Bartodziej & Soika: Moje to!
Polityczny sezon ogórkowy okazuje się w tym roku bardzo burzliwy. Już dawno nie przeżywaliśmy tylu zdarzeń w tak krótkim okresie czasu. W natłoku informacji jest nam coraz trudniej odróżnić fałsz od prawdy. Zamiast prawdy otrzymujemy propagandę skrojoną na potrzeby polityków. To nie dziwi, bo gdy toczy się wojna to prawda staje się jej pierwszą ofiarą, a wokół nas toczą się wszystkie rodzaje wojen, od regionalnych po informacyjne. Na Bliskim Wschodzie mamy wojnę prowadzoną w interesie Izraela, rozpętaną przez prezydenta Trumpa. Jej skutki są dzisiaj najwidoczniejsze stacjach benzynowych, ale na tym się nie skończy. Nadal, obok nas trwa wojna Rosji z Ukrainą, która pokazuje brak przygotowania Polski do obrony swojej państwowości. Po raz kolejny, jedna rosyjska rakieta lub dron pokazują naszą niemoc organizacyjną. Niewyobrażalne dla nas są skutki jednorazowego ataku kilkuset dronów i rakiet na nasze terytorium, jak to prawie codziennie ma miejsce w Ukrainie. Chaos w dziedzinie obronności, a do tego kryzys w organach konstytucyjnych państwa i w służbie zdrowia, wskazują na niekompetencję i niedojrzałość polskiej klasy politycznej.
Zdziczenie obyczajów
Od wielu lat rządzący udają, że wszystko działa. Często post factum, jak ostatnio syreny alarmowe w woj. lubelskim, ale jednak cudem, nasze państwo jakoś działa. Zachowania polskich polityków przypominają dziecięcą, czarno – białą wizję świata. Podobnie jak one, politycy widzą świat ze swojej perspektywy. Małe dzieci dopiero uczą się empatii. Mają silne poczucie własności oraz niechęć do dzielenia się z innymi dziećmi. Kłócą się o zabawki. Krzyki: Moje to – Zostaw to – Teraz moja kolej, wynikają z potrzeby własności. Podobnie zachowują się nasi pozbawieni empatii politycy, traktujący Polskę jak swoją własność. Zamiast na problemach obronnych, gospodarczych i społecznych, koncentrują się na symbolach i prymitywnym patriotyzmie. Zapominają, że patriotyzm dzisiaj oznacza codzienną troskę o kraj. Kierują się emocjami, czego przykładem jest odebranie Orderu Orła Białego prezydentowi Zełenskiemu. Cechuje ich brak kultury; tu przykładem może być wyjście z sali posłów PiS, podczas ślubowania nowej Rzecznik Praw Obywatelskich Sylwii Gregorczyk – Abram. Był to przykład totalnego zdziczenia obyczajów. Dobry polityk powinien być odpowiedzialny, prawdomówny, uczciwy, kompetentny i skuteczny. W relacji z obywatelami empatyczny, otwarty i przedkładać dobro wspólne nad dobro osobiste i własnej partii. Nie może być interesowny, jak „ten który odbiera ordery i ułaskawia kiboli”, a w swoim czasie będąc dyrektorem Muzeum II wojny światowej, przez ponad pół roku korzystał z apartamentu Deluxe w muzealnym kompleksie hotelowym. Za pobyt nie płacił. Nie będziemy w tej materii przytaczać dalszych przykładów. Zbyt wielu polityków w Polsce stawia siebie ponad prawem. Wyrządzają miliardowe szkody, pozostając bezkarni. Mijają lata, a wciąż nie widzimy przypadku prawomocnego skazania któregoś z polityków za łamanie prawa. Być może polski wymiar sprawiedliwości jest sparaliżowany odpowiedzialnością jaka może go czekać po zmianie władzy, albo politycy postanowili chronić się nawzajem i nie czynić sobie krzywdy w myśl przysłowia „Kruk krukowi oka nie wykole”.
