościół miał swojego proboszcza („Geschichte des Bistums Breslau”, F.X. Seppelt, Breslau 1929)

8 Głównie zabiegi dwóch osób:
– Friedricha von Lüdinghausen Wolff (1643 – 1708). Jezuita i dyplomata, jedna z najbardziej wpływowych osób w Europie końca XVII wieku, pierwszy Kanclerz Uniwersytetu we Wrocławiu. Pierwsza próba, podjęta w 1695 r, spotkała się z gwałtownym sprzeciwem Rady Miasta i mieszkańców, którzy nie chcieli uniwersytetu pod przewodnictwem jezuitów. W drugim podejściu von Lüdinghausen Wolff tak sprytnie rozegrał sprawę, że protest mieszczan praktycznie obligował Cesarza do utworzenia uczelni.
– Johannesa Adriana von Plencken (1635 – 1719). Prawnik, od 1668 r. urzędnik miejski we Wrocławiu. Na inauguracji Uniwersytetu 15. 11. 1702 r. reprezentował Cesarza. Był Kanclerzem Uniwersytetu Wrocławskiego. W czasie epidemii dżumy 1708 – 1713 był głównym organizatorem miejskiej kwarantanny i organizatorem pomocy medycznej. W 1718 r, z okazji 50 letniej pracy tego radnego, Wrocław wybił na Jego cześć medal pamiątkowy.

9 Budynek zaprojektowany prawdopodobnie przez wiedeńskiego architekta i malarza Christophera Tauscha, miał być budynkiem dwuskrzydłowym, z centralną wieżą zegarową, wieńczącą skrzydło zachodnie wieżą matematyczną i wieżą astronomiczną, dominującą nad skrzydłem wschodnim. Z powodu I wojny śląskiej i jej następstw, skrzydło wschodnie nigdy nie zostało wybudowane.

11 Podobnie jak w wypadku szkół średnich, bibliotek górnośląskich było proporcjonalnie mniej. Były wśród nich, podobnie jak na Dolnym Śląsku, zarówno znane i cenione księgozbiory (np. klasztoru cystersów w Rudach, czy nyskiego Carolinum), bogate prywatne kolekcje biblioteczne, czy publicznie dostępne biblioteki przyparafialne.

12 Największą miejską biblioteką w tym czasie wg Edwardsa jest biblioteka w Hamburgu z 153 – niecałe 200 tysięcy woluminów wg różnych oszacowań (najsensowniejszą wydaje się informacja z hamburskiej publikacji „Büchern und Broschüren” informującą, że w 1860 r. biblioteka dysponowała 187 tysiącami tomów), za wrocławską plasowała się biblioteka w Augsburgu ze 118 tysiącami tomów, przy czym ze względu na to, iż dane tabelaryczne opierał na danych statystycznych z lat 1849 i 1853, zatem przed powstaniem połączonej miejskiej biblioteki we Wrocławiu, nie podaje ilości woluminów tej biblioteki. Pozostałe niemieckie miejskie biblioteki były wyraźnie mniejsze.

13 Dokładną liczbę tomów każdej z tych bibliotek znamy dzięki katalogom kartkowym, tworzonych w latach 1857/65 przez Friedricha Pfeiferra, późniejszego pierwszego dyrektora Biblioteki Miejskiej.

14 Aktualnie liczy jedynie ok. 58 tys. woluminów. Zbiór przetrwał wojnę bez zniszczeń. Ten dramatyczny ubytek cennych, gromadzonych przez wieki książek (dotyczy to wszystkich zbiorów wrocławskiej biblioteki) wyjaśnia opis Zofii Gostomskiej, jednej z pierwszych pracowników nowej biblioteki uniwersyteckiej, poszukującej w „terenie” wywiezionych w 1945 z zagrożonego Wrocławia zbiorów: „powyrzucane z pak, gdy było jeszcze zimno, wiosną 1945 gniły w polach i ogrodach, na deszczu i w błocie. Często drewniane skrzynki szły na opał, a gdy ich zabrakło, palono książkami”.

15 Johann Heß (1490-1547). Teolog luterański, reformator religijny. Przyjaciel Melanchtona. Pierwszy pastor ewangelicki we Wrocławiu.

16 Ciekawe jest, że wśród zbiorów trzeciej wrocławskiej biblioteki odnajdujemy egzemplarze pochodzące z księgozbiorów trzeciego, najmłodszego z braci Rehdigerów, Jacoba.

17 Schlesische Chronik informował o ponad 200 tysiącach książek, rękopisów i miedziorytów zgromadzonych w nowo otwartej Rehdigersche Stadtbibliothek zu Breslau. Przenoszenie zbiorów do nowej, wspólnej siedziby zajęło 41 dni.

18 Nie mylić z reformatorem religijnym: Caspar Schenckfeld von Ossig (Osiek k. Lubina; 1490 – 1561). Jego poglądy jako bardzo radykalne, były odrzucone przez społeczność luterańską. Wokół niego utworzył się ruch i kościół protestancki, którego wyznawcy nazywani byli Szenkfeldystami. Zdobył sporą liczbę wyznawców na Śląsku (zdecydowanie dominowali na wiejskich terenach w trójkącie Lwówek Śląski – Złotoryja – Chojnów), na Łużycach, w Czechach i południowych Niemczech. W znacznej mierze wyginęli podczas wojny 30-letniej. Śląscy wyznawcy doktryny Schenckfelda byli wyjątkowo brutalnie prześladowani w okresie habsburskiej rekatolizacji. Po przyznaniu jezuitom dodatkowych uprawnień w tym kierunku w 1725 r. większa część tej społeczności uciekła (15. 01. 1726) do łużyckich osad Herrnhutów, a następnie część ich wyemigrowała do Ameryki. Do dzisiaj istnieje w USA w okolicach Filadelfii kościół Szenkfeldystów. Ostatni śląski wyznawca tego ruchu reformatorskiego zmarł na początku XIX wieku. Ciekawe jest, że od początku w tym śląskim kościele przywódcami, także duchownymi, mogły być kobiety. Ciekawą tradycją jest również to, że do dzisiaj po skończonym nabożeństwie, jego uczestnicy otrzymują skromny poczęstunek, którego obowiązkowym składnikiem jest Apfelkraut – rodzaj silnie wysmażonego, mocno zagęszconego musu jabłkowego, do dzisiaj także stanowiącego obowiązkową część przetworów zimowych w tradycyjnych śląskich domach.

19 Nikolai II Rehdiger (1525 – 1587). Doprowadził rodzinę na szczyty finansowej potęgi. Wielki patriota Śląska i Wrocławia. Jako starosta księstwa wrocławskiego przez całe lata skutecznie walczył z cesarzem Rudolfem II Habsburgiem, nie pozwalając na ograniczenie samorządności Wrocławia. Gromadzeniu bogactwa towarzyszyła filantropia: przekazywał znaczne sumy pieniędzy na cele szkolne, fundacje studenckie, fundacje wspomagające bezdomnych i ubogich. Był mecenasem kultury i sztuki. Mapa Śląska Helwiga mogła powstać dzięki jego wsparciu finansowemu.

20 W trzech pierwszych wydaniach mapy zawarta była informacja o dedykowaniu jej Rehdigerowi, na mapie umieszczony jest też herb Rehdigera: u dołu, po prawej stronie, nad podziałką liniową.

21 Górny ornament: Breslaw (Wrocław), Tesschen (Cieszyn), Troppaw (Opawa), Ratibar (Racibórz); dolny: Monstenberg (Ziębice), Olsa (Oleśnica), Glogaw (Głogów), Sagan (Żagań); lewy: Neis (Nysa), Lignitz (Legnica), Brega (Brzeg); prawy: Schweinitz (Świdnica), Iawer (Jawor), Oppelen (Opole). Nazwy za autorem; są jego autorskim zapisem powszechnie wówczas używanych na Śląsku nazw tych miejscowości, dotyczy to również wszystkich ponad 370 nazw własnych, umieszczonych na mapie.

22 Często stosowany w polskich publikacjach zwrot „zaginął lub został zniszczony w wyniku działań wojennych w 1945 r.” jest nieuczciwym eufemizm; patrz przypis 14. Zniszczone wtedy zostały także jedyny znany egzemplarz historycznej mapy Włoch Helwiga, trzy cenne mapy Merkatora: Europy, Brytani, świata i inne.