Geny bojownika
Zmiany władzy życzą sobie nie tylko stojące w rozkroku między Europą, a Dzikimi Polami formacje narodowo – chrześcijańskie, ale również prezydent. Głównym celem jego działań jest obalenie rządu Tuska. Odnosimy wrażenie, że uznał Polskę za swoją własność, a siebie za jedynego reprezentanta woli Narodu. W tej sytuacji logiczną oczywistością jest jego dążenie do zawłaszczania kolejnych obszarów władzy nie przypisanych mu Konstytucją. Zgodnie z wielowiekową polską tradycją, uprawia swoje indywidualne liberum veto, a ostatnio ułaskawia po królewsku. Było: Po pierwsze, Polska! Po pierwsze, Polacy! Po roku widzimy: Po pierwsze, Ja jako Prezydent! Przy czym prezydent za nic nie odpowiada. Nie wykazuje zainteresowania wojną polsko – polską, a ta przesłania istotne polskie problemy. Między innymi w służbie zdrowia, która mogłaby być lepiej zarządzana. Każda kierowana tam ilość pieniędzy, nie przynosi widocznych korzyści pacjentom, bo przeznacza się je na absurdalne płace lekarzy. Dawniej lekarze ślubowali bogom (Przysięga Hipokratesa), dzisiaj część z nich przeistacza się w biznesmenów i ślubuje mamonie. Wojna w Ukrainie wywołała wielką falę zbrojeń. Jeszcze nigdy w historii nie wydawano tak dużych pieniędzy na zakupy broni i budowę nowych fabryk. Polscy politycy szczycą się, że mamy najwyższy poziom nakładów na zbrojenia w Europie. Nie zwracają uwagi na to, że jest to dokonywane za pożyczone pieniądze. Bankructwo Związku Radzieckiego wskazuje, że nie da się jednocześnie finansować zakupów „armat” i utrzymać przyzwoity poziom życia. Na razie nikogo to nie obchodzi. Polityków dzisiaj interesuje głównie wojna w obozie PiS-u. Morawiecki, który po ojcu Kornelu, twórcy Solidarności Walczącej ma geny bojownika, wypowiedział posłuszeństwo swojemu mentorowi, Kaczyńskiemu. Za jego sprawą Morawiecki przez 6 lat bawił się w bambuko z Polakami. Miał wielkie ambicje, ale słabą pozycję w partii. Być może dlatego Prezes na jego następcę wskazał awanturniczego nacjonalistę, Czarnka. Wtedy czara goryczy się przelała. Morawiecki wypowiedział posłuszeństwo Prezesowi; podebrał mu 40 posłów i przystąpił do zakładania własnej partii. Powstaje nowa siła, w której widzimy stare twarze.
Deficyt rozumu
Obraz polskiej sceny politycznej na 14 miesięcy przed wyborami stał się nieoczywisty. Wszystkie partie zajmują się obecnie głównie swoimi szansami na zdobycie władzy. Dokonywane są przymiarki do zmontowania koalicji, która mogłaby w nowej rzeczywistości zapewnić wyborczy sukces. Los i potrzeby państwa schodzą na plan dalszy. Trudno dzisiaj przesądzać, jak zakończą się manewry polityczne Morawieckiego, postrzeganego jako „ten, który zdradził”. Przyjaciół ma niewielu, a wrogów sporo i to na prawicy. Braun od dawna odnosi się do niego w sposób skrajnie krytyczny i wrogi. Zarzuca mu zdradę suwerenności Polski na rzecz Brukseli i współpracę ze Stasi (Służba bezpieczeństwa NRD). Bardzo źle wypowiadają się o nim inni liderzy Konfederacji, Mentzen i Bosak. Kurski zarzuca mu rozbijanie PiS-u na zlecenie Tuska, będącego oczywiście w zmowie z Niemcami. Potwierdza to pośrednio Kaczyński, który ogłosił, iż ostatnie wypowiedzi Morawieckiego pokazują, że wrogiem dla niego jestem ja i PiS, a nie Tusk. Tymczasem Morawiecki mówi, że jego partia, która będzie się opierać na patriotyzmie i wartościach chrześcijańskich, może tworzyć rząd z każdym, byle nie z Tuskiem. To wszystko sprawia, że wynik przyszłorocznych wyborów staje się nieprzewidywalny. Przeciętny polski wyborca dokonuje dobrych wyborów samorządowych; dobrze zna kandydatów, nie musi myśleć, wystarcza mu intuicja. Niestety, zupełnie nie radzi sobie obecnie z wyborami politycznymi. Dobrobyt nie tylko uwolnił mu mózg od stresu przetrwania, ale i doprowadził do lenistwa poznawczego i osłabienia psychiki. Na bezmyślność jest oczywiście rada – mniej dawać, więcej edukować. Jednak należało by zacząć od polityków. Kłopotów na polskiej scenie politycznej będzie jeszcze sporo, na razie przed nami „Dzień polskich dzieci wojny” (10 września). Jesteśmy dziećmi wojny i myślimy, że jest to również nasze, Ślązaków, czy jak kto woli, przyszywanych Polaków, święto. Dotąd nie było takich oznak. Chcemy przy tej okazji powiedzieć, iż jesteśmy szczęśliwi, że pokolenia naszych dzieci, wnuków i prawnuków nie znają wojny. Jednak ona znowu jest blisko nas. Oby nas ominęła.
Gerhard Bartodziej Bernhard Soika