23 W tym wypadku mamy do czynienia z trzecim już z kolei Nicolai Rehdigerem, wnukiem założyciela rodu.

24 W licznych XX wiecznych pracach polskich historyków można spotkać się z opinią, że świadczy to o ich „niechęci do Słowian”. Absurdalność logiki rozumowania : „kraj niezależny od Niemiec? – To oczywiste. Niezależny od Polski – można uznać, ale w połączeniu z niezależnością od Czech, świadczy już o niechęci do Słowian” jakkolwiek wydaje się niemożliwa, była powszechna.
Np.: J. Janczak „Mikołaj Henelius jako geograf Śląska”, kwartalnik Sobótka, 1958 r, cytuję: „O tym, jak daleko posunęła się niechęć do Słowian, świadczy chociażby to, że uczeni ci nie chcieli mówić nawet o zależności Śląska od Czech”.

25 Wojna 30-letnia to nie tylko upadek publicystyki naukowej czy w ogólności humanistycznej. Jej efektem było także zmarginalizowanie, emigracja lub upadek śląskich elit politycznych: np. wrocławskiego rodu Rehdigerów czy górnośląskego rodu Kochcickich.

26 Tak uważa np. Katherine R. Goodman w „Amazons and apprentices women and the German Parnassus in the early enlightenment”; Camden House, NY, 1999 r. Goodman jest niekonsekwentna: z jednej strony silnie podkreśla, że tworzenie poezji wymagało formalnego wykształcenia, z drugiej brak informacji o takim uznaje za powód nie uznania poetki za osobę wykształconą. Analizując dzieła autorek francuskich, niemieckich i śląskich dyskwalifikuje te ostatnie, tworzące w nielubianej przez nią późnobarokowej tzw. Drugiej Śląskiej Szkole (dominującej w tym okresie w poezji niemieckojęzycznej).

27 Maria Cunitz (Maria Cunitia, 1610 – 1664) była jednym z najważniejszych astronomów europejskiej epoki nowożytnej. Starannie wykształcona: znała łacinę, grekę, hebrajski, niemiecki, włoski i polski. Studiowała matematykę i astronomię, historię. Znała podstawy medycyny. Wyniki wieloletnich badań opublikowała w 552 stronicowej, dwu-języcznej publikacji, pierwsza połowa to podstawy teoretyczne, druga to poprawione tablice astronomiczne Keplera, zawierające dodatkowo oryginalne obserwacje Marii: efemerydy faz Wenus. Większość jej dorobku naukowego spłonęła w 1656 r. podczas pożaru Byczyny.
Elbert pisał o niej (opierając się głównie na informcjach z współczesnej Marii „Silesia Togata” Henela): Cunicia (Maria) albo Cunitzin, córka sławnego pana Henryka Cunitiego, […]. Uczona niewiasta, błyszcząca zarazem jak królowa pośród śląskich niewiast, mówiła siedmioma językami: niemieckim, włoskim, francuskim, polskim, łaciną, greką i hebrajskim, była doświadczona w muzyce i potrafiła sporządzić piękny obraz. Przy tym była bardzo zajęta astrologią […]; rozważania astronomiczne były jej największą przyjemnością”.

28 Johann Heinrich Zedler (1706 – 1751) – syn wrocławskiego szewca, księgarz i wydawca. Pomysłodawca i współautor najsłynniejszej XVIII wiecznej, 64 – tomowej encyklopedii “Wielki Uniwersalny Leksykon”, wydawanej w Lipsku od 1731 – 1750 r. (4 tomy suplementów wydano dodatkowo w 1754 r.), do dzisiaj od jego nazwiska nazywanej “Zedlerem”.
Jest pewną (co najmniej) silną niekonsekwencją nazywanie z jednej strony twórców pochodzących z krajów niemieckich, ale mieszkających na Śląsku „Niemcami” i jednoczesne takie same określanie twórców pochodzących ze Śląska, ale mieszkających w krajach niemieckich. Nie jest to raczej kwestia używanego przez nich języka, bo np. Johannes Hofmann czy Maria Cunitz pisali przede wszystkim po łacinie, a w dodatku nikomu na myśl nie przyjdzie niemieckojęzycznych Szwajcarów nazwać Niemcami. Wydaje się, że to zawłaszczenie śląskich myślicieli nastąpiło dopiero w drugiej połowie XIX wieku przez narastającą pruską „politykę historyczną”, następnie kontynuowane było przez polską politykę historyczną i – niestety – jest do dzisiaj bezmyślnie powtarzane nawet przez niektórych historyków Śląska.

29 np. Fechner w „Wirtschaftsgeschichte der preußischen Provinz Schlesien in der Zeit ihrer provinziellen Selbständigkeit 1741 – 1806”, str. 543: import książek: rok 1747/48: 17 037 talarów

30 Zwraca uwagę, że założyciele i członkowie Towarzystwa podkreślali w ten sposób, że to Śląsk jest ich Ojczyzną, że właśnie Śląsk jest ich szczególnym miejscem na całej Ziemi.

31 W 1868 r. Stowarzyszenie przekazało swoją cenną, zawierającą około 86 000 tomów książek oraz zbiory czasopism śląskich bibliotece Uniwersytetu Wrocławskiego.

32 Członkostwo Honorowe nadawane i przyjmowane było na nadzwyczajnych zgromadzeniach członków Stowarzyszenia. Johann Wolfgang Goethe w czasie spotkania, na którym został mianowany Honorowym Członkiem Stowarzyszenia powiedział: „Nie znam żadnego stowarzyszenia non-profit, gdzie z taką wytrwałością i z takimi sukcesami dąży się do tak różnych celów, jak to się naprawdę dzieje w Śląskim Towarzystwie Kultury Ojczystej.”

33 Najstarszym stowarzyszeniem NGO na ziemiach niemieckich, krzewiącym wiedzę naukową i techniczną jest hamburskie Stowarzyszenie Patriotyczne, powstałe w 1765 r. jako „Hamburgische Gesellschaft zur Beförderung der Künste und nützlichen Gewerbe” (Hamburskie Towarzystwo Promocji Sztuki i Aktywności Biznesowej), odwołujące się do tradycji pochodzącej z 1731 r.
Opóźnienie Śląskiego Towarzystwa Kultury Ojczystej w stosunku do hamburskiego, mimo starszej tradycji, było spowodowane zawirowaniami związanymi z wojnami śląskimi oraz sporym ubytkiem inteligencji śląskiej, emigrującej po 1740 r. do Austrii i Saksonii.

 

Społym budujymy nowo ślōnsko kultura. Je żeś z nami? Spōmōż Wachtyrza

Jan Lubos

Jan Lubos (ur. 1957) – z wykształcenia fizyk. Nauczyciel, górnik, przedsiębiorca, handlowiec. Rybniczanin, Ślązak z urodzenia i umiłowania. Członek RAŚ, DURŚ i SONŚ. Jego pasją są Śląsk i kraje Dalekiego Wschodu, historia i kultura tych krain. Autor licznych felietonów historycznych, prowadzi również blog o tematyce polityczno – historycznej na portalu rybnik.com.pl

Śledź autora:

Jedyn kōmyntŏrz ô „Podbój Śląska przez Prusy, cz. 10. Śląska duma: … biblioteki i książki

  • 7 siyrpnia 2020 ô 13:17
    Permalink

    Niezwykle erudycyjna i obszerna publikacja. Podziękowanie najserdeczniejsze dla Autora!

    Ôdpowiydz

Ôstŏw ôdpowiydź

Twoja adresa email niy bydzie ôpublikowanŏ. Wymŏgane pola sōm ôznŏczōne *

Jakeście sam sōm, to mōmy małõ prośbã. Budujymy plac, co mŏ reszpekt do Ślōnska, naszyj mŏwy i naszyj kultury. Chcymy nim prōmować to niymaterialne bogajstwo nŏs i naszyj ziymie, ale to biere czas i siyły.

Mōgliby my zawrzić artykuły i dŏwać płatny dostymp, ale kultura powinna być darmowŏ do wszyjskich. Wierzymy w to, iże nasze wejzdrzynie może być tyż Waszym wejzdrzyniym i niy chcymy kŏzać Wōm za to płacić.

Ale mōgymy poprosić. Wachtyrz je za darmo, ale jak podobajōm Wōm sie nasze teksty, jak chcecie, żeby było ich wiyncyj i wiyncyj, to pōmyślcie ô finansowym spōmożyniu serwisu. Z Waszōm pōmocōm bydymy mōgli bez przikłŏd:

  • pisać wiyncyj tekstōw
  • ôbsztalować teksty u autōrōw
  • rychtować relacyje ze zdarzyń w terynie
  • kupić profesjōnalny sprzynt do nagrowaniŏ wideo

Piyńć złotych, dziesiyńć abo piyńćdziesiōnt, to je jedno. Bydymy tak samo wdziynczni za spiyranie naszego serwisu. Nawet nojmyńszŏ kwota pōmoże, a dyć przekŏzanie jij to ino chwila. Dziynkujymy.

Spōmōż Wachtyrza